Poszukiwacze zaginionej Arki (1981)

Raiders of the Lost Ark
Reżyseria: Steven Spielberg

W towarzystwie swej niewydarzonej eks-narzeczonej, Marion Ravenwood, krewki archeolog wyrusza na poszukiwanie biblijnej Arki Przymierza. Indy ma odnaleźć Arkę, zanim uczynią to hitlerowcy, więc aby osiągnąć cel musi unikać trucizny, pułapek, węży i zdrady.

Obsada:

Pełna obsada

Zwiastun:

Spielberg najwyższych lotów. Przygody jurnego archeologa z domieszką pysznego amerykańskiego humoru. Świetnie zagrane (aktorsko i muzycznie).

Dla mnie to jest przykład takiego przereklamowanego filmu. Wszyscy się nim zachwycają, więc w końcu obejrzałem. I... I dla mnie serio nie ma się czym zachwycać, ot, poprawna opowiastka o czymś tam. Serio, nie mam już ochoty na pozostałe części. A Spielberg ma wiele dużo lepszych filmów.

Ej no, w końcu do Indiana Jones - po prostu klasyka. Nie jest to inteligentny film zmuszający do myślenia, ale za to kawał dobrej rozrywki - za to w końcu się Indiego lubi :)

Klasyka filmu przygodowego + dobry humor. I ani jedno, ani drugie się nie zestarzało

Świetny film przygodowy.

Krewki archeolog w rozchełstanej koszuli i charakterystycznym kapeluszu na tropie Arki Przymierza. Jest to niezły film, który pewnie przestałby mi się podobać tak samo jak "Park jurajski", gdyby nie to, że postać głównego bohatera wręcz ocieka kultowością. Aż chce się kibicować, żeby to on zrabował bezcenne dobro kultury, a nie wstrętni naziści. Wyraziste drugoplanowe postaci też dodają "Poszukiwaczom" uroku. Lubię.

Popieram, ale najlepszy i tak jest Święty Graal :D

"Ostatnia krucjata" to już trochę nabijanie się z Indy'ego. Wszystkie te sceny z ojcem, który bywa jeszcze gorszym łobuzem niż syn, nie tyle czynią śmieszniejszym film, ile samą postać Indiany, a to niefajne. Lubię Seana Connery, ale wolę "Poszukiwaczy". :)

Krucjata wydała mi się nierówna. Kiepski początek i dobry finał. W Poszukiwaczach zaś podobało mi się chyba wszystko.

I ten motyw muzyczny - mistrzostwo

Pięć godzin spędzonych w kolejce za biletem, a potem szok. I modły, żeby film trwał jak najdłużej... Tak zapamiętałem ten film i nigdy więcej nie odważyłem się go obejrzeć.

Ja widziałam ten film, kiedy byłam mała i podczas scen finałowych miałam takiego cykora, że zamknęłam oczy. Nie mogłam sobie tego wybaczyć, więc poszłam do Iluzjonu, żeby sprawdzić, o co chodziło. Ale bardzo dobrze rozumiem Twój punkt widzenia. Do tej pory bardzo żałuję, że obejrzałam ponownie "Jurassic Park" i będę się mocno zastanawiać, czy oglądać "Niekończącą się opowieść".

Jeśli chodzi o Niekończącą to ja nadal oglądam ją z przyjemnością. Większym szokiem może być porównanie jej z genialną wersją książkową, bo film obejmuje na oko połowę fabuły.

I dobrze Lapsus robisz nie oglądając go ponownie. Ja jako dzieciak przygody Indiany Jonesa jakoś przegapiłem. Obejrzałem "Poszukiwaczy.." już jako dorosły facet parę lat temu i to była totalna porażka. Film infantylny do bólu. To znaczny na pewno fajny jak się jest nastolatkiem, zafascynowanym kowbojami, indianami, rycerzami, duchami, tysiącem mil podwodnej żeglugi, itp. itd., ale jak już to komuś przeszło (a mi przeszło :)) to się nie da. Jest wyznaczone i wszystko ma swój czas, jak to śpiewał dawno dawno temu pewien wrocławski bard :)))

Doktorze, jesteś dla mnie zagadką. Lubisz obejrzeć porządny kawałek campu ale Indiana Jones, w podobnym stopniu głupi, tylko że porządnie zrobiony, już Cię brzydzi. Nie kumam. :)

Dla siebie też jestem zagadką ;)

A poważniej to najbardziej nie lubię filmów średnich. Jak są bardzo złe, to przynajmniej mnie bawią. Poszukiwacze... mnie nie bawili, tylko nudzili.

"Sherlocka Holmesa" oceniasz już przychylniej, chociaż też inteligencją nie grzeszy... Ale widzę, że różnica w ocenie to tylko 1 punkt, więc już się nie czepiam.

No właśnie, wydaje mi się, że mimo wszystko jestem konsekwentny. Zwróć uwagę, że na kiepskich filmach dobrze się bawię, ale mimo wszystko daję noty rzędu 2-3. "Poszukiwacze..." mnie nie wkręcili, ale zdaję sobie sprawę, że obiektywnie jest to kino lepsze niż "Battlefield Earth" więc mimo wszystko oceniam wyraźnie wyżej.

Trudno jednak się nie zgodzić, że w swojej kategorii film jest mistrzostwem.

Jest jakiś lepszy film przygodowy, bo nie kojarzę. Kultowa postać główna i muzyka. Fajny scenariusz i dużo humoru.. Lubię te wszystkie archeologiczne wykopaliska.

Nigdy do mnie nie trafiał ten film. Denerwuje mnie to stylizowanie na kino lat 40./50. Zdecydowanie wolę naszą polską "Klątwę doliny węży".

Pełna zgoda.

Valutiras
z0rin
Efunia
Halfish
MRZVA
jsbach
slowcheetah
Ajdaho
RobinHa