Ptaki (1963)

The Birds
Reżyseria: Alfred Hitchcock

W sklepie zoologicznym w San Francisco Melanie Daniels poznaje Mitcha Brennera, który szuka prezentu dla swojej siostry. W końcu wybiera dla niej papużki. Oboje postanawiają udać się do małego miasteczka na wybrzeżu, Bodega Bay. Na miejscu, zaraz po przyjeździe, Melanie zostaje zaatakowana przez mewę. Ten niewinny i z pozoru błahy incydent okaże się początkiem tajemniczych wydarzeń, które przeistoczą się w piekło. Mieszkańców miasteczka zaczną atakować ptaki różnych gatunków. Ptaki zaczną siać spustoszenie i zabijać ludzi. W mieście wybuchnie panika. Melanie i Mitch postanawiają jednak walczyć z ptakami. (opis dystrybutora)

Obsada:

Pełna obsada

Zwiastun:

Oczywiście genialny Hitchcock, oczywiście mistrzowskie " Ptaki". Niestety, ja nie zauważyłam ani grama suspensu.

Jak ma straszyć, jak nie straszy? Oglądałam zupełnie nieporuszona. Niektóre sceny wręcz zabawne. Jakoś thriller bez muzyki do mnie nie przemawia.

Doskonały film, chociaż trochę się zestarzał. Zaczyna się wcale nie od trzęsienia ziemi, tylko trochę jak love story, z prawnikiem i bogatą awanturnicą w roli głównej. Napięcie pojawia się jakby mimochodem, wraz z kolejnymi niepokojącymi incydentami, i powoli narasta do nieznośnych, apokaliptycznych wręcz rozmiarów. Nawet mimo śmiesznostek, takich jak potłuczone przez ptaki filiżanki, grzecznie wiszące za uszka. Dla wielbicieli ciar latających po plecach - klasyka.

Kamien milowy w dziedzinie horroru. Swietne zdjecia, doskonale wywazone napiecie. Slowem kino z klasa.

Dreszczowiec - mimo to dreszczów nie czułem. Za młody jestem, umysł mam skrzywiony od japońskich horrorów i ich holiwoodzkich podróbek. Naprawdę ciężko oceniać z perspektywy lat. Z jednej strony należ się wysoka ocena za sam fakt, że to własnie "Ptaki" są, z drugiej strony to właśnie ptaki atakowały, nie było apokalipsy, potwora wykopanego przez archeologów, czy też przybyszów z innych planet :)

Pewnie, że dzisiaj wygląda trochę staromodnie. Ale apokalipsa, w każdym razie jej zapowiedź, była na miejscu, tylko bez wielkich fajerwerków.

Zabawne, jak różnie można postrzegać takie rzeczy. Mnie właśnie filmy ze strasznymi kosmitami, potworami z głębin i nadprzyrodzonymi zjawiskami trudno traktować na tyle poważnie, by nazwać dreszczowcami ^_^ (choć istnieją, oczywiście, trzymające w napięciu wyjątki). To, że podskoczę, słysząc nagły dźwięk, się nie liczy ^_^.

Zdecydowanie większe wrażenie robi na mnie niedopowiedziane, niewyjaśnione zagrożenie. W przypadku "Ptaków" najbardziej niepokojące jest to, że niebezpieczeństwo znikło tak samo niespodziewanie, jak się pojawiło - do końca nie wiadomo, co je wywołało i czy przypadkiem nie powróci. Nie znaleziono też sposobu na ochronienie się.

Co do oceny filmu, zgodzę się z Tobą, zresztą moja ocena jest dość wysoka. Co prawda film mnie raczej nie skłonił do zastanowienia się nad czymkolwiek, jednak u mnie refleksje przychodzą co najmniej kilka godzin po seansie.
Nie mniej, wracając do tematu, moja recenzja właściwie nie jest recenzją tylko takim spostrzeżeniem, że pojęcie "dreszczowiec" zostało współcześnie przerobione na miazgę i sprowadzone do znaczenia "film dla nastolatków, którzy są za mało rozgarnięci by samemu sobie opowiedzieć straszne historie" :)

Jeśli chodzi o przemyślenia, to polecam obejrzenie załączonego do tej strony zwiastuna filmu ^_^.

Zgadzam się za tym, co piszesz o określeniu "dreszczowiec". "Ptaki" są złowieszcze w zupełnie inny sposób niż większość współczesnych filmów tak nazywanych. Zapewne trzeba inaczej nastroić się do ich oglądania.

Zestarzał się jednak dużo bardziej niż "Psychoza", która poza tym lepiej straszy. Nie uważam też "Ptaków" za film wybitny, z ambicjami poza komercyjnymi. Powstał jako czysta rozrywka mająca przyciągnąć sporą liczbę widzów do kin, ciekawymi jak na owe czasy efektami specjalnymi.

"Psychoza" ma tę przewagę, że jej "podstawą" jest psychologia, coś co nigdy się nie starzeje. Efekty specjalne "Ptaków" rzeczywiście mogą dziś budzić pewne zastrzeżenia.

Archetyp stalowej blondynki, Hitchcock'a, natura obracająca się przeciwko człowiekowi, psychologiczne problemy matki, klasyka.

UWAGA - SPOILER SPOILERA SPOILEREM SPOILERUJE..... I to już? Tyle? Zero wytłumaczenia? Przyjęłabym najgłupsze, ale zupełnie nic? Po prostu ptaszki się wkurzyły? Możecie mi wmawiać, że to głębokie i że każdy może sobie samemu dopowiedzieć powody, ale dla mnie to wyglądało, jakby Alfredowi zabrakło pomysłu...

Nie będę wmawiać, że głębokie. Będę wmawiać, że nie o wytłumaczenie tu chodzi. Bo co by ono komu dało właściwie? Gdyby film zajął się wyjaśnianiem, wytraciłby energię i nie byłby taki przerażający. Zakończenie, które wybrał Hitchcock, mrozi krew w żyłach.

Lubię znać motywy postaci. Tych pierzastych również. Zwłaszcza, że Hitchcock przyzwyczaił mnie do błyskotliwych rozwiązań akcji. Końcówka owszem była mocna, ale po zobaczeniu napisów brakowało mi w tym wszystkim sensu. To + przydługi początek (nie czepiałabym się, ale kto to mówił o wybuchu wulkanu?) + kilka głupot (o których nie będę pisać, bo nigdzie nie mogę znaleźć, jak się oznaczało spoilery, a nie mogę nawet poeksperymentować w podglądzie) + moje nieco wygórowane żądania, bo to przecież kultowy film. Wybacz Alfredzie, ale o ile Psychozę uwielbiam, to Ptaki mnie nie zachwyciły.

Najlepsze wyjaśnienie jest w genialnym zwiastunie. :)
Moim zdaniem akurat w tym filmie właśnie niedopowiedzenie i niewiadoma budzą dreszcze. Wychodzi się potem na ulicę i z nieufnością patrzy na ptaki :)

O - tu się zgodzę - zwiastun to czysty geniusz :D

Bez sensu. Co to byłby za thriller, gdyby się okazało na koniec, że ptaki się wkurzyły, bo się Ziemia przebiegunowała. Po takie rozwiązania odsyłamy do Rolanda Emmericha. Właśnie o to chodzi, że nie wiadomo o co chodzi.
No a poza tym tu nie chodzi o "horror", tylko o genialne sceny i pomysły reżyserskie, które Hitchcock wymyślił, a następni kopiowali. Na pewno po latach nie działa to tak samo jak dawniej, bo widziałaś już te wszystkie rozwiązania po dziesięciokroć w innych produkcjach.

Lepiej obejrzeć Zawrót głowy, albo Północ-północny zachód. Ptaki to najbardziej przereklamowany film Alfreda.

Zawrót głowy to jeden z najbardziej poszukiwanych przeze mnie filmów. Podobno niedługo leci na jakimś kanale. Północ widziałam - dobra rzecz.

@umbrin "Ptaki" i "Psychoza" to filmy, które sam Hitch uważał za swoje szczytowe osiągnięcia i ja się z nim zgadzam. ;) Co Ci się nie podoba?

Fabuła "Ptaków" nie jest może jakoś porywająca, ale z tego co pamiętam, to tam niemal każde ujęcie jest mistrzowskie, szczególnie te "z lotu ptaka" :)

Podobają mi się, ale miał lepsze produkcje. Hitchocock nie umiał doceniać swoich dzieł. Bardziej podobały mu się własne komercyjne produkcje jak Ptaki.
Zawrót głowy bije ten film przecież pod każdym względem. W 2005 roku magazyn Total film ogłosił swoją listę filmów wszech czasów i ten film znalazł się na drugim miejscu.

@umbrin, tak "Zawrót głowy" jest zawsze wysoko, ostatnio w ankiecie Sight and Sound nawet na pierwszym miejscu. A dla mnie to właśnie jest najbardziej przereklamowany film Hitchcocka, tzn. jest ok, ale żeby od razu najlepszy film świata? Trochę się zestarzał, oglądany drugi raz (gdy już wszystko wiadomo) nie robi aż takiego wrażenia, czego nie mogę powiedzieć o "Psychozie". "Ptaki" widziałem bardzo dawno, muszę powtórzyć, żeby się definitywnie wypowiedzieć.

Nie uważam, że to najlepszy film świata, ale najlepszy film Hitchcocka ( ewentualnie exequo z Północ-północny zachód ). Mówisz, że film się zestarzał. Moim zdaniem nie mniej niż Psychoza. Ptaki niedawno oglądałem i to najbardziej przestarzały film świata:). Powtórz sobie, a uśmiejesz się do łez latającymi kukłami ala Pan Kleks.

Pan Kleks powiadasz :) To może jednak lepiej nie powtarzać i zachować dobre wspomnienia, choćby nawet były tylko mrzonkami :)

Żeby bardziej docenić H. polecam tę oto książkę: http://www.biblionetka.pl/book.aspx?id=57171
"Hitchcock/Truffaut" wywiady T. z H. Dobre, a nawet pyszne! ;-)

Ha, to ten wywiad, o którym ściemniałam na 1 kwietnia. Zgadzam się, bardzo warto.

Ba, tylko gdzie zdobyć tę książkę? Bo w sprzedaży to już jej chyba nie ma...

@doktorze w bibliotece. W każdym razie tak ja ją pozyskałam do przeczytania :)

@Uciekinier Chodziło mi o Hitchcock/Truffaut, Du Maurier coś czytałem, na pewno Rebekę, spoko klimat, ale na pewno H/T przeczytałbym chętniej.

Znajdzie się, np. tu: http://allegro.pl/hitchcock-truffaut-franois-truffaut-nowa-i2705774402.html Ja miałam też z biblioteki.


Birds are getting angrier

jakubkonrad
z0rin
Efunia
duzulek
MRZVA
nikanika
avrewska
KasiaKhadraoui
Przemax
patrycja76