Pornografia (2003)

Reżyseria: Jan Jakub Kolski
Scenariusz: ,

Kontrowersyjna, bo niezgodna z oryginałem ekranizacja nieekranizowalnej powieści Gombrowicza o wojnie, patriotyzmie i to kto naprawdę jest prawdziwym Polakiem i czy takie dywagacje w ogóle mają sens.

Obsada:

Pełna obsada

Zwiastun:

Potencjał filmu został zaprzepaszczony przez Sandrę Samos. Jedna rola, a waży tak dużo.

Film niezły, ale niezgodny z treścią książki. Niestety - ale "Pornografia" Gombrowicza jest moim zdaniem zupełnie niefilmowa.

Bardzo sprawnie nakręcony i zmontowany, świetna muzyka.

Trudno było zepsuć ten film, bo obsada wyborna, ale Kolskiemu się udało - z Gombrowicza i jego zamyślonej manipulacji ludźmi, obserwowania ich reakcji, gierek psychologicznych prawie nic w filmie nie zostało. I po filmie też nic nie zostaje oprócz wspomnienia znakomitej obsady.

Pięknie spaprany film Kolskiego, który w swoim zadufaniu stwierdził, że będzie lepszy od Mistrza. Oglądałem tuż po przeczytaniu książki i z kina wyszedłem zażenowany. Dobrze zagrany, ale zupełnie nie z duchem powieści.

Ja natomiast nie czytałem i zupełnie nieskażony tym faktem daję śmiałe 7/10...

Z ust Kolskiego, zdaje się, nie padło nigdy stwierdzenie w podobnym gatunku. Jeśli byłbyś tak łaskaw i podał mi źródło, na podstawie którego oznajmiasz, iż Kolski „chciał być lepszy od Mistrza”, chętnie się zapoznam. Pytam, bo różne rzeczy Kolski mówił na temat swojego stosunku do powieści Gombrowicza i wydaje mi się, że dość nonszalancko sparafrazowałeś jedną z jego wypowiedzi. Choć bardziej prawdopodobne, że to Twoja prywatna refleksja, ale przyznasz chyba, że brzmi nieco bezwzględnie, tak jakoś kategorycznie. I jeszcze jedno, przede wszystkim to jedno – mówisz: „pięknie spaprany film Kolskiego”. Ja podkreśliłabym tu „film Kolskiego”.

Dla mnie jest to Gombrowicz oswojony, podany w optymalnej dawce, jedynej możliwej, bez padania na kolana, bez sypania sobie głowy popiołem. Wybacz i moje zadufanie, ale jeśli podobnie rozumiemy „ducha powieści”, bezkrytyczne przełożenie go na język filmowy, bez żadnych wariacji, modyfikacji i tym podobnych zabiegów (do których reżyser ma przecież prawo), prawdopodobnie sprawiłoby, że z kina wyszedłbyś jeszcze bardziej zażenowany.
Zasyłam ukłony, cher Monsieur.

Nie czytałem niczego co Kolski mówił o Pornografii. To raczej moja interpretacja tego dlaczego powstał film taki a nie inny. Artysta ma prawo do własnej interpretacji, pełna zgoda. Ale jeśli artysta przepisuje książkę, dodaje zupełnie nowe wątki i wypacza tym samym jej sens (czy też: zmienia jej sens - pozostawiam to do indywidualnej oceny), to moim zdaniem nie powinien nazywać swojego filmu "Pornografia", podobnie jak Coppola nie nazwał swojego "Czasu Apokalipsy" "Jądrem ciemności". Nie bronię remiksowania, zmieniania, przeinaczania czy nawet bezczeszczenia, zachowajmy się jednak fair wobec widzów i nie mówmy o filmie jak o ekranizacji, bo to co najwyżej wariacja na motywach.

niegombrowiczowski... i dlatego chyba tak bardzo mi sie podobał:)

z tego samego powodu mi się zupełnie nie podobał, a wręcz zirytował mnie porządnie

Ja popełniłem ten błąd, że przeczytałem sobie Pornografię tuż przed projekcją. Niestety takiej literatury żaden film nie ma szans oddać...

@doktor_pueblo U mnie było tak samo.

Za mocny tytuł

patryck
Iceman
Efunia
bartje
NarisAtaris
MureQ
angela2700
jakilcz
Jeanpaul5
Lamia