Mary i Max (2009)

Mary and Max
Reżyseria: Adam Elliot
Scenariusz:

Animowana opowieść o niezwykłej przyjaźni, która sprawia, że marzenia stają się realne. Pewnego dnia samotna 8-letnia dziewczynka z dalekiej Australii wybiera przypadkowe nazwisko z nowojorskiej książki telefonicznej i na adres nieznajomego wysyła list z tabliczką czekolady. Dziewczynka nazywa się Mary Dinkle i mieszka w Melbourne. Jej życie nie zapowiada się zbyt ciekawie – w domu bieda, matka pije, a ojciec jest nieco porąbany. Mary bardzo potrzebuje przyjaciela. Nieznajomy w Nowym Jorku to Max Horowitz - samotny, grubawy 45-latek, który bierze życie na przeczekanie. Niczego się już nie spodziewa, a już najmniej listu z czekoladą od 8-letniej Australijki. Max odpisuje Mary i tak rodzi się chyba najdziwniejsza i najpiękniejsza przyjaźń na świecie. (Opis dystrybutora)

Obsada:

Pełna obsada

Zwiastun:

Piękny, niezwykły, wzruszający.

Najlepszy, dojrzały, niebajkowaty film animowany jaki widziałem.

Co tu napisać... Się wzruszywszy jak rzadko.

No, gdyby ten film ktoś nominował do Filmastera za film roku, to by wygrał, bo ma najwyższą średnią ocen. Wygra jako najlepsza animacja roku. Też dobrze :)

Doskonała animacja o niedoskonałych ludziach i ich równie niedoskonałych życiach. Wzrusza nie raz i nie dwa...

Gorzka, ale i zabawna historia. Daje do myślenia i pozwala odpocząć od cukierkowo słodkich i kolorowych animacji.

Zakochałem się w tym filmie. Jest genialny. Taki przystępny, a opowiada o naprawdę trudnych sprawach, bo przecież miłość i przyjaźń to jedne z wielu pojęć, którym nie da się przypisać jakiejś konkretnej definicji, a mimo to przez (niemal) wszystkich są w jakiś podobny sposób odbierane.
Nie potrzebujemy być idealni, by doznawać uczuć, które są uważane za idealne.

Absolutnie genialna animacja, pozbawiona cukierkowości formy i treści. To niesamowite, jak w tak subtelny sposób można wyrazić tyle ciężkich i brudnych spraw, zachowując łatwo strawność i niebywałą mądrość.

Piękny, oryginalny i poruszający. Tak jak inni, uważam, że film porusza trudny temat, ale nie tylko ze względu na relację między głównymi bohaterami, ale głównie z powodu sportretowania choroby psychicznej Maxa. Kolejny dowód na to, że w dobie grafiki komputerowej, każdy film robiony ręcznie jest na wagę złota i jest tego złota wart. Polecam

Podpisuję się. W zasadzie teraz, kiedy już minęło trochę czasu od projekcji i nadal ten film pamiętam jako nieprzeciętny, mogę chyba podnieść ocenę do 8.

Nieprzeciętny film o przyjaźni dwojga społecznych wyrzutków, pełen sarkazmu i przewrotnego humoru.

Przypadek łączy ze sobą życie zakompleksionej dziewczynki z przedmieść Melbourne i otyłego, samotnego Nowojorczyka w średnim wieku. A wszystko rozpocznie dociekliwy list ośmiolatki do nieznajomego z innej półkuli, który zapoczątkuje korespondencyjną, niezwykłą, ale i burzliwą przyjaźń między nimi. To turpistyczna, dość mroczna animacja jak skrzyżowanie Wallace’a i Gromita z „Gnijącą Panną Młodą”, a w treści przywodząca na myśl komiksy H.Pekara czy F.Peetersa. Fantastyczna rzecz.

Takiego połączenia rewelacyjnego humoru z piękną animacją i wzruszającą w wielu momentach fabułą chyba jeszcze nie widziałam. Świetny, po prostu świetny. Pozycja obowiązkowa.

Świetny film. Pierwsza część bawiła do łez, a druga część wzruszała.

Chyba jedna z lepszych animacji, jakie widziałam, a na pewno najlepsza w tym roku. Szkoda, że tak mało kin ją udostępnia widzom.

Piękny, smutny, wzruszający animowany dramat w niemal monochromatycznych barwach. Jedna z najlepszych (jeśli nie najlepsza) animacji, jakie widziałam. I pierwsza poruszająca syndrom Aspergera.

Zabawny i wzruszający, a przy tym nie nudzi się, co jest nie lada wyczynem, bowiem film opowiada o dwóch ludziach piszących do siebie listy. Jedna z najlepszych animacji jakie widziałem.

Filmy animowane nie są gorszym, upośledzonym, bądź przeznaczonym tylko dla dzieci odłamem kina. "Mary i Max" jest tego świetnym przykładem. Mimo że wizualnie niezbyt atrakcyjny i kolorystycznie dość monotonny potrafi wciągnąć. Przedstawiona historia porusza i to scenariusz stanowi o sile tego filmu. Małe wielkie kino.

Wizualnie właśnie bardzo mi się podobał. Miał klimat. To dla mnie najważniejsze w kinie, również w animacji.

Podobało mi się zastosowanie zgaszonej ale różnej kolorystyki dla Maxa i Mary, utrzymanej konsekwentnie do końca filmu.

Niestety wątek WFF się nie otwiera, więc tutaj zapytam: na co jutro się wybierasz? :)

Zakładając, że uda mi się odebrać o 9:00 bilet to zaczynam Podmuchem miłości (9:30), następny film mam o 16:30 Lena, później Wymyk (18:45) i jak nie padnę po tej dawce na twarz to jeszcze Dusze much o 21. A Lamijka jakie ma plany? ;)

Hm.. też bym chciała Podmuch.. ale biuro festiwalowe jest od 10 otwarte. Masz już akredytację? Ja bym chciała: Racje serca o 11:30 i Rybkę o 14:00. Widziałam, że też miałeś Rybkę w swoich planach, więc myślałam, że może się spotkamy na seansie. :)

O tej porze będę na wykładzie z filozofii politycznej ;) Moja karta akredytacyjna rzecze, że bilety można odbierać od 9:00, ale czy karty też to nie wiem.

W mailu z 26 września pisali, że Biuro Festiwalowe jest od godz. 10 czynne.. nic nie rozumiem.

A z kim masz filozofię polityczną? (wiem, wiem.. ciekawość to 1. stopień do piekła :P)

Takimi informacjami mogę się dzielić na privie ;)

To może jutro przed seansem Podmuchu :>

O festiwalu piszcie koniecznie przez http://filmaster.pl/festiwal/wff/ - tu można wrzucać na festiwalową tablicę takie luźne wątki o WFF!

Da się tę stronę festiwalu jakoś "wyklikać", czy trzeba zawsze ręcznie wpisywać ten adres?

Będzie bannerek.

Zgrabnie opowiedziane i świetne w warstwie wizualnej. Wrażenia jednak umiarkowane, być dlatego, że odczuwałem spory dysonans pomiędzy moim stosunkiem do bohaterów, a stosunkiem do nich twórców filmu.

Film jak film. Historia wydaje sie dość banalna. Samotna, niedostrzegana przez otoczenie Ona i samotny, podstarzaly, truchlejacy na mysl o otoczeniu On. Obydwoje niezrozumiani przez rowiesnikow, otoczenie i caly swiat. Ucieczka jest korespondencja. Realna. Widzimy oczekiwanie, tęsknote, niewiadomą i emocje z nimi związane. To nadaje filmowi specyficznego smaczku. Za scenariusz i fabule - 3. Jesli chodzi o animacje - bezkonkurencyjny. Wielbicielom czarnobialych kreskowek zdecydowanie polecam.

Niezwykle wzruszający film, wyciskający łzy prawie jak "Tańcząc w ciemnościach". Autorzy próbują przenieść na ekran opowieść o korespondencyjnej przyjaźni, co wymusza cytowanie długich fragmentów listów. Ten przekaz uzupełniany jest głosem narratora. To powoduje u mnie poczucie małej "filmowości filmu" - ruchomy obraz zbyt często jest tylko ilustracją tekstu. Szkoda, bo animacja jest piękna, projekty postaci i dekoracji pełne humoru a sceny, w których silniej postawiono na język filmowy, dobrze pomyślane i dramatyczne. Za tę animację i ciepło na razie 8 :)

Szklanka1979
mkvili
Luthien164
Farary
zur887
malamadi
adisan
GARN
NarisAtaris