Testosteron (2007)

Scenariusz:

„Testosteron” to 120 minut nie oglądającej się na żadne tabu, nieskrępowanej zabawy, ale także chwile refleksji, których darmo szukać w innych komediach! „Testosteron” to możliwość przeniknięcia do męskiej duszy i najgłębiej skrywanych tam tajemnic! „Testosteron” to naga prawda o mężczyznach! (opis dystrybutora)

Obsada:

Pełna obsada

Zwiastun:

Usnąłem w połowie... a wcześniej ani razu nawet się nie zaśmiałem. Żenujące...

No bez przesady, aż taki zły nie był...

1

Takie sobie. Wcale nie śmieszne. Najśmieszniejsze momenty są zawarte w trailerze, kilka sekund śmiechu, a poza tym nic. Świetni są aktorzy (młody Stuhr, Kosiński – uwielbiam ich). I to oni sami są zabawni, bo dialogi? Kiszka.

Ziew... Typowy przereklamowany film.

Jako całość nie jest to dobry film, ale zagrany jak się należy. Do tego scenariusz ma swoje dobre momenty, które pozwalają aktorom się popisać. Rozrywka niezbyt wysokich lotów, ale jakoś mnie nie zirytował, a nawet czasem rozbawił.

Testosteron miał zdradzić tajemnice duszy mężczyzn? Jeśli tak to ja się chyba przerzucam na kobiety

Jak mawia mój kolega: "kobieta ma hardwarowo wbudowany moduł odwracania kota ogonem".

Jako fan duetu autorskiego Konecki-Saramonowicz nie mogę dać mniej. Nieszablonowa fabuła, rozbudowane dialogi dające pole do popisu aktorom i spora dawka humoru, często celowo niewyszukanego. Mimo to nie jest to wcale łatwa rozrywka. Jedyne do czego mogę się przyczepić to to, że film jest "bluzgany", czego nie lubię.

Mapa plemników - tak; cała reszta - nie.

Zawiodą się ci, którzy oczekują od tego filmu po prostu rozrywki. To wbrew pozorom nie jest komedia, ale dramat i to dość wymagający od widza. Poza tym obsada jest rewelacyjna, film jest naprawdę świetnie zagrany.

Od czasu premiery, słowo - "masakra" wzbogaciło mowę potoczną w kraju. Obecnie nawet dziadkowie w autobusie, używają tego łagodnego wulgaryzmu, podczas swoim przemyśleń na temat pogody za oknem.

Bardzo lubię sztukę, na podstawie której powstał ten film. Na szczęście dialogi pozostały praktycznie nietknięte, lubiani aktorzy zagrali znośnie, natomiast cała reszta (scenografia, zdjęcia, muzyka, montaż) tylko zakłócały odbiór.

Jeszcze nie widziałem filmu i chyba się nie odważę - a jeśli tak, to tylko z ciekawości. Sztukę widziałem swego czasu w teatrze i setnie się ubawiłem (to był prawdziwy hit teatralny - i atrakcyjny, i nie plastikowy), a fragmenty tego filmu widziałem też, ale nawet mi mięsień nie drgnął...

Po wszystkim co o tym filmie słyszałem spodziewałem się porządnego gniota. Jakież było moje zdziwienie gdy film okazał się naprawdę ciekawymi (prawie filozoficznymi) rozważaniami nad stosunkami damsko-męskimi. Wszystko utrzymane w klimacie "ustaleń po imprezie z ogólnie zerwanym filmem", przetykane pojedynczymi wstawkami humorystycznymi. Nadaje się jako materiał na przemyślenia, aczkolwiek łyknięcie wina przed seansem pomaga nieco wczuć się w biesiadne rozważania.

Zaprzeczając samemu Karolakowi, który przez cały film powtarza, że to jakaś MASAKRA - to ja powiem toż to bardzo dobry film jest !!! Ale by to stwierdzić, trzeba nie tylko oglądać, ale zrozumieć to na co się patrzy- podchodziłam do tego filmu kilka razy, musiało trochę minąć czasu by przejrzeć na oczy. W tym filmie obraca się naprawdę inteligentnym żartem a jednocześnie żongluje nieśmieszną prawdą. Wniosek z filmu taki, że naturze nie da się zaprzeczyć, co przekłada się na sinusoidę naszej ludzkiej egzystencji. Dziwi mnie, że kobietom się ten film nie podoba - jednocześnie tym samym podpisują się pod stawianymi w ich imieniu zarzutami. Ten film prześmiewa obie płci - tylko trzeba to zrozumieć. Bardzo dobry film i nie będę się silić by wytykać błędy, bo po co jeśli całość sprawia dobre wrażenie. Ten film to przedłużenie Wesela Wyspiańskiego w którym tańczy nawet sam Darwin ;)

Nietutejszy
moncza24
JUMAN
bartje
beznazwybez
AgaL
izabelatch
Szklanka1979
liongotie
KornelNocon