September Dawn (2006)

Reżyseria: Christopher Cain

O świcie 11 września 1857 roku, w zacisznej dolinie w stanie Utah, w imię Boga brutalnie zamordowano 120 niewinnych dzieci, kobiet i mężczyzn. Tożsamość morderców oraz ich zleceniodawców była skrzętnie skrywana. Do dzisiaj. Grupa tajemniczych jeźdźców na polecenie człowieka, który dotąd uznawany był za nieskazitelny autorytet moralny dokonała masakry grupy osadników podążających na Zachód. Jakie były motywy tej zbrodni? Czym zawinili zamordowani? Jak to możliwe, że przez 150 lat nikt nie odważył się ujawnić prawdy? Wrześniowy świt odpowiada na te pytania.

Obsada:

Pełna obsada

Być może ten film zasługuje na wyższą ocenę. Ładny wizualnie, plenery, zielony stan Utah. Spójny logicznie - dramaturgia rozwija się w nim powolutku aż do nieuchronnej kulminacji. Sprawnie zagrany, choć za Jonem Voightem nie przepadam. Jest jednak w nim jakiś rodzaj sztuczności, przebija się coś z brzydkiego klimatu dzieł klasy B, czasem dialogi popadają w patos. No i samo źródło tragedii wyjątkowo idiotyczne, aż się zgrzyta zębami z irytacji.
Jak dla mnie, na jedno obejrzenie.

weev
aaronlkelly
AmandaAllen
sfdolon
stamina777
halunke
fabiocristi