Przerwane objęcia (2009)

Los abrazos rotos
Reżyseria: Pedro Almodóvar
Scenariusz:

Tytułowe "Przerwane objęcia" nawiązują do zdjęcia obejmującej się pary, które ktoś podarł na tysiąc kawałków...
Historia skrywanej przez lata tajemnicy, opowieść o szalonej miłości pary kochanków Leny (Penélope Cruz) i Harrego (Lluís Homar), którzy aby ocalić swoje uczucie uciekają z Madrytu na wulkaniczną wyspę Lanzarote.
W swoim filmie Pedro Almodóvar prezentuje różne odcienie miłości pomiędzy kobietą i mężczyzną, od wczesnego zauroczenia, poprzez erotyczną fascynację i namiętne spełnienie kochanków, aż po zdradę i zemstę.
A wszystko to spowite jest tajemnicą.

Obsada:

Pełna obsada

Zwiastun:

Lubię takiego wyciszonego Almodovara, któremu udaje się opowiedzieć ciekawą historię, świetnie przy tym bawiąc siebie i odbiorców żonglerką znanymi filmowymi motywami, i który potrafi ująć ironicznym podejściem do własnej wcześniejszej twórczości.
Brawo i oby tak dalej!

Kurczę, aż trudno mi uwierzyć, że on nadal kręci coś nowego, tak się przyzwyczaiłem do klasycznego zestawu jego filmów! Już przed "Złym wychowaniem" tak mi się zrobiło. I akurat tamten film też mnie przekonał, że to tylko po wierzchu jajcarz, a tak naprawdę wrażliwy obserwator i potrafi zrobić poruszający dramat nawet niemal bez swoich ulubionych "rekwizytów". "Volver" do mnie nie trafił, ale z chęcią zobaczę ten nowy film PA.

A jednak kreci i to w dobrym stylu!

Świetny, prosty, a zarazem wciągający film. Zjawiskowa Penelope Cruz. Przepiękne zdjęcia, doskonała muzyka. Historia, którą ogląda się jednym tchem - i tak jak napisał Michuk w swojej notce - wielka szkoda, że nie zobaczymy filmu nakręconego przez Mateo w całości. :)

Jaki jest najgorszy koszmar każdego reżysera? Jeśli ktoś obcy potnie twój film za ciebie. Nie mam wątpliwości, że Almodóvar ciął własnoręcznie, co czyni go znacznie szczęśliwszym niż Harrego Caine'a, bohatera "Przerwanych objęć". Nowy film hiszpańskiego geniusza jest hołdem dla kina. Ale jakiś cudem udaje mu się po raz kolejny opowiedzieć przy okazji świeżą, zabawną i dramatyczną historię o miłości, zazdrości i chorym pożądaniu. Jedna z perełek filmowych tego roku. Nie przegapcie!

25 września w Polsce. Bez dalszych komentarzy. :)

A mnie się nie podobało. Raziły mnie niczym nieuzasadnione dłyżyzny, pretensjonalna gra aktorska (Blanca Portillo !!), sceny posklejane ze sobą na zasadzie :co by tu jeszcze...Nie zachwycił mnie ten ostatni Almodovar, może Volver za mocno podniósł poprzeczkę. Po (dziękuję Pedro) ożywiającej, zabawnej końcówce - z mieszaniną znudzenia i ulgi - opuściłam kino...

Trochę Cię rozumiem, też miałem wrażenie, że miejscami były dłużyzny i też część z wyznaniem tej starszej pani była najsłabsza. Mimo wszystko wychodziłem z kina bardzo zadowolony, czułem coś porównywalnego do tego co czułem po obejrzeniu "Bękartów Wojny". Trudno powiedzieć co. Bo to nie są filmy realne, którymi się można przejąć... raczej w jakiś specyficzny sposób delektować.

Ale Michuk, u Tarantino jakie były zdjęcia, palce lizać, jaka przemyślna gra montażem, zabawa gatunkami, wszystko tak ze sobą świetnie współpracujące, obraz, muzyka, scenariusz ! Nawet dialogów nie da się porównać ! U ostatniego zaś Almodovara nie zachwyca mnie specjalnie wiele, bardzo lubię Penelope, więc duży plus za samo jej pojawienie się na planie, kilka ujęć, naprawdę na palcach jednej ręki mogę je policzyć. Tak naprawdę ani mnie ogrzał ten film, ani zirytował, bardzo jest przeciętny, nie wiem, czy na to moje 6 zasługuje...

Almodovar swoimi tak charakterystycznymi kolorami maluje nie tylko zawikłane losy swoich bohaterów, ale również ich samych. Nie wspominając o pięknych krajobrazach Lanzarote. Jedynie końcówka...zbyt przegadana, po co tyle wyjaśnień?

No, żeby wszysct zrozumieli :)
Scenę w knajpie bym usunął. Ale scena składania filmu była fajna w miarę.
Faktycznie można było to lepiej zakończyć, ale i tak film mnie uwiódł.

Wg mnie najgorszy film Almodovara. Nudny i przewidywalny. Nie mógł się rozpocząć, a potem ciągnął się niemiłosiernie. Nie wzruszyła mnie historia miłosna, ani tragedia kochanków. Wielkie rozczarowanie.

Almodovar nakręcił film z drugim dnem. Jak opowiedzieć o reżyserze, który kręci kiepski film wyłącznie po to, by móc mieć na planie Penelopę Cruz? Kręcąc samemu kiepski film wyłącznie po to, żeby mieć na planie Penelopę Cruz. Cóż za autoironia! Albo to, albo jest to historia osobista - Almodovar po prostu oślepł...

Błyskotliwa krótka recenzja, ale zupełnie nie potrafię się zgodzić z jej tezą. Wytłumacz się proszę: co jest tak kiepskiego w Przerwanych objęciach?

Kiepskie i to BARDZO jest zakończenie.

Wcześniej film oglądało mi się całkiem całkiem, może bez rewelacji, bo historia jak historia, jedna scena genialna (Penelope podkładająca głos pod siebie na ekranie), reszta znośna.
Ale odkąd Judit zaczęła wyjawiać swoje "tajemnice" w knajpie robiło się coraz i coraz gorzej. Otwierałem oczy ze zdumienia, nie wierząc w to co widzę i słyszę. Jakie tajemnice??!! No i przede wszystkim zupełnie nie złapałem puenty z tym jak to niby producent "zniszczył" mu film. Po pierwsze film od początku był zły, a Lena była złą aktorką. Po drugie po zmontowaniu wersji reżyserskiej nie dostrzegłem żadnej różnicy - "Kobiety i walizki" były dalej takim samym gniotem jak wcześniej. Dlatego doszedłem do wniosku, że to celowy zabieg. I tylko jednego nie rozumiem - czemu film nie był od początku tak zły, wtedy za konsekwencję w świadomym kręceniu gniota należałaby się wysoka ocena ;)

Oczywiście, że film po zmontowaniu przez reżysera był znacznie lepszy niż ten zepsuty przez producenta. Nie wiem jak mogłeś tego nie zauważyć. Ten pierwszy był sklecony zupełnie przypadkowo, tak jakby sceny zostały celowo pocięte w ten sposób, aby skompromitować reżysera. W wersji reżyserskiej sceny komediowe faktycznie śmieszyły, nie wywołując efektu WTF? z wersji producenckiej.

Zgadzam się z Tobą natomiast, że końcówka filmu została nieco spaprana - historia Judit o tym jak zdradziła i jak się teraz kaja zupełnie mnie nie przekonała, wydawało mi się, że mówi to bo tak jest w scenariuszu i tyle. Gdyby film był nieco krótszy i bez dopowiadania wszystkiego, powstałoby arcydzieło. Tak, dostalismy tylko film bardzo dobry.

No to mamy sedno sprawy - film zmontowany przez Mateo nie tylko mnie nie śmieszył, ale był dla mnie żenująco zły. Scena rozmowy dwóch kobiet powtórzona w filmie aż 3 razy (na planie, w wersji producenckiej, w wersji reżyserskiej) za każdym razem była równie zła i nieciekawa dla mnie.

No tak, zapomniałem, że Ciebie śmieszył "Czas serferów" :>

Szczerze powiedziawszy to ja się nawet nie zorientowałem, że to miała być scena komediowa. Jedna kobieta mówi drugiej kobiecie, że znalazła w pokoju walizkę. Raczej nigdy nie zdołam zrozumieć, gdzie w tym wszystkim jest jakiś humor. A "Czas surferów" jest oczywiście bardzo zabawny :P

Natomiast nie jest już kwestią poczucia humoru alergia na sceny w rodzaju - monitor ze stopklatką z Penelopą Cruz po którym wędrują dłonie jej wzruszonego kochanka. Jak dla mnie to za ckliwe.

Nie uwiódł mnie jak Złe Wychowanie, chociaz tematyka jest podobna. O ile wątek nieco kryminalny rozgrywa się w obu, to w przypadku Przerwanych Objęć przeżyję nie rozwiązując jej. Trochę Złe Wychowanie, trochę Motyl i Skafander, jednak nie dorównuje żadnemu z nich.

Almodovar podobnie jak Allen czy Kar Wai całe życie lub prawie całe kręci "jeden" film i robi to tak, że wciąż wywołuje we mnie niemałe emocje. I jeszcze ten hiszpański!

Dobry film z ciekawą historią, dostarczającą paru tematów do dyskusji oraz ze sporym potencjałem do rozmyślań typu "co by było, gdyby". Choć być może jestem kompletnie nieobiektywna z powodu mojej fascynacji Penelope;)

Zawiodłam się, bardzo przewidywalny, akcja ledwo, ledwo truchta. Jeśli będziecie go oglądać z nadzieją, że zakończenie wynagrodzi Wam przebrnięcie przez początek, środek i ten długi odcinek pomiędzy nim a czernią, obawiam się, że możecie się z nią powoli żegnać, gdyż na koniec ona umrze*.
Niezły plakat.

* Znaczy, nadzieja.

Kontrowersyjny Almodóvar, niektórych urzeka, innych drażni. Przerwane objęcia to film z konkretną historią, która mnie osobiście wciągnęła, nie pozwalała oderwać wzroku. Piękne zdjęcia i subtelna muzyka. Pomimo tak różnych opinii na temat tego filmu - zachęcam do obejrzenia i wymierzenia własnej oceny..

bartje
Michalwielkiznawca
dag
dag
Szklanka1979
AniaVerzhbytska
MureQ
PiotrKowalski
mrci
angela2700
PrzemyslawLes