Taksówkarz (1976)

Taxi Driver
Reżyseria: Martin Scorsese
Scenariusz:

Weteran wojny wietnamskiej jeździ nowojorską taksówką na nocną zmianę. Codziennie styka się z zepsuciem i nocnymi szumowinami. W otaczających go ludziach nie potrafi znaleźć człowieka. Jego frustracja się nasila, a agresja staje się sposobem i celem egzystencji. Dopada go maniakalna chęć oczyszczenia miasta z tych "brudów".

Obsada:

Pełna obsada

Zwiastun:

Nie wiem jak 30 lat temu, ale dziś nie robi wrażenia. Ot, przeciętna opowieść o wkurzonym, wyrzuconym na margines gościu. Współcześnie "Upadek" z Michaelem Douglasem lepiej o tym mówi.

Przypomina nieco "Wstręt" - dobre aktorstwo plus studium szaleństwa. Przygnębiający.

Płaszcz De Niro jest bezbłędny. Mocne, ważne kino.

Plus rewelacyjna muzyka. Kiedyś po wielu latach od obejrzenia filmu usłuszałem w radiu, zachwyciłem się i dopieor po jakimś czasie przypomniałem sobie że to Taksówkarz.

Numer 1 na liście zawstydzających braków zaliczony. Dobry film, mocny, z gatunku tych, w których niby mało się dzieje, ale cały czas czuć narastające napięcie. Do tego świetne aktorstwo i bardzo dobra, pasująca do filmu muzyka. Tylko zakończenie mnie zaskoczyło, było dość łagodne dla Travisa. Cała akcja natomiast bardzo kojarzyła mi się z książką Bez skrupułów Toma Clancy'ego, ciekawa jestem czy to czysty przypadek. PS. następny na liście braków - Fight Club, czekam na niego w TV ;)

adi1957
MRZVA
goou
edytasob
RobinHa
ZygmuntSmietana
Konfucjusz70
machond
mztlalka
milali