Gwiezdny pył (2007)

Stardust
Reżyseria: Matthew Vaughn

W pięknym miasteczku, graniczącym z magiczną krainą, młody mężczyzna obiecuje swojej ukochanej, że zdobędzie dla niej spadającą gwiazdę z magicznego królestwa.

Obsada:

Pełna obsada

Zwiastun:

Godna ekranizacja powieści.

Sympatyczny film z rewelacyjną rolą Roberta de Niro. Przyjemna, rodzinna przygodówka.

Śliczny, prosty film na książce odpowiedniego autora. Rozbrajająca rola starego DeNiro. Do oglądania z dziećmi, przy ciastkach i ciepłym mleku.

Świetna historia. Wykonanie super (obsada, muzyka, zdjęcia) - krótko pisząc ;) "BAJKA". Historia może i dla dzieci ale nawet osoby które nie lubią bajek na pewno nie będą żałować.

Przyjemne oglądadło jednorazowego użytku, które po godzinie zaczyna nużyć. De Niro jest gwiazdą tego filmu, choć pojawia się tylko w epizodzie. Książka oczywiście lepsza.

Bajka postmodernistyczna. Wszyscy chwalą De Niro (jest za co!), a mnie się podobał też Mark Strong, świetnie pasował do roli Septimusa.

Bardzo ładny. Moje siostrzenice były zachwycone. Ja też =)

bajeczna opowieść fantasy; dość wiernie oddany pierwowzór (powieść Gaimana) przy pomocy dobrych efektów specjalnych i pierwszorzędnego aktorstwa – tu szczególne uznanie dla De Niro i Pfeiffer

Do oryginału Gaimana to temu daleko.

Warto obejrzeć, naprawdę. Mimo tego, że najsłabszym punktem jest główny bohater, jakiś nijaki. Poza tym dwie bardzo dobre role- De Niro i Pfeiffer. Jednak myślę, że efekty świecenia już niedługo będą trąciły myszką, ale kto by się takimi rzeczami przejmował :) Muszę powiedzieć, że jako ekranizacja trzyma poziom oryginału, ale Gaiman jest chyba dość łatwy w adaptacji.

Jako ekranizacja wywołuje u mnie dylematy - niektóre sceny trochę lepsze niż w oryginale (sala tronowa), inne wyraźnie gorsze (świetna przepowiednia "kiedy poniedziałek połączy się ze środą w niedzielę" zmieniona na zwyczajne "kiedy umrze wiedźma"), o zakończeniu sama nie wiem, co myśleć. Jednak jako osobne dzieło - kapitalna bajka. Książkę czytałam dość dawno, więc mogę ten kawałek taśmy filmowej ocenić samodzielnie. Dodatkowy plus za smaczki w stylu błękitnej krwi, no i za uroczego De Niro.

Największą zaletą "Stardust" była IMO znakomita chemia między Trist(r)anem a Yvaine, pomimo tego, że z osobna ani Cox ani Danes nie grali jakoś porywająco. Dobry dowód na to, że "chemia" między parą bohaterów jest czymś więcej niż sumą zdolności aktorów kreujących te postacie.

Może i Danes nie grała porywająco, ale za to była porywająco ponętna :D

Ja tam wolę Marka Stronga :)

Mark Strong był doskonały, jeno nim zdążyłam to oświadczyć, skończył mi się limit minirecenzji. Ale jednak to, co zrobił De Niro przy okazji jego konfrontacji z Septimusem... Musiałam sobie film przystopować i 2 minuty zbierać się z podłogi :D

O tak, cała ta scena była nieprzeciętna, włącznie z późniejszą rozmową kapitana ze swoją załogą :)

Ja natomiast uważam, że pod tym względem mogłaby czyścić buty zarówno Miller jak i Pfeiffer. :)

Podobał mi się znacznie bardziej niż Opowieści z Narnii, czy Alicja w krainie czarów. Zapewne to zasługa dużo lepszego scenariusza.

MRZVA
nikanika
TheShowStopper
angeellla
KasiaKhadraoui
bartje
isobella1994x
GARN
luckaminski
Michalwielkiznawca