Zagubieni w miłości (2009)

Persécution
Reżyseria: Patrice Chéreau

'Zagubieni w miłości' to jeden z najbardziej abstrakcyjnych obrazów Patrice’a Chereau. Film jest ciekawym eksperymentem. Pozbawiony początku i zakończenia zbudowany został z luźnych, kontrastowych, nieco surowych i ostrych kolorystycznie ujęć, połączonych ze sobą w sposób spontaniczny i alogiczny. Forma przypomina zdjęciowy album, co okazuje się zabiegiem celowym i przemyślanym. Chodzi tu bowiem nie tylko o podkreślenie abstrakcyjnej sytuacji bohaterów, ale przede wszystkim o oddanie wrażenia zagubienia w świecie, w którym dominuje samotność, chaos, miłosne wyobcowanie i brak uczuć. „To film o decyzji — o wyborze drogi zapomnienia nieszczęścia. Widziałem tego typu człowieka. W zasadzie znam go bardzo dobrze. Fascynuje mnie i pochłania całą moją wyobraźnię” — mówił reżyser. (Tofifest)

Obsada:

Pełna obsada

Zwiastun:

"Intymność" mną wstrząsnęła, "Jego brat" całkowicie znudził. Nowego filmu PATRICE CHÉREAU oczekiwałem więc z mieszanymi uczuciami, szczególnie po przeczytaniu recenzji czary i Esme. Może więc również dzięki niewielkim oczekiwaniom, film mocno mnie zaskoczył. Pozytywnie. Surowy klimat, genialna muzyka pięknie zgrana z emocjami bohaterów i historia, która porusza autentycznością, również dzięki świetnemu autorstwu. Bardzo dobry początek Tofifestu!

Widzę , że wreszcie doceniłeś Chereau! Mam nadzieję, że "Zagubionych w miłości" będzie można niebawem zobaczyć w kinach.

No, "Intymność" też doceniłem, tylko "Jego brat" mnie zamęczył straszliwie. "PERSÉCUTION" jest czymś pomiędzy i trafiło bardzo w mój nastrój.

Rozumiem. Wydawało mi sie tylko, że niespecjalnie Cię zachwyciała "Intymność".

Też prawda. PERSÉCUTION to najlepszy film PATRICE CHÉREAU jaki widziałem. Albo ja po prostu dojrzałem do jego kina.

Ciekawe. Ciężkie. Trudne, ale wymowne. O prześladowaniu miłością. Ale co dość kontrowersyjne - o prześladowaniu pożądanym. Również o strachu przed zaangażowaniem i o potrzebie bycia potrzebnym. Dobre aktorzenie. Ujmujące francuzikowe się noszenie (pety, zarost, brak makijażu, klimatyczne wdzianka). I Antony & The Johnsons na koniec. Warto sprawdzić.

Ten film to twardy orzech do zgryzienia, do przełknięcia również. Chéreau jak zwykle porusza do bólu, fizycznego również. Jego tytuł można przetłumaczyć na polski jako "prześladowanie" - z powodu nadmiaru emocji prześladowany czuje się również widz. Główny bohater jest potwornie antysympatyczny, z niechęcią śledzimy jego historię. A historia ta opowiada o miłości, o tym jak w przedziwny sposób ludzie kochają i jak to okazują. I jak nie bardzo umieją się w tym odnaleźć.

Film o tym, jak miłość potrafi być skrajnie wyczerpująca. Nie miałem problemu z dzieleniem tego uczucia z bohaterami - z kina wyszedłem wykończony. Nie lubię jak na mnie się krzyczy non-stop z ekranu, nie lubię historii bez początku i końca, nie lubię dosłownej nagości. Rozumiem, co inni potrafią znaleźć w tym filmie, ale jest on ewidentnie nie dla mnie.

Należę do tych, którzy wyszli z kina wykończeni po tym skądinąd dobrym filmie. Nieumiejętność kochania, niedojrzałość bohaterów przytłacza potwornie. I przeraża uniwersalnością.

Straszne mazgajstwo. Rozkładanie relacji międzyludzkich na czynniki pierwsze zamiast ich budowania, przeżywania. Męczący film. I tylko ta uroczo nieładna Gainsbourg...

Szklanka1979
krzychh
paulinakapuscinska7
got3n
Amazonka
Ben
Ben
magus
nadziejka
Cinek