Gwiezdne wojny: Część V - Imperium kontratakuje (1980)

Star Wars: Episode V - The Empire Strikes Back
Reżyseria: Irvin Kershner

Nadeszły mroczne czasy dla Rebelii. Po niszczycielskim ataku na bazę na zimowej planecie Hoth, ścigani przez Imperium Rebelianci rozdzielają się. Luke Skywalker rusza na poszukiwania tajemniczego Mistrza Jedi - Yody na bagnistej planecie Dagobah. W tym czasie Han Solo i Księżniczka Leia wymykają się gwiezdnej flocie Imperium i trafiają do Bespin - pięknego Miasta w Chmurach. Starając się przeciągnąć Luke'a na ciemną stronę, Darth Vader zapędza go w pułapkę. Podczas pojedynku na miecze świetlne z Lordem Sithem, Luke poznaje straszliwą prawdę o swym dziedzictwie.

Obsada:

Pełna obsada

Wiem, że narażę się wszystkim geekom, ale ja nie czaję ani klimatu, ani zachwytów, nie rzucam nawet cytatami jak z rękawa. Jak dla mnie przełom w efektach, ale tylko tyle.

Najlepsza część sagi Gwiezdnych Wojen. Irvin Kershner na stołku reżysera. Znana obsada, przedostatni gwóźdź do trumny większości obsady i wyjątek od reguły o gorszych sequelach.

W tej części moc jest najbardziej mocna

Zdecydowanie najlepszy epizod gwiezdnej sagi.

Ocena za całą sagę - inaczej się nie da.

Epizod piąty to zdecydowanie najlepsza część całej gwiezdnej sagi - w takich sytuacjach chciałbym móc wystawić ocenę "11", bo - jako fanatyk - resztę starej trylogii mogę ocenić na "10", ale dla ESB będzie to krzywdzące "spłaszczenie" ;)

Han Solo podrywa księżniczkę, Luke usiłuje stać się Jedi, Yoda okazuje się muppetem. A Lord Vader zyskuje już na zawsze reputację niedoścignionego czarnego charakteru, któremu Sauron, lampiący się ze swojej wieży na Śródziemie przez 3 filmy, może tylko buty wylizać. Na koniec chyba najgorszy cliffhanger w dziejach kina. Technicznie trochę się postarzał, ale i tak niewiele biorąc pod uwagę rocznik. Kino przygodowe wielokrotnego użytku.

Pieprzone arcydzieło znowu mnie zachwyciło. Rozkoszna zajebistość.

Rozbijający się po całym kosmosie wannabe Jedi i szczwana księżniczka rozdająca całuski. Kontratak Imperium już tak nie zachwyca, ale "Marsz Imperium" przeboski.

zhost
wiesiekpl
trom70
PanChmiiel
gowertest
RobinHa
jumolugig
Ligmas21
Montago
kerubim