Megamocny (2010)

Megamind
Reżyseria: Tom McGrath

Twórcy "Shreka", "Madagaskaru" i "Kung Fu Panda" przedstawiają nowego bohatera – diabolicznego Ooberminda, który od ponad 20 lat usiłuje podbić Ziemię, za każdym razem jednak, jego plany krzyżuje zamaskowany super-bohater Metro Man. Wszystko zmienia się w dniu, kiedy Oobermind podczas jednej ze swoich akcji przypadkowo zabija Metro Mana. Nie mając już do pokonania żadnego wroga, zniechęcony geniusz zła postanawia stworzyć sobie nowego super-przeciwnika - większego, lepszego i silniejszego niż ten jakim kiedykolwiek był Metro Man. Kiedy jednak rywal Ooberminda zaczyna prowadzić własną wojnę, której celem jest zniszczenie świata, ten musi zdecydować: Czy potrafi pokonać własny (teraz) diaboliczny twór? Czy najinteligentniejszy człowiek świata jest w stanie podjąć błyskotliwą decyzję? A może Geniusz Zła przejdzie na drugą stronę i stanie się Bohaterem własnej historii?
(cinema-city.pl)

Obsada:

Pełna obsada

Zwiastuny:

Dreamworks dwoi się i troi, żeby powtórzyć sukces Shreka. Megamocny to poprawna produkcja z kilkoma naprawdę zabawnymi pomysłami i w miarę sprawną narracją, ale do poziomu przygód słynnego ogra, czy choćby dowolnej produkcji Pixara trochę jej brakuje.
Z drugiej strony, o ile pamięć mnie nie myli, to najlepsza animacja Dreamworksu od lat.

Inteligentna rozrywka dla małych i dużych. Ci pierwsi znajdują w "Megamocnym" wszystko, co lubią - wartką akcję, nietuzinkowych bohaterów i poczucie humoru. Ci drudzy też się pośmieją. A jak będą sprytni to wykorzystają "Megamocnego" do pogadania z dzieckiem o naturze Dobra i Zła oraz o tym, że w naszym życiu nic nie jest przesądzone. Najnowszy film Dreamworks zajmuje też pierwszą pozycję w kategorii "najbardziej rockwy sountrack w filmie familijnym".

To jest ten typ filmu dla dzieci, z którego rodzice będą mieli zdecydowanie większą frajdę. Dla milusińskich znajdzie się nieskomplikowany scenariusz, trochę prostych żarcików i sama animacja, która zresztą nie jest jakaś supr. Ale cała reszta - odniesienia filmowe, wdzięczna i niewymuszona gra konwencjami kina superbohaterskiego, nawet oprawa muzyczna - skierowana jest do starszej widowni. Dla mnie bomba, ale oglądanie tego z dziećmi jest chyba czynem dość samolubnym.

Iceman
MRZVA
Blue2012
eelishkaaa
adisan
izabelatch
peterpp2200
AnnaSak
kamilamaz123
PiotrKowalski