Przyjęcie na dziesięć osób plus trzy (1973)

Przyjecie na dziesiec osób plus trzy
Reżyseria: Jerzy Gruza
Scenariusz:

Kierownik zakładu przemysłowego musi szybko uporać się z rozładunkiem wagonów. Nie ma jednak pieniędzy na wypłacenie pracownikom przyzwoitej dniówki. Mimo to najmuje ludzi do pracy. Niską zapłatę postanawia zrekompensować, zapraszając robotników na przyjęcie "jak dla zagranicznej delegacji". Dziwnym bowiem trafem na ten cel funduszy nie brakuje. Ostatecznie w jedenastu "chłopa" rozładowują wagony... jako wycieczka - oficjalna delegacja... i uczestniczą w przyjęciu. (opis dystrybutora)

Obsada:

Pełna obsada

"scenariusz: Jan Himilsbach" koniec kropka

Prosty film o prostych ludziach -- prawie manifest komunistyczny. Scenariusz Himilsbacha niczym wczesny Jarmusch (i to 10 lat przed "Permanent Vacation"). Tu chodzi tylko o to co jest pokazane na ekranie, o nic więcej o nic mniej. Podobał mi się.

Najpiękniejszy jest dialog Maklakiewicza z mamusią, otwierający film - ponoć tak to wyglądało naprawdę.

"Gdy ci życie ucieka kochany, to nie goń go,
gdy już tydzień chodzisz jak we śnie, to nie łudź się. Małe piwko z korzeniami wyrośnie ci, małe piwko z korzeniami zaśpiewa ci. Jeden kiosk, drugi kiosk, trzeci, czwarty..." Ta piosenka wszystko wyjaśnia. Gdzież się podziali tamci pijacy?

patryck
Farary
NarisAtaris
jakilcz
Audrey
nn
nn
Zbojnica
asthmar
eresus