Pokot (2017)

Reżyseria: Agnieszka Holland

Kiedyś budowała mosty w Syrii, teraz uczy angielskiego w wiejskiej szkole, czyta w gwiazdach i rozmawia ze zwierzętami. Pewnej śnieżnej nocy Janina Duszejko odnajduje ciało sąsiada-kłusownika. Jedyne ślady wokół jego domu to tropy saren...
W niewyjaśnionych okolicznościach giną kolejne lokalne osobistości. Wszystkich łączyła ta sama pasja - polowanie. Policja szuka sprawcy. Duszejko rozpoczyna swoje własne śledztwo, które prowadzi ją do zaskakujących wniosków. Czy to możliwe, że myśliwi stali się zwierzyną? (opis dystrybutora)

Obsada:

Pełna obsada

Zwiastun:

popies

Thriller z pogranicza mroku, który nie jest do końca utrzymany, moralitet, który jest przetrzymany, przekrój społeczeństwa, który jest zbyt jednoznaczny. Nic nie jest tu do końca. Sam temat ważki i pobudzający do myślenia o ile w ogóle poddający cokolwiek pod wątpliwość. I mimo, że muzyka jest porządna, i zdjęcia Dylewskiej jak zwykle odkrywają nowe przestrzenie kręcenia przy minimalnym świetle, i aktorstwo stoi na poziomie, to w sumie coś tu się nie klei. Nie angażuje. Robi się zbyt oczywiste w nie do końca udanej gmatwaninie nieoczywistości i majestatu natury.

Wejście kinowe nr 13 nie powaliło, choć jako ekologiczny thriller czy mroczny kryminał film ten się sprawdza, co do aluzji do Polski to widziałem jedną - był raz taki jeden prezydent, który jak filmowy prezes nosił wąsy i był myśliwym, ku chwale Ojczyzny przeminął

Kryminał ukryty pod płaszczykiem filmu ekologicznego. Uroczo relaksujący, chwilami zabawny, ale nierówny, aktorsko zwłaszcza. Sporo scen niepotrzebnych.

asthmar
SuperMarker
jakubkonrad
arsindependent
umbrin
MRZVA
nicebastard
szum
Blue2012
Iceman