Ukryte pragnienia (1996)

Stealing Beauty
Reżyseria: Bernardo Bertolucci

Dziewiętnastoletnia Amerykanka, Lucy, przybywa do Toskanii by spędzić lato u przyjaciół rodziny. Kiedyś jako piętnastolatka całowała się tu po raz pierwszy. Teraz pragnie czegoś więcej...

Obsada:

Pełna obsada

Zwiastun:

Najsłabszy film Bertolucciego. Nie dotrwałem do końca. Po ocenach widzę, że może jednak warto? Ale jakoś mnie nie ciągnie.

Piękny film o dorastaniu. A raczej o dorośnięciu. O przejściu magicznej granicy między dziecięcymi lękami a bardziej świadomą młodością. W cudownej scenerii Toskanii. Świetna rola Liv Tyler. W czołówce moich osobiście najważniejszych filmów.

Magiczny, piękny, z niesamowitą muzyką i zdjęciami...

Ładny, naprawdę ładny film.. - tylko miałki jak garść żwiru!!

Bardzo słaby scenariusz tego filmu powoduje, że nawet jeśli Bertolucci chciał stworzyć obraz z przesłaniem, to w moim odczuciu powstało dzieło mocno nieprzekonywujące. Trudno też nie oprzeć się wrażeniu, że produkcja zawiera wiele niepotrzebnych i nic nie wnoszących ujęć. Przed kompletną klapą ratują ten film świetne zdjęcia toskańskich krajobrazów.

Szokują mnie te negatywne opinie, "bardzo słaby" ?? Podpisuję się wszystkimi kończynami pod notką Lamijki. Dla mnie to jeden z piękniejszych filmów w karierze moremore - widza. Być może przemawia do jakiegoś określonego rodzaju ludzkiej wrażliwości bardziej niż do innej...

Na pewno bardziej przemawia do kobiet. Dysproporcja w odbiorze ze względu na płeć jest w przypadku tej produkcji szczególnie widoczna patrząc na oceny filmasterów i filmasterek.

A co do mojej oceny, pisząc o nim bardzo słaby miałem na myśli przede wszystkim puste, bezbarwne dialogi skoncentrowane wokół tematu przewodniego filmu czyli komu i kiedy uda się rozdziewiczyć główną bohaterkę oraz poszukiwań jej prawdziwego ojca. Nie podobały mi się również nakreślone postacie. Nie przemówił do mnie ani Irons jako moralista i przewodnik Lucy, ani główna bohaterka, ani dziesiątki innych (po co ich aż tyle?) dziwnych postaci, które przewijają się w tym filmie. Podobnie jak całkowicie bezsensowne dla mnie ujęcia chociażby taniec Lucy ze znajomym przerwany przez zazdrosną kobietę, która kwituje scenę zesikaniem na podłogę. Albo postać porucznika, któremu psuje się auto co skutkuje zaproszeniem na wspólny obiad. Oprócz wydłużenia filmu o dodatkowe minuty, nic to nie wniosło.

Nie mogłam znieść tego filmu. Wydał mi się nieznośnie pretensjonalny i pełen obleśnych, starszawych postaci. Infantylna główna bohaterka. Kiepskie dialogi, niedopasowana muzyka. Prawdę mówiąc, nie wytrzymałam do końca

Ach bo to film zmyslowy a nie intelektualny. Zatop sie w pieknych pejzarzach Toskanii i rozplyn w niemniej pieknych ustach Liv,
a nie główkuj! ;)

Lucy, dziewiętnastoletnia dziewica wraca po kilku latach do włoskiej posiadłości znajomych swojej zmarłej matki, miejsca gdzie kiedyś po raz pierwszy zaznała smaku miłości. Przyczyną powrotu jest też chęć odnalezienia biologicznego ojca. Można się czepiać, że fabuła banalna, i że wszystko zbyt gładko się skończyło, ale to nieważne. Istotą tego filmu jest jego atmosfera, zbudowana na pięknie krajobrazu Toskanii i swobodzie obyczajów artystycznej bohemy. Podobała mi się też rola Jeremy'ego Ironsa, człowieka stającego już jedną nogą w grobie, która będąc w tym stanie, wie, że może pozwolić sobie na większą poufałość wobec młodej dziewczyny. Idealny film na wakacje.

bartje
dag
dag
NarisAtaris
AniaVerzhbytska
magdeburd
dcd
dcd
nutinka
karaluh
psubrat
annemily