Wrogowie publiczni (2009)

Public Enemies
Reżyseria: Michael Mann

Historia próby schwytania przez amerykański rząd najsłynniejszych gangsterów lat 30. - Johna Dillingera (Johnny Depp), Baby Face Nelsona i Pretty Boy Floyda. W pościg za nimi rusza Melvin Purvis (Christian Bale). Dzięki tym działaniom kierowana wówczas przez J. Edgara Hoovera FBI z małej agencji stała się potężną organizacją o światowej sławie.

Obsada:

Pełna obsada

Ogląda się to bardziej jak western niż typowe kino gangsterskie ale i tak jest nieźle. Na plus szczególnie zasługują zdjęcia sprawiające wrażenie, że jest się tuż obok Dillingera. Film wciąga ale daleko mu do Gorączki, zabrakło tempa...

Mnie właśnie to tempo -- raz szybkie, drugi raz spowolnione i leniwe -- urzekło w tym filmie. Mann poszedł mocno na przekór wielu tendencjom w aktualnym kinie hollywódzkim i wyszło to filmowi na dobre, przynajmniej mojemu jego odbiorowi :)

Zachwyt tym filmem jednak po czasie opada. Nie wywołuje u mnie chęci ponownego obejrzenia jak to jest w wypadku: "Człowieka z blizną", "Gorączki", czy "Życia Carlito", które nie mają jakiegoś wielce galopującego tempa.

Ten film to "Gorączka" kilkadziesiąt lat wcześniej, tylko Depp, moim zdaniem, jest lepszym aktorem niż De Niro. Nie wykorzystany został potencjał epoki, naprawdę lubię klimat lat 20 i 30, tu zupełnie go nie czułem. Strzelaniny jak zwykle nudne.

Wspaniały film! Bardzo realistycznie, wręcz dokumentalistycznie przedstawione lata trzydzieste. Mann podjął tu kilka odważnych (szalonych) decyzji realizacyjnych idących na przekór aktualnym tendencjom w kinie. Ale przede wszystkim to świetna historia, opowiedziana bardzo obiektywnie i przedstawiająca szalonych (normalnych?) ludzi żyjących w szalonych czasach depresji. Zimny film, który porusza bez grania na emocjach. Polecam.

Zastanawiam się czy to czy Epoka 3...

Widziałem na razie tylko trailer i zapowiadał się bardzo smakowicie (odniosłem wrażenie, że film został nakręcony jakąś cyfrową kamerą - mam rację?). Czuję, że czas najwyższy ruszyć odwłok do kina...

Na pewno cyfrówką nagrane są sceny w siedzibie policji -- wyglądają one trochę jak wideo z jakiejś imprezy, kręcone przez amatora. Ogólnie zastosowano tu mnóstwo różnych ciekawych i dość niespodziewanych trików technicznych związanych z filmowaniem i montażem.

No trailer jest genialny, więc trzeba zobaczyć.

Film okazał się bardzo sztampowy. Oglądając go co chwilę miałam wrażenie, że gdzieś już słyszałam podobny dialog, widziałam podobną scenę. Wątek miłosny wydał mi się mało przekonujący i oryginalny.
Całość ratuje scena pościgu w lesie.

Może zacznę kręcić filmy telefonem komórkowym?

Zacznij. Może wygrasz w http://www.offpluscamera.com/
Tylko co to ma wspólnego z tym filmem?

To taki wstęp. Nie zmieszczę całej żółci w 300 znakach a nie zamierzam się hamować.

Można już chyba spróbować przelać ją w 500, nie krępuj się. :)

Niestety nie będziesz pierwszy. Pełnometrażowy film nakręcony telefonem komórkowym będzie na ENH9 (http://filmaster.pl/film/spyder/). Emisariusze, oczekujemy ocen! :)

Eksperymentalna technika jest w tym filmie barierą, którą pokonuje się dzięki urokowi Deppa i zaciętej minie Christiana Bale. Ciekawe wnętrza, dbałość o szczegóły, kilka wyśmienitych scen. Scenariusz nie jakiś ekstremalnie nowatorski (gangsterzy, lata 30 - co jeszcze można dodać), ale dobry. Tylko dlaczego Hoover został przedstawiony jako taki mydłek? :)

Już jak pisałem swoją notkę na temat Wrogów Publicznych to wiedziałem, że dasz temu filmowi 7.

Niemożliwe! Nawet ja nie wiedziałam wtedy, że dam mu 7! :P

To będzie klasyka kina. Fenomenalnie nakręcony.

I kolejna ocena Public Enemies którą przewidziałem :)
Czy to będzie klasyka to się okaże za 20 lat... ale faktycznie jest w tym filmie coś co pozwala na takie przypuszczenia. Steelman na pewno się z nami zgodzi :)

No proszę, spersonalizowane rekomendacje to betka. Spersonalizowany Michuk, to jest coś! :)
Zaprawdę powiadam - film, który momentami przypomina sitcom, będzie przez publiczność potraktowany jak sitcom, czyli coś, czego się długo nie pamięta. Niezależnie od jego innych walorów, które są faktycznie niebagatelne.

Bluźnisz.

Czuję, że jeszcze chwila i pójdzie w ruch święty granat ręczny :)
Ale naprawdę próbowałam przymierzyć ten film, na którym publiczność śmiała się w niewłaściwych momentach (ranny Dillinger wychodzący z apteki to jest śmieszne?), do "Infiltracji" i jesli mam spekulować na temat tego, co będzie klasykiem, to "Wrogowie publiczni" nie są moim typem. A gdy chodzi o filmy gangsterskie o latach 30, to ciężko jest przebić "Dawno temu w Ameryce".

Oczywiście żartuję. Każdy ma prawo do swojego zdania. Dla mnie Wrogowie Publiczni to film zrobiony nieco gorzej niż Infiltracja, ale zdecydowanie bardziej zapadający w pamięć. Infiltracja to w sumie dość sztampowa sensacja z mafią w tle. Wspaniale nakręcona i zagrana (Nicholson!), ale po dwóch latach od obejrzenia (czy tam roku) nie pamiętam z niej zbyt wiele.
Johny Depp jako Dillinger ma szansę stać się tak rozpoznawalną postacią kina jak Marlon Brando jako Ojciec Chrzestny czy Reeves Neo. Nie mówię, że się stanie. Ma szansę. Żaden z bohaterów The Departed takiej szansy IMHO nie ma.

A co lepsze: Wrogowie publiczni, czy Życie Carlito?.
Trudno porównywać Public enemies z Godfatherem, czy Dawno temu w Ameryce, bo to inne kino, ale do Carlita jest mu znacznie bliżej.

Ja porównywałem tylko kultowość bohaterów, a w tym wypadku można Asa z Hudrozagadki z Alienem porównywać :)
Życia Carlito nie widziałem...

Dillinger - wydaje mi się, że ta postać ogromnie dużo zawdzięcza temu, że zagrał go właśnie Depp. Ten aktor to prawdziwy generator postaci kultowych, żeby wymienić tylko Sparrowa z "Piratów z Karaibów" czy Duke z "Fear and Loathing in Las Vegas". Może on takie role przyciąga, nie wiem. Ale faktem jest, że mało kto stworzył tyle niezwykłych kreacji. Może jeszcze Pacino...

To prawda, Infiltracja nie ma takiej postaci - Costello wymiatał, ale wskaźnik kultowości miał raczej niski.

Życie Carlito - do wishlisty...

Raczej nie zgodziłbym się z tym generatorem, ale to jeden z najlepszych obecnie aktorów. Do osiągnięć Pacino mu jednak daleko.

Nawet niezupełnie chodzi mi o jakość aktorstwa, tylko o to, że Depp wyjątkowo dobrze radzi sobie z dziwacznymi rolami, którym potrafi nadać psychologiczne prawdopodobieństwo i zrobić z nich coś porywającego. Czy to jego przewaga nad Pacino - pewnie nie, bo on też to potrafi (zagrał znakomicie diabła). Ale nie kumpluje się z Burtonem, więc rzedziej takie grywa.

nuda nuda nuda nuda
Depp się tym razem nie popisał, imo to jego najmniej wyrazista postać

Coś jak Gorączka, tylko słabszy i w innych czasach. Duże plusy za nastrój, zbudowany chyba głównie doskonałą muzyką. Ciekawe zdjęcia. Reszta przeciętna.

Film momentami dłuży się niemiłosiernie. Nie mogłem powstrzymać się od zerkania na zegarek. Kamera jest nieco męcząca.
Sceny akcji porywają.

„Wrogowie Publiczni” to kolejny film, w którym świat przestępczy nabiera cech elegancji i szlachetności. Słyszałam wiele opinii na temat tego filmu, wiele z nich nie było pozytywnych. Że za długi, że zły sposób prowadzenia kamery, że motyw stary i ograny… Ok., nie jest to może dzieło doskonałe, ale na pewno jest powyżej przeciętnej. Stara dobra gangsterka, sznury pereł, all that jazz no i ten Johnny…

Mimo, że bardzo lubię Manna i Deppa, a klasykę kina gangsterskiego wprost uwielbiam, nie potrafię zachwycić się tym filmem. Historia sprawnie splata wybrane momenty z życia Dillingera nie będąc przeładowaną biografią, bohaterowie mają głębię i są dobrze zagrani, pomiędzy strzelaninami udaje się dyskretnie przemycić kilka myśli (np. używając tytułu jest w liczbie mnogiej!), lecz widać niewykorzystany potencjał - to jednak realistyczne kino akcji, a nie epicki fresk i pozostałem nieporuszony.

Kilka charakterystycznych scen w tym filmie nawiązuje luźno do nowego nurtu w kinie amerykańskim. Spróbuj wyłapać je wszystkie i powiedz o jaki nurt chodzi.

Bardzo przyzwoicie zrealizowany film gangsterski. Bale nie rozczarowuje, dobrze ubrani mężczyźni i kobiety, przyzwoita muzyka i świetne zdjęcia, budujące 90% klimatu filmu. Scenariusz niestety niespecjalny.

Poprawny, ale bez pomysłu.

Oj, spodziewałem się czegoś lepszego, bardziej trzymającego w napięciu, a otrzymałem obraz poprawny i nic więcej. W sumie dobrze się ogląda, ale nic nie powala, ani scenariusz, ani montaż czy efekty. Nawet gra aktorska jest jedynie poprawna.

Dla mnie właśnie montaż i sposób filmowania był w tym filmie najbardziej wyróżniającą się rzeczą. Nie było wcześniej w ten sposób nakręconej sensacji. Nie jestem tylko pewien, czy da się to w pełni dostrzec oglądając film na komputerze, czy potrzebna jest do tego jednak wizyta w kinie.

ale zaraz, zaraz, co takiego było w tym montażu/zdjęciach takiego niezwykłego?

Pisałem nieco o montażu w recenzji Wrogowie publiczni to wporzo kolesie ale IMHO znacznie lepiej temat ujął Tyler w tekście Wrogowie publiczni (Public Enemies) – Cyfrowe lata 30 na ofilmie.pl.

Scena na lotnisku, kiedy transportowali Dillingera wbiła mnie w fotel. grizz, zdjęcia z ręki, nad którymi umiał zapanować reżyser (nie zawsze się to udaje) sprawiające, że film ogląda się jak telewizyjny reportaż tyle że sprzed 80 lat.

Film poprawny, jednak brak mu dramatycznego zacięcia.

@bartekfm - jeśli ostatni sceny polowania na Dillingera nie mają, jak to nazywasz, dramatycznego zacięcia, to co je może mieć...

@bartekfm ja też się nie zgadzam, ucieczka Dillingera z więzienia nieźle trzymała w napięciu.

+1 za Johnnego Depp'a

Świetnie nakręcony. Tej roli Deppa długo nie zapomnę. Również Christian Bale, którego bardzo dobrze wspominam po roli w Equilibrium odegrał świetnie swoją rolę. Film nie jest monotonny, odpowiednio dawkuje emocje. Fajnie pokazane życie gangstera lat 30.

John D. w roli Johna D. Właściwie dobrze się to oglądało, ale odejmuję jeden punkt, bo irytuje mnie nieustanne gloryfikowanie bandziorów w kinie. To już jest nudne. A, i zdjęcia też do mnie nie trafiły.

Etam, nudzi gloryfikowanie bandziorów. We "Wrogach" może i trochę nudziło, ale jak zobaczyłam Hansa Landę, to uznałam, że jednak zostało jeszcze kilku bandziorów, których gloryfikowanie chętnie zobaczę. ;P

Zdjęcia do mnie nie trafiły też. Fancy new technology.

Tyle że Hans Landa nie jest gloryfikowany. Jest przedstawiony jako drań, choć oczywiście zabawny. A poza tym film Tarantino nie jest na poważnie.

Natomiast "Wrogowie publiczni" na poważnie próbują przekonywać, jakim to fajnym facetem był J.D. Widziałem potem fragment jakiejś wypowiedzi, w której Mann rozpływał się nad nim, jaka to fascynująca postać. Wpadał z karabinem i strzelał. Rzeczywiście fascynujące ;))

Ten film to był straszny zief. Niewiele z niego pamiętam poza zmanierowaną miną Deppa.

Tak mi się skojarzyło z filmem ;))

Od czasu do czasu trzeba nakręcić wysokobudżetowy film gangsterski , taki jak : "Ojciec chrzestny" "Człowiek z blizną" "Dawno temu w Ameryce" "Nietykalni" albo "Kumple z ferajny". Ten jest po prostu najsłabszy, bo nawet masowi i bez ambicji "Nietykalni" tak mnie nie znudzili. A od sepii bolą oczy. Trochę szkoda Deppa i Bale'a. Wszystkim fanom Dillingera polecam muzykę zespołu "Dillinger Escape Plan". Gdyby to był film w tym stylu...

Konfucjusz70
magdaone
Tyfus
jayb85
bartje
JUMAN
beznazwybez
Crotaphos
Szklanka1979