Mój tydzień z Marilyn (2011)

My Week with Marilyn
Reżyseria: Simon Curtis

Ikona seksu i blichtru Hollywood (Michelle Williams) przyjeżdża do Londynu, aby wystąpić w filmie u boku Laurence'a Oliviera (Kenneth Branagh). Towarzyszy jej świeżo poślubiony mąż, dramaturg Arthur Miller (Dougray Scott), który jednak szybko wyjeżdża. Podczas pobytu na Starym Kontynencie, gwiazdą zajmuje się młody asystent reżysera Colin (Eddie Redmayne), który spędzi z nią niezwykły tydzień, za który większość oddałaby całe życie. Nie wszystko, co się w tym czasie wydarzy, zapisze się w historii, ale z pewnością pozostanie w sercach dwójki ludzi. (opis dystrybutora)

Obsada:

Pełna obsada

Zwiastun:

Nudne jak flaki z olejem. Przeciętna historia przeciętnie opowiedziana. Tylko aktorstwo jakoś ratuje ten film.

Tylko Norma Jean umiała zagrać Marylin Monroe. Williams daje radę i rozczarowuje jednocześnie. Branagh - fantastyczny!

Nie zaskakuje, ale też zbytnio nie męczy. Taki... poprawny. Kenneth Branagh - wiadomo, Michelle Williams + praca operatora = nie rozczarowuje, ale ustalmy - nikt nie da rady zagrać Marilyn Monroe tak jak ją zagrała Norma Mortenson.

Rola Michelle Williams rzeczywiście znakomita, ale na pewno nie lepsza od Meryl Streep. A film bardzo dobry, szkoda, że nie załapał się do nominacji w kategorii Najlepszy film, bo bije na głowę połowę tam zakwalifikowanych filmideł. Warto obejrzeć, zdecydowanie.

Przereklamowany, rola Williams słaba, klimatu Monroe absolutnie żadnego, ale i tak warto - to niezły obyczajowy film, jeśli zapomni się, że w tytule ma "Merilyn", i potraktuje się ją jak anonimową aktorkę-bohaterkę.

MRZVA
hrabalka
alanos
AnnaSak
AniaVerzhbytska
chaos
MureQ
angela2700
jakilcz
matadu