Dym (1995)

Smoke
Reżyseria: Paul Auster, Wayne Wang
Scenariusz:

Paul Benjamin, pisarz, który przeżył osobistą tragedię - podczas strzelaniny w banku stracił żonę. Jest stałym klientem tytoniowego sklepiku prowadzonego przez Auggie'go Wrena. Auggie co rano o ósmej fotografuje ulicę, wystawiając aparat przed sklep. Ma już 4 tysiące zdjęć. Zamyślony Paul snuje się po ulicy i omal nie wpada pod ciężarówkę. W ostatniej chwili wyciąga go czarny wyrostek, przedstawiający się jako Rashid. Trochę pomieszkuje u pisarza, oferującego gościnę, a potem, wyproszony, znika. Sam ma problem - właściciel warsztatu samochodowego Cyrus, to ponoć jego ojciec, który ulotnił się 12 lat temu. Nieświadomy, kim jest chłopak, zatrudnia go do sprzątania. Do sklepiku Auggie'go przychodzi Ruby McNutt, jego była kochanka, której nie widział 18 lat. Prosi o pomoc dla ich wspólnej córki Felicity. Tajemnice z przeszłości, reperkusje pewnego napadu, skradzione pieniądze, pogaduszki w sklepie, dawne błędy, nowe nadzieje.

Obsada:

Pełna obsada

Zwiastun:

Niezła opowieść o małym miejscu w wielkim świecie. Sympatyczna i nawet skłania do refleksji, ale brak jej siły oddziaływania.

Bardzo sympatyczny i klimatyczny film. Tak bardzo, że pamiętam z niego właściwie tylko klimat, fabuła wyleciała zupełnie.

Najpierw to, a potem Brooklyn Boogie. Przestroga dla palących i oczko dla fanów Jarmusha.

Co tam świetny scenariusz, gwiazdorska obsada i bezbłędne dialogi. Ten klimat!

Ciężko stwierdzić o czym właściwie jest ten film. Oglądałam go dwa razy, a pamiętam z niego głównie konkretne obrazy, a nie treść. Dopiero przeczytany tu opis przypomniał mi w czym rzecz. A poza treścią rzecz chyba właśnie w tych krótkich ujęciach, w zdjęciach Auggiego ukazujących jego niezmieniony przez lata sklep, w deszczu i wietrze, w dłoniach starszej pani, w małych kłamstewkach, które upiększają rzeczywistość. W teatrzykach na miarę naszych możliwości.

Pierwszą myślą po obejrzeniu "Dymu" było: co za smutny film! Chyba nigdy nie oglądałam czegoś równie sugestywnie obrazującego zjawisko jakim jest samotność. Opowieść wigilijna Auggiego jest niesamowita i to, co potem mówi Paulowi o przyjaźni. Genialną postacią był Rashid vel Thomas vel Paul - wygadany chłopak, który w głębi duszy tęskni za ojcem.

Powtórka. Po latach film nie robi na mnie aż takiego wrażenia, ale zdjęcia nadal cudne, a Wang jest mistrzem tworzenia fabuł.

Na końcu pięknego filmu powinna być piękna piosenka, a przed jego końcem jakieś piękne zdanie powinno być. I tak to "Dym" pięknym filmem jest, bo na końcu Tom Waits śpiewa "Innocent When You Dream", a wcześniej Harvey Keitel mówi, że nie ma lepszego czasu od teraźniejszości.

Nietutejszy
Szklanka1979
milali
ayya
AniaVerzhbytska
nevamarja
angela2700
WANROY
jakilcz
dcd
dcd