Resident Evil: Afterlife (2010)

Reżyseria: Paul W.S. Anderson
Scenariusz:

W świecie zniszczonym przez infekcję wirusa, który zmienia ludzi w zombie, Alice, kontynuuje swoją podróż aby znaleźć tych, którzy przetrwali i poprowadzić ich do bezpiecznego miejsca. Jej śmiertelna walka z korporacją Umbrella osiąga nowy poziom, ale na szczęście bohaterka niespodziewanie otrzymuje wsparcie od swojego starego przyjaciela.

Obsada:

Pełna obsada

Zwiastun:

Całkiem przyzwoite sf. Faktycznie wszystkie najfajniejsze patenty wykorzystane. Niektóre efekty trochę psują przyjemność oglądania, muzyka też nie najlepsza, ale Milla i Wentworth - mmm, sama radocha. ;)

Wstyd się przyznać ale całkiem mi się podobało. A to przecież film o zombie! Mankamenty oczywiście są: słabe aktorstwo (pani Milla akurat pozytywnie zaskakuje), drewniane dialogi, niektóre ujęcia jakby wycięte z brazylijskiej telenoweli. Ale już na przykład muzyka jest genialna a ujęcia nie wycięte z seriali bywają na prawdę ładne. Jeśli się tylko nie postawi poprzeczki za wysoko to można się świetnie bawić.

Są tu chyba wszystkie co fajniejsze patenty z dwóch ostatnich dekad - gość w ciemnych okularach wyglądający jak agent Smith, strzelanina w korytarzu sfilmowana w slow motion, wielki potwór ubrany w szmaty z ogromnym młotkiem do mięsa, przypominający pewną kultową postać z Silent Hill... Tyle że nie działają. Działa tylko tradycyjny residentowy motyw - wkurzona Milla Jovovich. Agentka Salt niech się przed nią schowa. Wszystkim innym radzę to samo.

Haha, wyprzedziłaś mnie, więc się zdradzę teraz- Resident Evil: Afterlife to kolejna recenzja z cyklu Bad Horror Club. Widziane dzisiaj.

Nie mogę się doczekać. Wreszcie Bad Horror o czymś, co dałam radę obejrzeć ;)

tayla69
salander
kotskacukru
KasiaKhadraoui
JUMAN
Mikser
KornelNocon
spiechu
asia1298
barty