Nimfomanka - Część I (2013)

Nymphomaniac: Volume I
Reżyseria: Lars von Trier
Scenariusz:

Zmysłowe, perwersyjne, podniecające, śmieszne, liryczne, wybuchowe, bluźniercze, niebezpieczne, czułe, uwodzące, kontrowersyjne - wszystkie te określenia tracą moc wobec najnowszego filmu Larsa von Triera. W świecie opętanym przez seks, "Nimfomanka" jest inteligentną i prowokacyjną opowieścią o podporządkowaniu życia poszukiwaniu rozkoszy. Film z udziałem plejady gwiazd zawiera jedne z najodważniejszych scen i kreacji aktorskich w dziejach kina. Reżyser stworzył przenikliwe arcydzieło erotyczne - film, który jak żaden inny, podzieli widownię na entuzjastów i oburzonych przekroczeniem granic. Jedno jest pewne: nigdy czegoś takiego w kinie nie było i być może nigdy więcej nie będzie. (Opis dystrybutora)

Obsada:

Pełna obsada

Zwiastun:

Mnie jednak uwiodła. Nie wiem czy to słabość do von Triera czy po prostu pociąg do dobrego kina. Temat niby taki oklepany i wszechobecny w ostatnich czasach a jednak udalo sie Larsowi zrobić z filmu kawałek niebanalnej opowieści, ktorą dobrze sie ogląda i słucha . Przynajmniej w moim odczuciu.

Seks jest. Pornografii nie ma. Cześć ludzi wyszła, część spała, ale to chyba normalne w sieciówce. Szkoda, że film podzielono, jak jakiegoś za przeproszeniem Hobbita. Na razie ocena wstępna.

Gdybym była w gimnazjum byłabym zachwycona, ale jako że jestem już w liceum, jestem zachwycona zdecydowanie mniej.

Ale na pocieszenie samej siebie muszę dodać, że Christian Slater pięknie się postarzał.

Kolejny powód, żeby dodać jedną gwiazdkę. ;)

Pozwolę sobie zacytować jeden z komentarzy: "recenzja pozbawiona jakiejkolwiek wartości , widać że autorowi brak podstawowej wiedzy i wrażliwości". :)

Zakulisowa informacja, Kasia od miesięcy przygotowywała się na to, że "Nimfomanka" będzie najgorszym filmem roku, więc 4/10 należy uznać za spory sukces :P

Jak to nie zachwyca Gałkiewicza...! ;)

Ale osso chozi na litość, dla samej sceny z Mrs H. warto zobaczyć przecież.

Ale niestety tylko dla tej sceny. Reszta to nuda, w której przed każdym zdaniem i po każdym zdaniu robi się 5-sekundową pauzę, najprawdopodobniej po to, żeby podkreślić jego głębię.

Nie jestem specem od von Triera, ale dla mnie to nie jest reżyser-intelektualista. Jego kino jest raczej emocjonalne, może dlatego ten dialog kultury-Seligmana z naturą-Joe, wypada trochę gimnazjalnie. Ale w tym, w czym von Trier jest dobry, nadal jest dobrze. Nie chciałam oceniać pierwszej części osobno, bo wyraźnie dostrzegam, że pod tymi rozmowami w domu Seligmana kryje się coś jeszcze, co będzie miało finał w drugiej części. I to coś nie jest bynajmniej wyrażone w dialogach, tylko naszkicowane za pomocą środków pozawerbalnych. To dosyć mgliste wrażenie, trudno mi je sprecyzować. Te pauzy to są wg mnie chwile, w których bohaterowie próbują się nawzajem rozpracować.

Podoba mi się też postać Joe. To nie jest film o smutnym, kompulsywnym seksoholiku, jak "Wstyd" (przynajmniej do tej pory). Postawa Joe jest raczej konsekwentnie libertyńska, nawet jeśli jest w niej jakiś element ucieczki. Brandon wpadł w pułapkę, Joe raczej świadomie do niej weszła. Nie ma formalnego wykształcenia, ale uczestniczy w rozmowie z Seligmanem na równych zasadach dzięki swojej analitycznej inteligencji. Na zasadzie symetrii przypuszczam, że w drugiej części dowiemy się czegoś zaskakującego o panu lubię-łowić-ryby Seligmanie.

To wszystko nie odpiera Twojego zarzutu, bo na nudę nie ma dobrej odpowiedzi. Wg mnie jednak jest w tym filmie coś poza karkołomnymi, z lekka nabzdyczonymi analogiami i parabolami, które tak wszystkich wkurzają. One zresztą najprawdopodobniej nie są na poważnie.

Świetna Uma Thurman. Ten typ humoru chyba do mnie nie trafia, a film może by się lepiej oglądało gdyby gra pomiędzy opowiadającą Joe i słuchającym Seligmanem nie była na poziomie średnio rozgarniętego nastolatka. Oczywiście ten okropny komentarz jest wzięty w nawias, ale słuchanie po raz kolejny o ciągu Fibonacciego powoduje ból zębów. W następnym odcinku, Matka Boska i murzyni (pewnie oddzielnie).

Dziwny, przereklamowany, słaby. Było trochę scen, przez które szczęka opada, ale całość nie jest tak dobra, jak można byłoby się spodziewać.

Nowa kategoria na Filmastery - rozczarowanie 2014 roku. Jak lubię von Triera.

Jak oceniać film, który właściwie jest połową filmu? Brutalnie przeciętą? Ocena do decyzji po obejrzeniu drugiej części - ale wygląda na to, że Trier w formie, ludzi z kina wychodzą, jest dobrze! :)

Wcale nie jest dobrze, bo zanim wyjdą muszą zjeść popcorn, wysiorbać colę, a wychodzą po tym jak przez pół godziny manifestowali głośną rozmową swój brak zainteresowania filmem;/

Najbardziej podoba mi się sposób narracji. Nimfomanka snuje swą opowieść, spowiada się, próbując udowodnić rozmówcy, że jest złym człowiekiem. Tymczasem nieprzejednany interlokutor w błyskotliwy sposób umniejsza wagę jej czynów, rozgrzesza ją, nie wierząc w jej inklinację do zła. Już nie mogę doczekać się drugiej części i tego jaki ta rozmowa będzie miała finał.

Chyba najgorsze jest to, że von Trier tu żartuje, bo żarty o tortowych widelczykach i obcinaniu paznokci do mnie nie trafiają, podobnie jak odkrycia w rodzaju, że 3 i 5 to liczby Fibonacciego (podpowiadam, że również: całkowite, naturalne, nieparzyste i pierwsze). Jest kilka niezłych scen, ale całość jest nudna i jałowa. Miałem zostać na 2. części, ale po 1. miałem na jakiś czas dość.

O seksualności, łowieniu ryb i Bachu. Jak dla mnie o wszystkim i o niczym.

NarisAtaris
MRZVA
Podagrousw
Wcharabanc
Konfucjusz70
umbrin
bartje
tangerine
beznazwybez
MonikaMazurkowna