Szukając Erica (2009)

Looking for Eric
Reżyseria: Ken Loach
Scenariusz:

Erik jest listonoszem z mocno pogmatwanym życiem, nad którym dawno stracił kontrolę. W jego rodzinie panuje chaos, pasierbowie są dziksi od bandy Mongołów, a obrazu niekontrolowanego życia dopełnia betoniarka na trawniku przed domem. Przyczyną balansowania na krawędzi okazuje się być niegasnące wspomnienie Lily, miłości sprzed 30 lat. W kryzysowym momencie Erik bierze spliff (rodzaj marihuany) i wyrusza w "podróż" do swej młodości, a odbędzie ją z wyjątkowym przyjacielem...

Obsada:

Pełna obsada

Zwiastun:

Bardzo przyzwoity komediodramat. Dopracowany scenariusz i typowo "lołczowka" realizacja.
Za akcent futbolowy +1 do oceny...

Udane połaczenie dramatu kolesia któremu w życiu nie wyszło z "komedią obyczajową". Mało oryginalny chwyt z wirtualnym przyjacielem dzięki wzięciu do tej roli piłkarza Cantony dodaje świeżości. Loachowi w tym filmie udała się trudna sztuka -- zrobił inteligentny film który można oglądać całą rodziną. No, załóżmy rodziną od 15 lat w górę, bo słowo 'fuck' pada tu chyba co minutę. Polecam.

Głowny bohater postanawia zmienić swoje życie pod wpływem idola Eryka Cantony (czytaj sporej dawce trawki).
To taki angielski supermen inaczej -radzi sobie z nastolatkami oraz gangsterami (z tymi ostatnimi lepiej), przekonuje do siebie miłość swojego życia, a w przyjaciołach wskrzesza ducha solidarności.
Jeśli do filmu podejdzie się troszkę z przymrużeniem oka, to okaże się inteligentną , wartą obejrzenia komedią.

Ok, to bardzo dobry film, który pełni swoja rolę. Feel good film który sprawił, że czułam się po nim dobrze. Matthew Mcnulty w roli młodego Erica cóż...sprawia, że zaczynam wątpić w swój homoseksualimz;) Dobre, brytyjskie kino

Matthew Mcnulty w roli młodego Erica cóż...sprawia, że zaczynam wątpić w swój homoseksualimz;)

Mocne :>


no bo sam zobacz;p

Looking for Eric to zwyczajnie dobry film, który znalazł specjalne miejsce w moim sercu. Eric Cantona \o/

Ciekawe połączenie dramatu z komedią. Z jednej strony obraz o utracie bliskiej osoby i próbach odzyskiwania jej, a właściwie straconego czasu. Z drugiej zaś komediowy wątek, który udowadnia, że na kumplach zawsze można polegać. Obraz o tym, że jednak zawsze jest jakieś wyjście. I nawet beznadziejny problem można rozwiązać.

Nie kupuje tego filmu. Wychowałem się na Raulu i Zidanie, także udział Cantony nie jest dla mnie zadna atrakcja i rownie dobrze moglby tam grac Slawomir Peszko. Jako dramat banalny, jako komedia niesmieszny. Jako połączenie dramatu z komedią: w połowie banalny, w połowie nieśmieszny. Końcówka trochę żenująca. Ale wyłączając mózg oglądało się całkiem całkiem.

You are so wrong.

zgadzam się z Twoimi argumentami.

bartje
Lamia
MureQ
dcd
dcd
FoolCanBeKing
got3n
jango
ojciecpijok
verdiana
psubrat