Skazany na bluesa (2005)

Reżyseria: Jan Kidawa-Błoński

Ryszard Riedel nie był i nie potrafił zresztą być - zwykłym człowiekiem. Mimo postępujących lat był człowiekiem o wrażliwości i psychice dziecka, żyjącym w świecie własnych marzeń i iluzji. Można by go nawet nazwać współczesnym uosobieniem "Piotrusia Pana", który nie stąpał jak inni po ziemi, tylko unosił się z wdziękiem nad nią, odwiedzając kiedy było mu to na rękę swoją "Nibylandię". Unosił się oczywiście do czasu, dopóki nie zaczęła go brutalnie przyciągać ziemska grawitacja. Wtedy sięgnął po dodatkowe "paliwo" - po narkotyki...

Obsada:

Pełna obsada

Zwiastun:

Nawet Kidawa-Błoński nie mógł doszczętnie zepsuć tego filmu dzięki wspaniałem muzyce Dżemu i Riedla. Mimo kiepskiego scenariusza i średniego aktorstwa oglądało się sympatycznie. I ta muzyka...

O wiktorio moja wiktorio...ale nie tym razem.
Zawiodła fabuła. Szkoda, bo Tomasz Kot chyba urodził się by zagrać Ryśka.

Słaby film o życiu niewybitnego muzyka, okraszony słabą muzyką słabego, przereklamowanego, nudnego zespołu. BLUES, ĆPAJMY, RÓBMY JAM SESSION, RZYGAJMY NA SCENIE, KURWA INDIANER, PRZYSMAŻMY COŚ, UWARZ DZIAŁĘ PRZYJACIELU.

z sentymentu...

JustynaMajewska
duzulek
Nietutejszy
NarisAtaris
jayb85
bartje
spacewitch
izeq
beznazwybez
GARN