Geneza planety małp (2011)

Rise of the Planet of the Apes
Reżyseria: Rupert Wyatt

Akcja filmu rozgrywa się we współczesnym San Francisco, gdzie naukowcy prowadzą badania genetyczne, w wyniku których dochodzi do narodzin rasy wybitnie inteligentnych małp i wybuchu wojny o ich dominację nad ludźmi.
zgłoś poprawkę. (opis dystrybutora)

Obsada:

Pełna obsada

Czy ja wiem? Ani historia nie porywa, ani efekty nie porywają, widać, że szympansy są "zrobione", niestety. Ale mimo wszystko kibicowałam Cezarowi. :)

Podobał mi się jako film akcji, w sensie nie nudziłem się na nim. Ale spodziewałem się znacznie więcej po recenzjach (w tym Filmasterów). W porównaniu do oryginału z 1968 roku martwi przede wszystkim brak klimatu. Co z tego, że małpy wyglądają jak małpy a nie kukły, jeśli mam je w dupie? Brak pasji twórców, jedynie inżynieria.

A ja kibicowałem Cesarowi, który miał osobowość i nie miałem go w dupie.

Też kibicowałem, ale jednak nie tak jak Hestonowi. Poza tym nie lubię filmów o laboratorzystach i główny aktor mnie nie przekonał, a Pinto w ogóle nie wiem co robi w Hollywood....

Ale na plus na pewno wiele nawiązań do oryginału- za te smaczki dostał +1.

Klasyczna "Planeta małp" po pierwsze miała klimat, po drugie miała przesłanie, a po trzecie miała element zaskoczenia na koniec (ja akurat, oglądając to dawno, dawno temu zupełnie nie wiedziałem jak się kończy i byłem bardzo przyjemnie zaskoczony). Potem oglądałem te wszystkie kolejne części (zdaje się, że powstało coś w rodzaju miniserialu) i to już niewątpliwie nie było to (choć któraś z części, zdaje się druga, była jeszcze niezła).

"Planety małp" Burtona już nie miałem ochoty oglądać, bo nie widziałem sensu oglądania czegoś co znam, tyle że z lepszymi efektami. No a co do "Genezy..." to mam wątpliwości - czy wnosi coś ponad to, co było już w tych 5 czy więcej starych częściach (gdzieś tyle widziałem)? Byłbym wdzięczny za odpowiedź, choć podejrzewam, że wielu takich psycholi jak ja, którzy widzieli tyle części tego filmu, pewnie na tym portalu nie ma ;))

Świetna kolejna część starej dobrej Planety Małp. Czemu "starej dobrej"? Ano dlatego, że jest to odnowiona i nowej szacie efektów specjalnych zaprezentowana część z 1972 'Podbój Planety Małp'. Ten film dowodzi, że tworzenie dobrych sequeli sequelów (etc.) jest możliwe.
Reżyseria i scenariusz na medal.
Jedyne co mnie zdziwiło, to, że tak mało osób lubi takie filmy.. pierwszy dzień po premierze i na sali siedziałem z 4 osobami.
Powinszować dzieła i zapraszam wszystkich do oglądania.

Naprawdę świetne kino rozrywkowe. To jakby prequel klasycznej Planety małp, ale w nowocześniejszym, poważniejszym wydaniu. Jest tu wszystko jak trzeba i w odpowiednim klimacie. Niegłupi scenariusz trzyma dobrze w fotelu i rozkręca się odpowiednio. Ten kto zrobił efekty specjalne, może szykować garnitur do odebrania oscara w przyszłym roku, bo jego praca jest mistrzowska. Brawo, brawo.

Warto obejrzeć oryginał przed obejrzeniem "Genezy"?

Warto obejrzeć by cieszyć się smaczkami. Ciekawy scenariusz jak na tamte lata, ale to jednak mocno oldskulowa pozycja, dla której trzeba mieć odrobinę wyrozumiałości.

No to obejrzałem :) i nie żałuję - bardzo fajny film, z klimatem. Powinna być ocena za klimat na Filmasterze! Teraz nie mogę się doczekać Genezy - pewnie wybiorę się jeszcze w ciągu weekendu.

Heh. Chyba da się taką ocenę klimatyczną zrobić. Ciekawe co by było na szczycie rankingu.

To nie jest świetny film. Bardzo przeciętna reżyseria, średnie aktorstwo, efekty mocno przereklamowane. Film jest wyraźnie za długi, akcja rozwija się nieciekawie, momentami wręcz nudnie. Rozumiem, że to prequel, ale czy nie można było wymyślić ciekawych zwrotów akcji?

Dobrych efektów nie powinno być widać, dobrej muzyki słychać, itd. Tu wszystko razi i męczy.

Wyszedł przeciętny film za wielkie pieniądze, ale zarobić trzeba, więc machina reklamowa działa na pełnych obrotach...

Nieoczekiwanie niezły film. Oryginalne nawiązania do sprawdzonych patentów filmowych, głównie z kina więziennego. A końcówka wygląda na zainspirowaną filmem "Dwanaście małp" (nomen omen). Tylko główny bohater powinien chyba nazywać się Mojżesz a nie Cezar (po wyprowadza swój lud z domu niewoli).

Świetne rozpoczęcie sagi. Oby tak dalej.

Pierwsza część, prezentująca kształtowanie się świadomości Cezara, była chyba najlepsza. Od schroniska zaczynają się schematy, które już gdzieś widziałam, tylko że nie w wersji małpiej, a potem już tylko nudniej i nudniej. Animacja najprawdopodobniej szybko się zestarzeje a postaci ludzkie są tak nieciekawe, że od samego patrzenia na nie chce się ziewać. Na podstawie filmu można powziąć podejrzenia, że przyrodnicy to nieodpowiedzialni idioci, którzy jeden pozytywny wynik uważają za wystarczający powód, by zacząć eksperymenty na ludziach. Może by wreszcie ktoś nakręcił o nich coś miłego, hę?

Bo jak małpy zyskały inteligencję, to zaczęły małpować patenty z holiłudzkich filmów. Ręka do góry, kto nie odgadł, że goryl zginie heroiczną śmiercią :)

Ja myślałam, że spotka w zoo seksowną gorylicę, szczerze mówiąc.

Na pociechę powiem, że mnie już eksperymenty z nowym wirusem od razu na szympansach wydały się mało prawdopodobne.
Zazwyczaj ciężko jest oglądać filmy o czymś, o czym się ma chociaż blade pojęcie :) Pomyśl co muszą czuć lekarze kiedy w telewizji dają weekendowy maraton doktora House'a...

Akurat tak się składa, że jeden z nich (lekarzy w sensie) prowadzi bloga, oceniając medycynę w każdym odcinku. I nie zawsze jest tak źle. Wg mnie przynajmniej przypadki do pierwszego sezonu zebrano podsłuchując lekarzy opowiadających sobie anegdotki z kliniki. :)

Zaskakująco dobry film. Komputerowe małpy nie zawsze przekonujące ale za to historia poprowadzona w logiczny, przemyślany sposób (zadbano o sceny pozwalające odpowiedzieć na większość pytań typu "a skąd szympans wiedział?" itp.). Choć już tytuł filmu sugeruje jego zakończenie i tak śledzi się akcję z pewnym napięciem i kibicuje futrzastym braciom (bo na szczęście to tylko film).

Wielkim osiągnięciem jest zrobić w 2011 roku film o małpach, który pod względem technicznym znacznie ustępuje klasyce z lat 60. Naprawdę, gratulacje. Oprócz fatalnej momentami animacji małp (już nie mówię o momentach, kiedy dochodzi do interakcji z otoczeniem) podziwiam również scenariusz, tak sztampowego nie widziałem od seansu drugiego Bourne'a. Słowem: tragedia pod każdym względem. (A nastawiony byłem pozytywnie, bo w dzieciństwie z pasją oglądałem Planetę Małp na Polsacie)

Bez przesady. Technicznie Planeta małp z 68 jest obecnie umownie akceptowalna. Lepsze maski małp to można znaleźć na jarmarku. Byłem w kinie na Genezie i poziom CGI małp był według mnie fenomenalny.

1min10sekunda-nawet oczy Golluma nie były tak świadome swoje inteligencji
http://www.youtube.com/watch?v=T3tidwW1gGM

ja ostatnio oglądałem "Projekt Nim" (miesiąc temu) i przez pierwsze 10 minut "Genezy..." niesłychanie mnie irytowały ruchy małp (anamorphic na 37 calach więc nie wiem co by było na rzutniku albo w kinie).

Planetę małp oglądałem dobrych kilka lat temu ale tam wrażenie sztuczności było dużo mniejsze, w zasadzie było minimalne.

Może to przez ten dokument, może po prostu alergicznie reaguję na nadmiar efektów i zbędny patos, może jestem idiotą (;p), może wszystko po trochu.

tropicielkoni
nutinka
syla2303
Aerinn
Blue2012
JUMAN
malamadi
GARN
nevamarja
Gromodzierzca