Rocky Balboa (2006)

Reżyseria: Sylvester Stallone

VI część filmu opowiadająca o najsłynniejszym bokserze wszech czasów - Rockym Balboa. Słynny 'Rock' swoje najlepsze lata w boksie ma już dawno za sobą i od kilku lat nie stoczył ani jednego pojedynku, mimo to jest nadal bardzo popularny. Codziennie odwiedza grób swojej żony, a także stara się nawiązać kontakt ze swoim synem, który żyje w cieniu ojca. Przypadkowo Rocky ogląda symulację komputerową, w której walczy z obecnie niekwestionowanym mistrzem wagi ciężkiej - Masonem "The Line" Dixonen. Po obejrzeniu symulacji i wysłuchaniu komentarzy ekspertów zastanawia się nad ostatnim pojedynkiem zawodowym. Początkowo sprzeciwia się temu jego najlepszy przyjaciel Pauli, a także jego syn, jednak gdy na nowo udaje się otrzymać byłemu mistrzowi licencje obaj stają po jego stronie i pomagają mu najlepiej jak mogą. Sam Mason traktuje ten pojedynek, jako pokazową walkę ze starcem bowiem uważa się za człowieka, którego nie da się pokonać a jego bilans 33 walki wszystkie wygrane i 30 przez nokaut ma odstraszyć rywala.

Obsada:

Pełna obsada

Uwielbiam Rocky'ego. Podstarzały Stallone nie zawodzi i tym razem.

Wcale nie tak łatwo jest zrobić film o najprostszych sprawach: odwadze, nieustępliwości, godności. Wszystko to już przecież było. Tymczasem Stallone właściwie się udaje. Nie jest to na pewno poziom "Zapaśnika", ale jakimś cudem tę prostą i do bólu przewidywalną historyjkę da się oglądać. Można się nawet wzruszyć, jak ktoś lubi.

Naprawdę kapitalnie zrealizowany powrót do serii. Stallone spisał się zarówno jako aktor jak i reżyser.

Stallone tym razem oprócz typowego łubu - dubu zaserwował nam kino uczuć. Odrobina sentymentalizmu wyszła kolejnemu Rocky'emu na dobre.

beznazwybez
chaos
alanos
Fi5heR
liongotie
jakilcz
Gamec
agryppa
nn
nn
jango