Sully (2016)

Reżyseria: Clint Eastwood

5 stycznia 2009 roku cały świat był świadkiem „cudu na rzece Hudson”, kiedy to kapitan „Sully” Sullenberger (Hanks) posadził uszkodzony samolot na zimnych wodach rzeki Hudson, ratując życie 155 osobom znajdującym się na pokładzie. Jednak, mimo że opinia publiczna i media głośno wychwalały Sully'ego za jego wyjątkowe umiejętności lotnicze, w czasie śledztwa zostały ujawnione fakty, które mogły zniszczyć jego reputację i karierę.(opis dystrybutora)

Obsada:

Pełna obsada

Zwiastun:

W połowie stycznia 2009 r. o mały włos doszłoby do upiornej katastrofy lotniczej w Nowym Jorku. Mały Airbus lecący do Seattle chwilę po starcie wpadł w stado kanadyjskich gęsi. Ciała wessanych, zmasakrowanych ptaków zniszczyły oba silniki. W dziewięciu przypadkach na dziesięć stałaby się tragedii: mniej doświadczony pilot spróbowałby zawrócić i wylądować awaryjnie z powrotem na LaGuardii bądź na pobliskim Teterboro. Późniejsze symulacje wykazały, że odległość była za duża, pułap zbyt niski. Samolot najprawdopodobniej by się rozbił uśmiercając 155 osób na pokładzie i w najgorszym wypadku zabijając wielu ludzi na ziemi. Doświadczony 58-letni pilot Chelsey Sullenberger intuicyjnie wyczuł, że manewr się nie uda. Bezzwłocznie i po mistrzowsku posadził Airbusa na rzece Hudson. Wszyscy przeżyli. Film Clinta Eastwooda jest rzemieślniczą perełką przedstawiającą dramatyczne wydarzenia i późniejsze śledztwo. To wspaniały, skupiony hołd dla fachowca, który w razie czego przeistacza się w bohatera.

Prawdziwym dramatem nie jest tu katastrofa, ale konieczność udowodnienia, że pilot nie wodował samolotu dla zabawy. Dramaturgii zresztą też tu niewiele.

patrycja76
niebieskiptak
dvdmaniak
bartje
Iceman
bjag
paulinakapuscinska7
kojot
Agni
groszek