Magic Mike (2012)

Reżyseria: Steven Soderbergh
Scenariusz:

Mike (Channing Tatum) to człowiek przedsiębiorczy. Jest obdarzony wieloma talentami i niezwykłym urokiem osobistym. Konsekwentnie realizuje swój "american dream" na tyle różnych sposobów, ile przyjdzie mu do głowy - od remontu dachu, poprzez tuning samochodu, po designerskie meble do willi na plaży w Tampie. A nocą... zamienia się w Magic Mike'a, lidera gorącego męskiego zespołu tancerzy erotycznych. Oryginalny styl i niesamowite popisy choreograficzne sprawiają, że coraz większe rzesze kobiet go kochają i wydają coraz większe sumy pieniędzy, a szczęście właściciela klubu Dallasa (Matthew McConaughey) rośnie z każdym dniem. Mike bierze pod swoje skrzydła dziewiętnastoletniego chłopaka o pseudonimie Kid (Alex Pettyfer), w którym dostrzega potencjał. Uczy go jak tańczyć, imprezować, podrywać laski i zarabiać łatwe pieniądze. Niedługo potem świeży nabytek w zespole robi furorę i zdobywa własnych fanów. Nadchodzi lato, a wraz z nim czas radości, przyjaźni i szalonych imprez do rana. (Opis dystrybutora)

Obsada:

Pełna obsada

Zwiastun:

Bardzo dobre (i chyba pierwsze, a na pewno jedno z pierwszych) ujęcie tematu striptizerów. Żywa gra z kilkoma miłymi akcentami znanych mi aktorów: Channing Tatum, którego ostatnio widziałem świetnie tańczącego w Step Up, teraz zagrał równie dobrze tańczącego striptizera. Poza tym Joe Manganiello znany z True Blood i Gabriel Iglesias - świetny komik, który w roli DJa/dealera wspaniale się odnalazł. Sceny erotyczne przedstawione z dużym smakiem i taktem. Nie zabrakło oczywiście tematu narkotyków i bardzo dobrze, bo warstwa edukacyjna obrazu jest IMO ogromna i ważna. Poza tym film jest dobrą rozrywką.

Dialogi, fabula i aktorzy na poziomie serialu brazylijskiego. Niezła choreografia, No i ogólnie ujmując miło popatrzeć.... Nie polecam.

Naprawdę niewiele się po tym filmie spodziewałam. Mógł mnie bardzo pozytywnie zaskoczyć. Nawet przed sobą nie przyznam się, dlaczego go w ogóle obejrzałam. Jednak nie podejrzewałam, że może mnie tak rozczarować, a przecież gra w nim Channing Tatum, co było od początku dla mnie jasne. Z tym, że nie przewidziałam, iż Cody Horn może grać tak koszmarnie. Gdzieś mi już mignęła w innych filmach, ale nie miałam o niej żadnego zdania. Drewno - to słowo podsumuje jej występ. Za to Mcconaughey dał popis aktorskiej elastyczności. Gra mocno pokręconego właściciela klubu z męskim striptizem, który lubi bawić się w konferansjera (dzięki temu jest częścią show). Dwa aktorskie bieguny spotkały się w tym filmie - Mcconaughey z jednej strony, a Horn z drugiej.

helen
AgaL
dag
dag
AnnaSak
Johanan
agugnacka
liz29
jakilcz
lamijka
Okot