Nie ma róży bez ognia (1974)

Nie ma rózy bez ognia
Reżyseria: Stanisław Bareja

Film z 1974 roku, do którego scenariusz napisali wspólnie: Stanisław Bareja, Stanisław Tym, Jerzy Dobrowolski i Jacek Fedorowicz. Powstaje portret Polaków uwikłanych w bezsensowne przepisy administracyjne. W roli głównej - Jacek Fedorowicz, bezskutecznie próbujący rozwiązać problem lokalowy. Wtórują mu wspaniali Jerzy Dobrowolski i Stanisława Celińska. Janek na wieść, że może zamienić swoj mały pokoik na przydział na nowe "M", nie posiada się z radości. Wraz z żoną Wandą szybko przeprowadzają się do nowego mieszkania. Niestety okazuje się, że mają sublokatora i jest nim... były mąż Wandy, który mimo rozwodu ma prawo mieszkać razem z Wandą, gdyż został u niej zameldowany. Załamany Janek próbuje wszystkiego, aby pozbyć się intruza. Niestety wszystko obraca się przeciwko niemu, a w mieszkaniu, dziwnym zbiegiem okoliczności, zameldowanych jest już pięć osób. Janek, nie mogąc dłużej znieść tej sytuacji trafia do zakładu dla nerwowo chorych. Szczęście jednak uśmiecha się wreszcie do Janka i otrzymują z Wandą świeżo wyremontowane, czteropokojowe mieszkanie. Jedynym mankamentem jest sublokator, którym jest....

Obsada:

Pełna obsada

Zwiastun:

I znów mi brakuje kategorii o zabawności filmu. "Nie ma róży bez ognia" jest przegenialny ;-) śmieszna jest każda scena. Genialne aktorstwo, reżyseria najlepsza, od czasów PRLu nie było bardziej komediowego, zarazem mądrego reżysera. Kultowe.

" To wszystko się zgłasza jako usterkę ".

Bareja w wielkiej formie. Kultowe dialogi wylewają się wręcz wiadrami.

"Pani Elu! Pani Elu!!" "Jak ja nie cierpię tych wstrętnych myszy"

"To razem będzie 400...". "To się wszystko zgłasza jako usterkę"

Mi do języka weszło "Brawo Luśka", no i "Biedny miś"..

Podczas gdy "Miś" jest Bareją kultowym, "Nie ma róży bez ognia" to Bareja najlepszy. Przezabawna komedia pełna zwariowanych pomyłek, obfitująca w humor zarówno sytuacyjny jak i słowny. Fedorowicz w roli Janka miał tu niby więcej do zagrania, ale przebił go bez wątpienia Jerzy Dobrowolski -- film warto obejrzeć choćby dla "jogibabu", "biednego misia", "brawo, Jasiu!" i "no oczywiście". Perypetie mieszkaniowe nigdy nie były i nie będą śmieszniejsze.

duzulek
patrycja76
Nietutejszy
Ajdaho
avrewska
zur887
bartje
Iceman
AgaL
exxxpresja