Jestem Bogiem (2011)

Limitless
Reżyseria: Neil Burger
Scenariusz: ,

Wyobraź sobie narkotyk, który czyni Twój mózg niezwykle wydajnym i sprawia, że chłoniesz ogromną wiedzę. Narkotyk, który czyni cię nadzwyczaj skupionym, szybkim, sprawnym, a nawet atrakcyjnym. Narkotyk, dzięki któremu pokonujesz wszystkie ograniczenia. Niewyobrażalne staje się możliwe nawet dla Eddiego (Bradley Cooper), który od życia nie spodziewa się niczego. Zażycie specyfiku pozwala mu osiągnąć sukces o jakim zawsze marzył. Ceną, jaką przychodzi mu zapłacić, są: bóle głowy, omdlenia, utraty świadomości, niekontrolowane wybuchy przemocy…

Obsada:

Pełna obsada

Zwiastun:

Ponownie muszę się zgodzić z Esme. Film wchodzi gładko. Wszystko tu ze sobą współgra: dobre aktorstwo, nienachalne efekty specjalne i scenariusz nie pozwalający na nudę. Limitless to po prostu świetny thriller. Jedna rzecz nie pozwala na pełnię zadowolenia: niezrealizowany potencjał fabularny. Na idei farmakologicznego wzmacniania umysłu można by nakręcić cały serial lub napisać opasłą powieść. Tymczasem w Limitless wykorzystana jest ona tylko jako pretekst do pościgów i innych scen akcji.

Czyli narzekasz na to samo, co ja, ale wrażenia w sumie dodatnie. Cieszę się, bo zawsze mo głupio jak coś komuś polecę a potem się okazuje, że się nie podoba. :)

Fajnie. Wchodzi jak nóż w masełko.
Do tego wspaniałe gładziutkie przesłanie, idealne na czas pokryzysowy.
No, i w ogóle to spoko jest, może prócz kilku (kilkunastu?) środkowych minut, które można by bez problemu wyciąć.
Thriller porządny, podręcznikowy wręcz, czasem ponad ową podręcznikowość się wybijający.
I nic więcej.

Naukowcy zdążyli już odkryć, że z niewykorzystywaniem pełnego potencjału mózgu to bzdura, bo wykorzystujemy cały, więc Burger trochę się spóźnił ze swoim pomysłem. Potencjał pomysłu sam zmarnował i tym razem nawet deNiro nie uratował filmu.

A zapowiadało się tak ciekawie.. Niespełniony pisarz w depresji i z problemem alkoholowym dostaje tabletkę, która zwiększa wydajność jego mózgu do niespotykanych możliwości (tzn. może spotykanych u geniuszy). I co z nią robi? Zostaje maklerem i doradcą ekonomicznym. Pfff... Niektóre pomysły wizualne filmu fajne (np. wtedy, gdy literki spadają wokół piszącego na laptopie bohatera, osiadają na meblach, biurku..), ale treść - denna.

właśnie zabieram się za oglądanie, zobaczymy jakie będą moje odczucia po seansie : )

Ok, wypowiedz się po seansie. :-)

podsumowując daje jakieś 7-8. Fajnie się ogląda ale to film na raz. Niezła rozrywka z serii ZZZ(Zainteresuj się, Zobacz, Zapomnij :P).
btw, fajny awatar ^^

No właśnie mnie nie rozerwał ten film, tylko rozczarował. :>

Aż mi głupio, że mnie się ten film tak spodobał. Może dlatego, że nie oczekiwałam wiele od treści. To nie jest poważne kino, to jest zabawa, i tak do tego podeszłam. Nie oczekiwałam intelektualnego SF.

BTW Właściwie dlaczego koleś z mózgiem na dopalaczach nie miałby zostać doradcą finansowym? Ludzie mają zróżnicowane ambicje. ;)

E tam, głupio. Ja uwielbiam Dirty Dancing i Freddy'iego Kruegera. Nadal Ci głupio? ;-) Różne potrzeby, różne oczekiwania.

A propos Twojego BTW - chodzi o to, że to takie amerykańskie w złym tego słowa znaczeniu (pieniądze są najważniejsze): ktoś, kto miał ambicje, żeby TWORZYĆ, czyli pisać, jak ma możliwość bycia kimś inteligentniejszym, wybiera... szybkie zarabianie dużych pieniędzy. Ja wiem, że inteligencja nie idzie w parze z mądrością, wyrosłam już z tego przekonania, ale ten człowiek miał całkiem inne ambicje, dlaczego niby zmienił je pod wpływem dopalaczy? Czy one wpływają też na osobowość? To po prostu takie trywialne rozwiązanie intrygi ;-)

Żadnego z tych dzieł nie widziałam, więc nie wykluczam, że jak zobaczę, to też oszaleję na ich punkcie :)

Co do pieniędzy - z tego co zrozumiałam, ich zarobienie było środkiem to osiągnięcia jakiegoś wyższego, nigdy nie zdradzonego, celu. Być może celu twórczego, kto wie. ;) Świadomość, że cele łatwiej osiąga się przy pomocy kasy, jest wg mnie ogólnoświatowa. Ale może to był wybieg typu "nie mam lepszego pomysłu na scenariusz, więc każę bohaterowi zarabiać kasę"...

Ogromny potencjał, nieco niewykorzystany, inspirująca historia trochę za płytko przedstawiona. Mimo to dobrze się ogląda choć po seansie pozostaje niedosyt.
7,5

Nie jestem.

patrycja76
nutinka
jumolugig
Arbutrons
magdaone
Yuukine
Aerinn
kotskacukru
KataCzy
jayb85