Spectre (2015)

Reżyseria: Sam Mendes

Tajemnicza wiadomość na temat przeszłości Bonda skieruje go na trop złowrogiej organizacji WIDMO. Podczas gdy M toczy polityczną batalię o przyszłość MI6, agent 007 odkrywa przerażającą prawdę o najpotężniejszej instytucji przestępczej świata.

Obsada:

Pełna obsada

Zwiastun:

Muszę chyba obejrzeć ten film jeszcze raz, żeby go uczciwie ocenić (akcja 0,7 przed projekcją trochę utrudnia obiektywizm ;)) ale moje pierwsze wrażenia są niestety fatalne. Film bez błysku, w którym niby wszystko jest, ale wszystko jakby na siłę, nawet wyczekiwana scena z Moniką Bellucci wygląda jak ponury żart. W tej chwili byłbym zmuszony powiedzieć, że to jeden z najsłabszych Bondów w historii serii :-/

Czy Waltz jest w tym bondziaku diabelnie inteligentny, Bellucci piekielnie seksowna, a Craig cholernie twardy?.

No nie, niestety. Waltz jest okej (taki jak zawsze), Bellucci wygląda staro i w ogóle nie seksownie, a Craig już ma najwyraźniej dość grania tej postaci.

Lipa. To wybiorę się na Pentameron.

Oglądalny dzięki dobrym zdjęciom, muzyce i kilku popisowym scenom akcji (np. świetny wstępniak). Scenariusz obraża mnie jako widza, nonszalancko podając mi fakty "bo tak", wprowadzając obleśne, wyświechtane rozwiązania fabularne i nie dbając bynajmniej o to, aby jasno przedstawić o co, kurwa, chodzi. Waltz nie dostaje nic do zagrania, więc nic nie gra. Wątek miłosny żenujący i poprowadzony całkowicie niewiarygodnie. Rozwiązanie akcji niesatysfakcjonujące, poczucie humoru bez wdzięku. Chyba potrzebny nowy reboot, i to już po 4 odcinkach.

Nic dodać, nic ująć.

No właśnie, niestety też miałem takie wrażenie, ale bardzo chciałem się mylić.

Dodam, że poszłam bez wielkich oczekiwań, bo już wiedziałam, co Ty napisałeś. I uważam, że miałeś rację, poza może znęcaniem się nad Craigiem, bo on też nie dostał nic do zagrania, a mimo to starał się biedak jak mógł. ;)

Powiało nudą.

Czarny charakter bez sensu, dziewczyna Bonda bez sensu, wszystkie litery alfabetu bez sensu, Bond bez sensu. A nawet kwestia wojny informacyjnej mogła być interesująca, tylko co z tego, skoro nic nie ma tu sensu.

A dziewczyna Bonda to czemu bez sensu?

„Spectre” to świetne, bardzo klasyczne widowisko, w którym widać wartość każdego wydanego na produkcję dolara. Ładny finisz wątków i masa precedensów łączących Bonda z resztą filmów, które świetnie znamy. To na co czekałem.

MRZVA
mrhyde
NarisAtaris
avrewska
Blue2012
nutinka
xoxxos
beznazwybez
AgaL
msa
msa