Ong-bak (2003)

Reżyseria: Prachya Pinkaew

W tajlandzkiej wiosce w świątyni Nong Pradu stoi Ong-Bak. To 200-letni posąg Buddy, czczony przez mieszkańców. Głowę Ong-Bak ukradł pewien mieszkaniec wioski, a czyn ten pogrążył Nong Pradu w smutku i żałobie. Zrozpaczeni wieśniacy szukają bohatera, który odzyska ich skarb. Wybrańcem zostaje Ting, wychowanek mnicha Pra Kru, który wyszkolił go w prastarej sztuce walki Muay Thai.

Obsada:

Pełna obsada

Zwiastun:

Główną zaletą filmu są akrobatyczne sceny walk (i pogoni), które nie są efektami specjalnymi (czy komputerowymi), ale wynikają z naturalnej sprawności Tony Jaa. Styl Muay Thai robi wrażenie! Historia jest dość standardowa i przewidywalna, ale urokiem filmu są lokalne smaczki, na przykład zamiast pościgu samochodami jest pościg tuk-tukami.

Jeśli chodzi o Tony'ego - wydaje mi się, że facet mógłby stać się wspołczesnym Brucem Lee. Niestety trochę brakuje mu charyzmy, a szkoda, bo w walce jest świetny.

Oglądaliśmy (no, niektórzy z nas) to już wiele razy, ale zazwyczaj w wersji kung-fu. "Ong-bak" świeżości przydaje mniej popularne w kinie Muay Thai
i to, za czym ostatnio tęsknimy, oglądając filmy walki - sceny kręcone bez wykorzystania lin i efektów komputerowych.

jayb85
slamaxx
MureQ
jakilcz
typix
maciej_gad
PedroPT
agryppa
karaluh
Anakha