Co się wydarzyło w Madison County (1995)

The Bridges of Madison County
Reżyseria: Clint Eastwood

Podróżujący po świecie fotograf National Geographic, Robert Kincaid (Clint Eastwood) i gospodyni domowa Francesca Johnson nie zamierzają wywrócić swojego życia do góry nogami. Każde z nich osiągneło punkt, w którym już niczego nie oczekuje się od życia. Jednak po czterech dniach spędzonych w swoim towarzystwie, odnaleźli miłość, która każdemu zdarza się wcześniej, lub póżniej... w ich przypadku później. Film o miłości, wyborze i konsekwencjach.

Obsada:

Pełna obsada

Zwiastun:

Historia prosta jak kawał cepa, ale jak zagrana i jak subtelnie wyreżyserowana! Kolejny film, który wzrusza nie sztucznymi emocjami i nieważne jaki jest jego poziom filmowy i artystyczny. Mogę go obejrzeć kolejny raz i znów wczuć się w to niezwykłe napięcie między uczuciem a jego realizacją...

Film potwierdza, że w kinie najlepiej sprawdzają się proste, sprawnie opowiedziane historie. Dołożyć do tego doskonałą jak zwykle Meryl Streep świetnie grającą Włoszkę oraz miejscami wybitne zdjęcia nizinnego Iowa i mamy romans jak się patrzy. A scena z Eastwoodem stojącym w deszczu, z wyrazem twarzy oddającym jednocześnie nadzieję i desperację... po prostu fenomenalna.

No właśnie, jak to jest - filmu nie mogę ocenić wyżej niż 8, a jednocześnie się nim zachwycam jakby był na 10?... =}

No właśnie nic się nie wydarzyło w Madison County.

Wydarzyło się :) I to nawet bardzo dużo. Tylko, że w sferze emocjonalnej, a nie realnej.

bardzo subiektywnie oceniam bardzo wysoko :) po prostu podaba mi się ta historia..

Do samego końca nie mogłem uwierzyć, że wyreżyserował to Eastwood. Cóż za sentymentalny twardziel z niego! Również Streep wyróżniła się nieźle odegraną rolą. Przyzwoity, sympatyczny i przejrzysty film.

Streep wyróżniła się, bo to była tylko niezła rola (a zwykle miewa bardzo dobre), czy dlatego, że zagrała naprawdę znakomicie? ;)

Wyróżniła się tym, że bardzo dobrze zagrała niezłą rolę. Trzeba przyznać, że w przeważającej większości doskonale sprawdza się jako aktorka.

Jak hollywoodzcy aktorzy zwykle zupełnie nie potrafią imitować obcych akcentów, to Streep zrobiła to w tym filmie pierwsza klasa.

Opowieść o niespełnionym uczuciu, które połączyło dwoje zupełnie różnych osób - gospodynię domową z Iowa i fotografa-podróżnika. Wspólne dla nich były poczucie niespełnienia i skłonność do snucia marzeń. Film został oparty na dialogach między nimi (wspaniała Meryl Streep i sztywniacki Clint Eastwood). Rozmowy jakie ze sobą prowadzili świetnie nadają się na zastępniki środków nasennych. Fabuła jest zbyt rozwlekła - nic by się nie stało gdyby film był o pół godziny krótszy. Duże wrażenie robią zdjęcia. Może i Iowa to zapadnięta prowincja, ale w tym filmie ukazana jest w przepiękny sposób. Gwoździem do trumny jest nauka jaką ten film próbuje przekazać - najważniejsza jest rodzina, dla której warto poświęcić marzenia, największą miłość. Te niespełnione pragnienia nadadzą szarej egzystencji blasku. Amerykańskie aż do bólu.

duzulek
moch
Ajdaho
avrewska
bartje
Theima
AgaL
Michalwielkiznawca
AniaVerzhbytska
liongotie