Piraci z Karaibów: Na nieznanych wodach (2011)

Pirates of the Caribbean: On Stranger Tides
Reżyseria: Rob Marshall

Kapitan Jack Sparrow i Barbossa wyruszają na poszukiwania fontanny młodości. Wkrótce odkrywają, że nie tylko oni pragną ją odnaleźć, a ich konkurencję stanowią kapitan Czarnobrody i jego córka, dawna ukochana Jacka.

Obsada:

Pełna obsada

Zwiastun:

Jesli to jest 3D to ja jestem Śnieżynka.
Oczywiście ażeby obejrzeć w normalnej (patrz: do oglądania) wersji trzeba cudu ażeby takowe kino znaleźć.
Co do filmu to nie bede sie powtarzał tylko przytakne powyższym komentarzom.
Tylko dla fanów całego cyklu.

Nie trzeba mi dużo, jeśli chodzi o tę serię. Kreacja Deppa to jeden z największych triumfów hollywoodzkiego kina rozrywkowego, a można to sprawdzić prosto: widokiem pełnej rozdziawionych twarzy wszystkich widzów na premierowym seansie. Co do reszty: scenariusz grubo podejrzany, finał niedorzecznie wręcz cudowny (w tej Komnacie Młodości zbrakło jeszcze tylko kosmitów), a w środku drugiego aktu wkradło się zdecydowanie za dużo nudy. Niemniej, nie narzekam - z kina wyszedłem bardzo zadowolony.

Johnny depp jak zawsze w roli Jacka wypadł wspaniale. Fabuła ciekawa. Gorszy od 1 części, ale zdecydowanie lepszy od pozostałych. Muzyka świetna. Zdecydowanie polecam.

Nic ponad przygodowy film familijny ze stajni Disney'a.

Fabularnie jak zwykle - baja. Ale efekty, ach, efekty! Przyroda, trawki, cudo! I jeszcze łapka szkieletu wynurzająca się z wody tuż przed nosem widza - miodzio! Jak tak dalej pójdzie, to jeszcze na Conana pójdę tylko dlatego, że jest w 3D!

Wyszło bardzo przeciętnie.

Kolejna część fajnej, odmóżdżającej serii nie jest taka zła. Depp cały czas potrafi być piratem-oszołomem. Dobra muzyka Zimmera. Dużo akcji i innych atrakcji, może wtórnych ale przymykam oko w tym wypadku. Nie oczekiwałem poziomu nolanowskiego scenariusza, więc się czepiać nie będę. Jeśli komuś nie podobały się trzy pierwsze części, to ta też go z pewnością nie przekona. Całą naprzód ku morskiej przygodzie...

Lepsze czy gorsze od trójki? Też tyle fantasy nawrzucane i scenariusz zupełnie popieprzony czy się opanowali? I jak aktorstwo Deppa i Cruz? Ostatnio Depp ma gorszy moment w karierze mam wrażanie jakby odcinał kupony...

Bliżej tej części do pierwszej odsłony piratów. Jest ciut mniej fantastyki, ale tylko ciut (syreny morskie są jednak bardzo spoko) i scenariusz mniej zamotany. Aktorstwo Deppa bez zmian, a Cruz neutralna. Ja wolę jednak pierwsze trzy części Verbinskiego.

Jako że pierwsza część piratów była najfajniejsza, dla mnie ta opinia to plus dla filmu ;)

Mały spoiler:

w końcu pojawia się latarnia morska, której nie zauważyłem w poprzednich częściach, a latarnie morskie mają w sobie to coś i bez nich tematyka marynistyczna nie może się obyć :)

Mało piratów w nowych "Piratach...". Miałem duże nadzieje co do roli McShane'a jako Czarnobrodego - zawiodłem się, bo wypada bardzo przeciętnie, podobnie jak Penelope Cruz. I co to za "Piraci...", w których większość wydarzeń ma miejsce na "suchym lądzie"? Zdecydowanie bardziej podobały mi się poprzednie części.

A mnie się właśnie McShane podobał. Nie szarżował tej roli, tylko był w niej całkiem naturalny, po prostu jako stary cyniczny łajdak. Cruz dostała coś dziwnego do zagrania - nie wiadomo, czy jej postać ma być łajdaczką czy kochającą córeczką, która chce ratować ojca. Wg mnie z tego właśnie wynikały problemy z tą rolą.

Ładny, ale przewidywalny, przewidywalny i przewidywalny. Dobry film klasy B do kolacji.

Z pola widzenia zniknęli Bloom i Knightley, na ich miejsce upchnięto... księdza romansującego z małą syrenką, tadam! Mimo wszystko to co najlepsze w tych "Piratach" to zdecydowanie aktorzy, starzy (Rush i Depp) i nowi (straszny McShane, ognista Cruz oraz rozkoszny epizodzik Judi Dench ). Całość lepsza od części 3, ale do "Czarnej perły" całe mile morskie.

W takim razie czekam aż będzie w telewizji ;)

Mdły, bollywoodzki wątek z młodym księdzem to był fatalny pomysł. Ta postać znacząco psuła oglądanie filmu.

Fatalne. Zupełnie jakby producenci usiłowali przyciągnąć do kina oprócz rodzin z dziećmi jeszcze frakcję piszczących nastolatek, które wcześniej wzdychały do Blooma, a teraz miały szansę powzdychać do blondyna w coraz bardziej podartym, ciemnym stroju...

Zgadza sie :)

Odprężająco. Wtórnie, zwłaszcza muzycznie, ale i tak fajnie. Mniej piracenia więcej Indiany Jonesa. Penelope Cruz coś się nie spisała. W ogóle, to kolejna próba podejścia do 3D i kolejny raz się nie przekonałem.

Na Pande poszedlem juz na 2D, co do Penelope ++

Piąteczka bo film poprawny i da się obejrzeć. -1 za bezsensowne 3D.

One Man Show - The Jack Sparrow Movie. Niestety, ale wyrzucenie (bądź słabe namawianie) Orlando Blooma i Kery Knightley troche odbiła się na filmie. Zauważalny głównie Depp i momentami Penelope Cruz. Reszta postaci drugoplanowych nie istniała, przez co dziwności Sparrowa momentami nudziły... (w poprzednich częściach były ładnie skonfrontowane z postaciami drugoplanowymi i ich historiami). Ale i tak fajny film.

Nowy reżyser, przygoda inspirowana poprzednimi i w rezultacie bardzo chaotyczna, aż za bardzo. Brakuje Blooma i Knightley... bardzo brakuje. Oglądało się przyjemnie, ale ciężko oprzeć się uderzającej wtórności historii. Cieszę się, że utrzymano doskonały muzyczny klimat. Johnny i Penélope zdecydowanie miewali lepsze role choć i tu wyśmienicie sprostali zadaniu.

Odniosłem wrażenie, jakby ten film kręcony był na siłę. Całość była dziwnie powolna, fabuła zamiast szybko posuwać się do przodu, wlokła się.
Sam scenariusz był ciekawy, zobaczymy co wymyślą dalej, bo chyba mało kto myśli, że zrezygnują z kury znoszącej złote jajka i poprzestaną na czterech częściach.

Nudy na pudy. Wyłączyłem po pół godziny.

Część rzeczy po prostu nie może się zmienić. Uśmiałem się z Jacka.

Ile razy można?
I Deppie, ach Ty Deppie, ja wiem, że życie gwiazdy wymaga zarobków bardzo wysokich, a supergwiazdy superwysokich, ale kiedyś potrafiłeś grać.

Za słabe nawet na gastroseans.

Aha, mistrzowski Rush.

kasiarc
JUMAN
jayb85
Blue2012
eelishkaaa
KasiaKhadraoui
bttfisthebest
beznazwybez
GARN
luckaminski