Paddington (2014)

Reżyseria: Paul King
Scenariusz: ,

Producent HARRY’EGO POTTERA przedstawia ekranizację szalonych przygód najsłynniejszego niedźwiadka na świecie. Któż nie zaopiekowałby się małym sympatycznym misiem siedzącym samotnie na wielkim dworcu kolejowym? Państwo Brown z dziećmi bez wahania przygarnęli uroczego niedźwiadka w czerwonym kapeluszu i.... odtąd już nic nie było jak dawniej. Do Londynu miś Paddington przybył w tajemniczy sposób aż z Peru, ale ta podróż to dopiero początek przygód niezwykłego zwierzaka. Spokojne życie Jonathana Browna i jego siostry będzie teraz pełne nie tylko prześmiesznych sytuacji, ale i niesamowitych, magicznych zdarzeń. Historia misia Paddingtona to fantastyczna opowieść dla wszystkich dzieci i... ich rodziców.

Obsada:

Pełna obsada

Zwiastun:

Film trochę prorodzinny, trochę pro-imigrancki, zdecydowanie pro-londyński, ale przede wszystkim pro-misiowy. Humor w stylu czyszczenia uszu szczoteczkami do zębów to nie do końca moja bajka, ale trafiają się też żarty, które przemawiają i do mnie (chociaż nie do każdego muszą). Historia jest prosta, bohaterowie sympatyczni, przemocy mało, dzieje się sporo, ale jest też miejsce na oddech. Warto dać szansę temu Paddingtonu, jak się chce iść na coś z młodszym dzieckiem do kina.

Fabularną ekranizację słynnej bajki Michaela Bonda należy oceniać z niemałą taryfą ulgową. Raz, że powstała z myślą o dzieciach, nie próbując szczególnie schlebiać niechybnie większemu wyrafinowaniu filmowemu ich rodziców. Dwa, pierwowzór stanowi, słowami Hugha Bonneville'a, aktora wcielającego się w głowę rodziny przygarniającej misia Paddingtona, „składnik brytyjskiego DNA”, zatem nie powinieniem krytykować filmu bez intymnej znajomości opowiadań. Ale nazwijmy rzeczy po imieniu: o lepsze produkcje dla najmłodszych nietrudno. Bo tutaj przynudza scenariusz (ani to spójna historia, ani ciąg powiązanych ze sobą epizodów), po łebkach potraktowano psychologiczne przemiany bohaterów (które na domiar złego są stereotypowe), a reżyser, z całym szacunkiem wobec wszystkich widzów wystawiających filmowi wysokie noty, wydaje się nie czuć klimatu. Dodatkowo zirytowała mnie proimigrancka propaganda, oraz, co gorsze, sam miś Paddington, urodzony najwyraźniej w jakiejś peruwiańskiej „uncanny valley”.

Efunia
krzysztofek1003
stivo
alanos
Szklanka1979
bjag
deliberado
jakilcz
TomaszGarasinski
verdiana