Ted (2012)

Reżyseria: Seth MacFarlane

Film opowiada historię Johna Bennetta (Mark Wahlberg), którego życzenie z dzieciństwa sprawia, że ożywa jego ukochany pluszowy miś, Ted. Prawie 30 lat później bajka dobiega końca. Ted nie ma zamiaru opuścić Johna... ku rosnącej irytacji jego dziewczyny Lori Collins (Mila Kunis). Chociaż rozdrażnienie Lori stale rośnie, gdyż John całe dni spędza na paleniu trawki i piciu piwa z Tedem, a jego kariera stoi w miejscu, tak naprawdę to nie ona jest najbardziej sfrustrowana. Kiedy John usilnie stara się znaleźć sposób na poradzenie sobie z dorosłością, niespodziewana pomoc nadchodzi ze strony dziecięcej zabawki. (Opis dystrybutora)

Obsada:

Pełna obsada

Zwiastuny:

Obiektywnie to nie jest dobre kino. Nie jest to mądre kino. Nie ma porywające fabuły. Nie jest niesamowicie oryginalny.
Ale mnie uwiódł. Zakochałam się w tym zboczonym, zjaranym misiu!

Ja tam nie wierzę w obiektywnie dobre kino. Gdy w grę wchodzą gusta, słowo "obiektywny" w ogóle przestaje dla mnie istnieć. A subiektywnie to jest bardzo dobre kino. W swojej kategorii oczywiście. :)

W zasadzie to nie przesadzajmy, to nie było nie wiadomo jak błyskotliwe coś. Ale... WOW. O hollyłódzkie niebo lepiej niż w najśmielszych snach. Mimo że nie byłem w stanie wyłapać klimatu tych wszystkich miejscowych wstawek i kontekstów, to dałem się ponieść żartom wypchanego erotomana naskakującego na wszystko co amerykańskie. Oczywiście cały rozpęd siada gdy do głosu dochodzi coś na kształt fabularnego ciągu przyczynowo-skutkowego, ale więcej oczekiwać nie sposób. I tak jestem niesamowicie zaskoczony tym co zobaczyłem, za co dostawiam dodatkowe plusy. (Tak nawiasem mówiąc film wpadł mi do rekomendowanych)

Całkiem ciekawa odskocznia od "typowych" amerykańskich komedii. Troszkę nie wypaliła próba zapożyczenia motywu "szybkich retrospekcji" tak dobrze znanych i (przynajmniej przeze mnie) lubianych z choćby Family Guy'a. Widocznie w filmie z pełnoprawną (oczko) fabułą, takie zabiegi nie wypadają najlepiej. Film który potrafi rozśmieszyć niektórymi scenkami (przez 2 minuty nie mogłem się powstrzymać od śmiechu z jednego świńskiego motywu - czyli takiego jakiego właśnie oczekiwałem po nazwisku MacFarlane'a), lecz jako całokształt jak tylko - dobry. Jeśli miałbym wybierać - wolę po raz dziesiąty oglądać epizody Family Guy'a niż (bodajże) pierwszą próbę Seth'a w pełnometrażówkach.

Film o dojrzewaniu... 35-letniego faceta, który wciąż zbyt dużo czasu spędza ze swoim misiem. Miś jest nietypowy, bo reprezentujący id bohatera... Momentami zabawny, a poza tym diagnostyczny i reprezentatywny dla naszych czasów. Lubię takie.

miś z wadą fabryczną

Jeśli się spodziewasz głupiej komedii pełnej wulgarnych gagów to nie jest to ten film - choc trailer sugeruje co innego. Fajny komediowy film ale dość hmm smutnawy.

Paskudny film tak naprawde niewiadomo dla kogo. Fabuła jak w podrzednej bajce dla dzieci, teksty natomiast niezbyt przyzwoite. Wiec chyba jedyna grupa ludzi ktorzy mogliby ten film ogladnac to banda niedorosnietych facetow po 30.

nie ma to jak skrytykować film jednocześnie obrażając ludzi o odmiennym niż Ty poczuciu humoru. Puknij się w głowę.

To nie jest film tylko dla facetów. Ja się na "Tedzie" bawiłam dużo lepiej niż kumpel, z którym poszłam na seans i podobał mi się bardziej niż Arvindowi.

Fantastyczna komedia , pełna humoru i śmiesznych scen. Ten miś jak na pluszaka dużo klnie i jest bardzo sarkastyczny ,dlatego film jest jeszcze śmieszniejszy. Polecam.

W końcu obejrzałem i się rozczarowałem. Powinno się w szkołach filmowych pokazywać ten film, jak po hollywoodzku skopać świetny pomysł scenariuszowy.

Nietutejszy
Ponury493
Folciuu
murrayostril
bartje
zur887
malamadi
beznazwybez
GARN
kajag