Ran (1985)

Reżyseria: Akira Kurosawa

Król Hidetora (Tatsuya Nakadai) podbija terytoria, grabi, morduje i jest bezlitosny. Jego syn (Akira Terao), żeni się z Lady Kaede, której cała rodzina została wymordowana przez króla. Taro przestaje ufać władcy a w państwie następuje chaos. Król musi zapłacić za wszystkie swoje zbrodnie.

Obsada:

Pełna obsada

Król Lear po japońsku. Trzeba się przygotować na długotrwały seans, jak również dość wolne tempo, ale warto.

Mam problem! Dlaczego ci samuraje muszą cały czas krzyczeć, do tego bez przerwy marszczą brwi, a jak się śmieją, to jakby gryźli żwir. Poza tym w porządku.

Gdyby nie krzyczeli, prawdopodobnie przespałabym ten film, a tak udało mi się przetrwać w przytomności i nawet mi się podobał. :)

O tym nie pomyślałem - krzyczą, żeby widz nie usnął. To wiele wyjaśnia ;)

Ja usnąłem pomimo tego, że krzyczeli. Film tak cholernie odległy kulturowo, że oglądanie go sprawia niemały ból.

każda cywilizacja ma swoje zachowania, i tak:
w japońskich filmach samurajowie krzyczą
w amerykańskich filmach słyszymy słowo "fuck"
a w polskich piją wódkę

:)

Samuraje w polskich filmach piją wódkę? Myślałem, że zawsze piją sake z misek, co też do końca mi nie odpowiada;)

Zdecydowanie nienajlepszy film Kurosawy, ale pozostawiający odcisk w pamięci.

Kurosawa czyta Króla Leara i jak to już udowodnił, dobrze mu idą przeróbki Szekspira na swoją nutę. Tempo zaiste szaleńczo szybkie, ale coś w tym filmie nie pozwala się od niego oderwać. Dobre kino, chociaż wolę Makbeta. A na marginesie - błazen rządzi.

Danielito
malamadi
Michalwielkiznawca
Nevon
AniaVerzhbytska
MureQ
asia1298
jakilcz
Pedzacyzolw
typix