Nagi lunch (1991)

Naked Lunch
Reżyseria: David Cronenberg

Bill Lee jest pisarzem pracującym jako dezynfekator. Pewnego dnia odkrywa, że jego żona odurza się proszkiem do zwalczania karaluchów i postanawia sam tego spróbować. Przenosi się do Interstrefy, gdzie wreszcie odnajduje wenę twórczą. Interstrefa jest zamieszkiwana przez różnego rodzaju stwory, a sam Lee pisze swoje teksty na gadającej maszynie do pisania w kształcie karalucha.

Obsada:

Pełna obsada

Zwiastun:

Schizofremio dodaj mi skrzydel

Dowod na to ,ze gumowe 'propy' sa o lata swietlne straszniejsze od komputerowo generowanej sieki :)

Na swój sposób jest to najdziwniejszy film Cronenberga, dziwniejszy nawet niż eXistenZ. Przy tym znacznie bardziej zapadający w pamięć. Końcowa scena dała mi metafizycznego kaca. Oglądać, ale nie mówić potem, że nie ostrzegałam.

Niesamowity. Być może trzeba być w odpowiednim stanie by się całkowicie poddać klimatowi, ale ja odpłynąłem kompletnie. Narkotykowy sen, wciągający, drenujący, mroczny. Odrobinę groteskowy. Trochę nowojorski z lat '50,, trochę klimatu orientalnych palarni opium...

Absorbujący, ale zbyt abstrakcyjny, żeby pozwolić nam całkowicie wchłonąć w wewnętrzny świat Burroughsa odtwarzany przez Cronenberga. Oglądać po zażyciu mocnych halucynogenów.

Jeśli ktoś akurat nie ma odpowiednich grzybów, polecam wersję z rosyjskim lektoremi polskimi napisami - dobrze, żeby spod spodu było trochę słychać oryginalne dialogi. Fantastyczna sprawa.

Im dłużej go znam, tym bardziej sympatycznie o nim myślę. Za pierwszym razem był za mocny dla mnie, ale jak już jestem oswojony z jego dziwną atmosferą, to nabrał dla mnie wartości i filmowego sensu - podobnie było z "Bartonem Finkiem" czy "Siedem", a nawet z twórczością Pythonów, zwłaszcza tą długometrażową. To chyba syndrom "jak może mi się podobać (dziwna) piosenka, którą pierwszy raz słyszę". =}

Naked lunch stanowi zapis tego co mnie w życiu ominęło bo rzadko byłam na haju (np. pisanie raportów dla agenta karalucha, wysysanie soków z alienów ;).
Film ma narkotyczny, drażniący klimat...któremu niestety zupełnie nie mogłam się poddać.
Może zyska przy kolejnym obejrzeniu?

Nie przepadam za aż tak absurdalnym absurdem, ale to niezłe jest, nawet efekty są porządne! I lepszy film niż książka! A to się tak rzadko zdarza.

Szklanka1979
Danielito
Konfucjusz70
Culuc
Kryre
bartje
alanos
Midzioni
Phefo
Frana