Szczurołap (1986)

Szczurolap
Reżyseria: Andrzej Czarnecki
Scenariusz:

Opowieść o człowieku, który jako jedyny w Polsce zajmuje się niszczeniem szczurów na skalę przemysłową. "Szczurołap" - na przykładzie jednej ze swoich akcji - przedstawia metody swojej pracy. Muszą one być starannie opracowane, ponieważ szczury to zwierzęta o wysokim stopniu inteligencji, "niełatwo z nimi wygrać". Film jest utworem wieloznacznym i niesamowitym, wywołującym wrażenie nie tylko tematyką. Pogłębiają je - sceneria, w jakiej go zrealizowano (ogromna rzeźnia) i perfekcyjne zdjęcia. (filmpolski.pl)

Obsada:

Mocna rzecz i dziś robi większe wrażenie niż 20 lat temu. Ciekaw jestem, czy ta profesja funkcjonuje obecnie? Jak współcześnie zareagowałyby organizacje chroniące zwierzęta na taki dokument ? Niby nie tak dawno, a obyczajowo są to wieki. Jednak sugestywność i wielopłaszczyznowość obrazu porażają.

O tak, świetny dokument, pamiętam sprzed wielu wielu lat. Ciekawy tylko jestem czy dla tzw. współczesnego młodego widza aluzje do systemu totalitarnego wciąż są czytelne.

Oglądałam jakieś dziesięć lat temu jako "współczesny młody widz" i aluzji do systemu totalitarnego nie odebrałam (nie wiem, jak by było teraz - teraz nawet jak obejrzę, to już z sugestią "czego szukać" i nici z "pomiaru").

Szczegółów nie pamiętam. Ale z grubsza chodziło o bardzo ogólną metaforę państwa opresyjnego i totalnego, kontrolującego każdy ruch obywatela, z którym nie ma on żadnych szans, które zwabia go w słodkie pułapki by osaczyć i zniszczyć. Zdaje się też, że główny bohater nieco przypominał gen. Jaruzelskiego :)

"Bohater nieco przypominał gen. Jaruzelskiego" - ludzie tak czytali przyciemnione okulary bohatera, ale była to interpretacja bardzo doraźna, film można odczytywać na wielu płaszczyznach. Gość został szczurołapem, by kupić sobie sprzęt do robót zegarmistrzowskich, jak był jeszcze młody i głupi, ale tak mu się to spodobało, że został mistrzem eksterminacji. Dlaczego? Co jest w człowieku, że poczucie władzy, chęć bycia bogiem - choćby szczurzym - jest tak pociągająca? Najbardziej uderza racjonalizm, normalność, spokój tego człowieka. Mam jeszcze konotacje ze "Zbyt głośną samotnością" Hrabala. Tam bohater też wchodzi w "filozoficzne" relacje ze szczurami, z oglądu ich obyczajów snuje refleksje na temat praw rządzących światem. Kto wie, może coś jest na rzeczy?

Kurczę lapsus... musiałeś mi to zrobić?

Film mnie zmasakrował emocjonalnie, doszczętnie.

Jak można było nie podać deseczki?? Udusiłbym tego pseudonaukowca gołymi rękoma, jakbym go dopadł, słowo daję.

Może i jest to jedna wielka aluzja ale broni się równie dobrze jako prosty film o facecie, który zabijał szczury.

Podlinkowałem do YouTube na stronie filmu -- można sobie obejrzeć, w dwóch częściach, niecałe 20 minut.

Wspomniałem o tej aluzji do systemu totalitarnego tylko dlatego, że kiedyś ten film był głównie tak odczytywany. Nie zmienia to faktu że taka interpretacja rzeczywiście nie jest potrzebna, bo film broni się bez niej.

po obejrzeniu powiedziałem sobie "film spoko", ale później wielokrotnie sobie o nim przypominałem, zyskał z czasem

Oglądając ten film czułem się jakby ktoś recytował poezję dźgając mnie jednocześnie nożem co drugi wers. Rozkłada na łopatki. Jeśli kochasz zwierzęta, nie oglądaj, albo uodpornij się przed seansem emocjonalnie, bo będzie bolało.

Właściwie to daruję sobie recenzję. Po obejrzeniu odechciało mi się gadać. Tylko się podpiszę pod powyższą, że popieram. Poza może tym, że najpierw dostaje się solidnie w zęby, a potem dopiero ten nóż i poezja.

Nie wiedziałem, że istnieją obrońcy praw szczurów ;)
A poważniej, to nie wiem w jakim Ty świecie michuk żyjesz, ale deratyzacja to przecież powszechny proceder na całym świecie. Co jakiś czas w piwnicy mojego bloku rozsypywane są trutki - bynajmniej nie po to, żeby szczury dokarmiać.. Oczywiście co innego o tym wiedzieć, a co innego to widzieć, ale, nie czarujmy się, holocaust szczurów odbywa się każdego dnia..

Żyję na tym samym świecie, z tym że jak słusznie zauważyłeś, jeśli nad czymś się nie zastanawiamy / nie widzimy czegoś na własne oczy, nawet czegoś bardzo okropnego, to łatwiej to akceptujemy.

Jako wegetarianin mam "duży problem" z zabijaniem zwierząt w dowolnym celu, ale eksperyment naukowy z początku filmu to dla mnie już, że zacytuję braci Coen "okrucieństwo nie do przyjęcia".

Film uświadamia (celowo bądź nie), że szczury to żywe, myślące istotny, bardzo podobne do psów, świń czy ludzi. To że dla wielu są obrzydliwe (m.in. dla porucznika Landy z Bękartów Wojny, co oczywiście również jest oczywistą aluzją), nie znaczy że mamy prawo się nad nimi znęcać.

Eksperymentu z początku nie pamiętam, widziałem film pewnie z 10 lat temu. A co do inteligencji szczurów to masz rację i to jest właśnie w tym filmie najbardziej porażające i przygnębiające. No i to, że żeby je pokonać trzeba się najpierw z nimi "zaprzyjaźnić" i zdobyć ich zaufanie. Tylko po to, żeby wykorzystać to potem przeciwko nim...

Obejrzyj sobie - wideo jest podlinkowane na stronie filmu, który znajduje się na YouTube w dwóch częściach.

Odświeżyłem sobie. Eksperyment mocny, przyznaję.
To że film był odczytywany jako aluzja do czasów komunistycznych jest dla mnie więcej niż oczywiste. Zacytuję: "Najpierw trzeba zdobyć ich zaufanie. Jak już zaufają to przestają myśleć i łatwo można z nimi porządek zrobić". Ciekawe czy był ktokolwiek w tamtych czasach, komu nie skojarzyło się to ze stanem wojennym.

michuk, zdecydowanie odradzam Ci czytanie komentarzy na youtube. Zdaniem zdecydowanej większości ludzi, koleś jest, cytuję: "zajebisty"

Znam kolesia o ksywce "Zajebisty", ale to nie ten sam.

Polecam dobrą książkę "Najbliżsi krewni: Jak szympansy uświadomiły mi, kim jesteśmy" - opisuje głównie słynny eksperyment z nauką szympansa języka migowego, ale potem jest w duchu odkrycia przez naukowca, że żywe istoty to jednak żywe istoty.

Moja recenzja: http://biblionetka.pl/art.aspx?id=54748

Szczur (oraz jego mniejszy krewny czyli mysz) to przecież zwierzę, które od dziesiątek lat "napędza" postęp medycyny. Badania na szczurach pozwoliły opracować tysiące leków i sposobów zwalczania tysiecy chorób przy okazji pochłaniając miliony szczurzych istnień i pochłaniając czesto w taki sposób przy którym śmierć czczurów podczas deratyzacji wydaje się śmiercią bezbolesną, ja we śnie ze starości. Oczywiscie ten dokument robi wrażenie, ale to tylko wycinek tego co szczurom fundujemy od wieków zapewne. To przygnębiające...

Ale przyznasz, że widząc zadowoloną buźkę "pana docenta", przychodzi ochota wsadzić go do takiego akwarium i poobserwować, jak będzie się zachowywać jego broda :[ Ten film jest obecnie pokazywany w szkołach młodzieży gimnazjalnej i licealnej w ramach projektu "Filmoteka szkolna". Ciekaw jestem Waszego zdania na ten temat, bo widzę, że reakcje są bardzo emocjonalne.


no proszę, moja matka uczy biologii dzieci gimnazjalne, a nie miałem pojęcia że istnieje coś takiego jak "Filmoteka szkolna", to jest coś obligatoryjnego? Jeśli idzie wyświetlanie tego filmu w szkołach to mam wrażenie że to niezły pomysł, pod warunkiem że po seansie nauczyciel sprowokuje dzieciaki do jakiejś ożywionej dyskusji ( o ile mi wiadomo nie jest to proste w gimnazjum) :)
a propos docenta to na studiach miałem zajęcia z fizjologii zwierząt. Prowadzący zajęcia doktor przed wybebeszeniem szczurka najpierw go usypiał jakimś środkiem, podobno bezboesna śmierć, a ja i tak szczerze tego nienawidziłem, do dzisiaj pamiętam to truchełko z rozdziawionym podbrzuszem.

To nie jest obligatoryjne, tak jak wiele rzeczy w szkole nie jest obligatoryjnych, ale można je wykorzystać. Na stronie którą podał Kocio są projekty lekcji z różnych przedmiotów, gdzie filmy mogą stanowić punkt odniesienia dla treści z podstawy programowej, a przy okazji można popularyzować historię polskiego kina. Co ciekawe - projekt wzbudził kontrowersje, jakoby preferuje reżyserów komunistycznych. Ja już wiem, że w przeciwieństwie do innych filmów uczniowie "Szczurołapa" oglądają w kompletnej ciszy i skupieniu. Moja troska odnosi się do wrażliwszych osobników nieletnich (ja ten film puszczam tylko dorosłym), bo może wywołać szok. Zresztą informuję o drastyczności scen, ale z tego co widzę, to działa tylko zachęcająco.

Z tego co widzę po tytułach to są tam w większości filmy albo wybitne, albo co najmniej dobre. Które to niby filmy to promowanie twórców komunistycznych?! A może ktoś odczytał "Defiladę" jako promocję komunizmu? ;) Albo Kieślowski i Łoziński są komunistami, bo ich filmów chyba najwięcej. Ja to wręcz po tytułach widziałbym klucz antykomunistyczny, spójrzmy choćby na dokumenty: "Usłyszcie mój krzyk", "Defilada", "Szczurołap"...

Moim skromnym zdaniem wybór filmów jest rewelacyjny i zazdroszczę uczniom. Szkoda, że ja nie miałem takich lekcji.

Świetny projekt, ale bardzo wymagający dla nauczyciela i zapewne również dla dzieciaków. Podobnie jak Doktor zazdroszczę, choć z drugiej strony nie przypominam sobie żadnego nauczyciela w moim liceum któy by podołał.

@Oferma No wiesz - nazywać dzieciakami 20-letnich macho, którzy zajmują się w wolnych chwilach takimi rzeczami, o których w ich wieku nie miałem pojęcia, to chyba lekka przesada;) A z tymi nauczycielami, to byłoby dobrze, gdyby podjęli przynajmniej próbę, bo wszystko można z czasem powoli dopracować, jeśli znajdą się zainteresowani ( to niestety warunek konieczny, bo film trzeba jednak najpierw zobaczyć i przynajmniej spróbować zrozumieć). Fakt, że w pokoju nauczycielskim nie prowadzi się dyskusji jak na filmasterze, ale rozumiesz - ci ludzie mają dzieci, kredyty pod hipotekę i muszą wydolić za psie pieniądze :) Adaś Miauczyński się kłania;)

@doktor pueblo Nie wiem, czy znasz niejakiego Cejrowskiego? Ostatnio z aktorem z "Rancza", tym grubym tramwajarzem z "Miodowych lat ( choć pewnie nie widziałeś tego szitu) wieszali w tv psy na "Rejsie" , Barei i Kieślowskim. U nas moda taka po prostu. A tu ci jeszcze zlinkuję, żeby gołosłownym nie być: http://fakty.interia.pl/polska/news/kontrowersyjna-filmoteka-szkolna,1185918.
Poważny portal i gazeta jednak.

No tak, Dziennik Polski to poważna gazeta bardzo. Ja się tylko dziwię, że oskarżają tych reżyserów o komunizm, a nie o żydostwo. Przecież to sami żydzi. A dokładniej żydo-komuna ;)

Nie chcę wyjść na zrzędę, ale powiem to (a niech tam!): Szkoda, że takich dokumentów jak "Szczurołap" już się nie kręci.

A propos innych dokumentów.
Osobiście gorąco polecam dokument "Unser täglich Brot" http://filmaster.pl/film/unser-taeglich-brot/. Ten film ma sporo wspólnego ze Szczurołapem jeśli chodzi o wymowę w kwestii śmiercionośnej działalności człowieka, tyle, że ten film po prostu zdemolował mnie psychicznie.
Przy okazji może stanowić świetną pomoc osobom które jeszcze wachają się co do "przejścia" na wegetarianizm. Z drugiej strony, w filmie nie ma żadnej nachalnej retoryki, pozbawiony jest narracji, a do tego jest momentami piękny wizualnie.
Naprawdę polecam.

Tylko, że "Chleb nasz powszedni" jest troszkę o czym innym. Pokazuje proces produkcji żywności (w tym m.in. zabijania zwierząt, aczkolwiek to tylko jeden z tematów) jako zmechanizowany i odhumanizowany. Zwierzęta nie są traktowane jakoś szczególnie okrutnie (choć oczywiście scena zabicia świń i krów jest bardzo "mocna"), ot tak samo jak wszelka inna żywność. Śmierć zadaje im się szybko, niestety nie tyle z humanistycznych przesłanek, co z czystko ekonomicznych...

Przyznam jednak że jako niewegetarianin mam zawsze wrażenie, że wegetarianie są w trochę paradoksalnej sytuacji. Rozumiem oczywiście argumenty za niedręczeniem zwierząt i w pełni popieram, ale co czekałoby te wszystkie świnie, gdyby całość ludzkości przeszła na wegetarianizm? Obawiam się, że po prostu uległyby całkowitej zagładzie, bo nikt by ich nie hodował (no powiedzmy, że przetrwałoby 0,01% populacji jako zwierzęta domowe). Niestety miejsca na świński raj na ziemi nie ma i jak ludzie przestaną je jeść, to świnie przestaną istnieć. Nie popieram oczywiście mechanizacji, tłoczenia 20 świń w pomieszczeniu 2m na 2m itd., ale czy nie sądzicie że "ze świńskiego punktu widzenia" najlepsza sytuacja to rodzinne gospodarstwa rolne, gdzie trochę sobie pożyją we względnej swobodzie, a potem trafią na talerz? Czy nie lepsze to niż nie żyć w ogóle?

Pewnie że to inny film, wspomniałem o nim własciwie tylko z powodu tego że ukazuje mord zwierząt.
@Doktorze, naprawdę uważasz że warunki panujące w nowoczesnych oborach nie są okrutne? ja ciągle mam przed oczami min. potężną, powolnie obracająca się metalową platformę z kilkoma przegródkami w których umieszczone były maciory z małymi prosiątkami przyssanymi do swoich matek. Pamiętam że oboje z zoną szlochaliśmy praktycznie na każdej scenie gdzie pojawiały się zwierzęta, np. kurczaki wciągane gigantycznym odkurzaczem, nie wspominając o scenach uboju.
Co do swini i jej istnienia to trzeba pamiętać ze świnia to udomowiony setki lat temu dzik, a te przecież, pomijając to ze ugania sie za nimi horda morderców z kół mysliwskich maja się całkiem dobrze ;)

Zgadzam się, że większość scen ze zwierzętami robi silnie przygnębiające wrażenie (nawet niekoniecznie sam ubój, na przykład scena z rozmnażaniem jest też ciężka). Chodziło mi tylko o to, że nie ma jakiegoś specjalnego pastwienia się, w tym sensie, w jakim nie ma też pastwienia się nad kalarepą, czy marchewką. I to oczywiście jest najsmutniejsze - kurczaki jadą po taśmach jak części w fabryce samochodów...
A co do świń, to nie ma znaczenia co było, liczy się to co jest - świnie do lasów nie wrócą, a to oznacza, że happy end w ich przypadku nie istnieje.

dla mnie jednak pastwieniem się są już same warunki hodowlane zwierząt "przemysłowych", a ich ostateczny ubój to po prostu konsekwentny finał tej wegetacji. Co gorsza np. te nieszczęsne świnie to całkiem inteligentne zwierzęta, bardzo podatne na stres zresztą.
Zgadza się, happy end w przypadku świń nie istnieje, ale świnia jest tworem człowieka, tworem stworzonym, zaprjektowanym żeby dostarcząć dużo mięsa przy minimalnych nakładach finansowych, ale przecież to wciąż żywe zwierzę, którego genom rózni się od ludzkiego ledwie o kilka procent. Tyle, że dlaczego mielibyśmy się przejmować losem świń skoro nie przejmujemy się losem nas samych, wyrzynając się w pień w imię jakiś pierdół patriotycznych albo religijnych.

Święte słowa

Nietutejszy
bartje
dcd
dcd
kajettanus
kasia_b
jacobpajev
ksantypa
kw86
mayelka
ticket