Niezniszczalni (2010)

The Expendables
Reżyseria: Sylvester Stallone

The Expendables to film opowiadający o grupie najemników zatrudnionych do infiltracji południowoamerykańskiego kraju w celu detronizacji bezwzględnego dyktatora. Już na początku misji przekonują się oni, że nie wszystko w misji jest tym czym wydawało się być, znajdują się w niebezpiecznej sieci zdrady i manipulacji. Gdy misji zagraża klęska a w cenę wchodzą życia niewinnych, najemnicy stają przed zadaniem, z którego ta banda braci może nie wyjść cało...

Obsada:

Pełna obsada

Zwiastun:

Pierwsza połowa filmu taka sobie, później to już nuda, tyle strzelania, że aż mi się ono znudziło. Dodatkowo spartolone efekty specjalne, w większości widać, że są sztuczne - robione komputerowo. Stallone też się jakoś specjalnie nie popisał. Za to podobała mi się gra Jet Li.

Świetna zabawa. Świetnie przerysowane role. Masa smaczków. Czysta nieskrępowana rozrywka, ze świetnymi zdjęciami i montażem.
Scena w kościele kapitalna - majstersztyk.
Ale, ale żeby nie było za dobrze Drużyna A dawała zdecydowanie więcej zarąbistości ;)

Lubię filmy, które już znam a ten film wygląda bardzo znajomo :-)

Za kilkanaście lat Nostalgia Critic będzie miał pociechę z tego filmu. Fajny rock w ścieżce dźwiękowej, Statham (dla mnie na zawsze Turecki) rzucający nożami jest niezmiernie cool, fajny Rourke, który chyba już zawsze będzie grał dziwaków i fajny pomysł, żeby zebrać prawie wszystkich legendarnych twardzieli i zrobić z nich komando zakapiorów rozwalających mordy jak w latach 80. Rozwalanie mord też chwilami fajne. Cała reszta raczej niefajna. Wychodzi na zero.

Z innymi aktorami byłby porażką. Oglądany na serio byłby porażką. Ale oglądany jako dzieło świadomie autoironiczne jest świetną zabawą. Spotkanie Stallone i Schwarzeneggera - bomba! Monolog Rourke o utraconej duszy - bomba! No i to pytanie, które jeden ze złoczyńców postawił Stallone: "Ilu ludzi już zabiłeś?" Rambo nie oglądał, czy jak?

Czyli coś takiego? ;) : http://www.youtube.com/watch?v=gQDt4PHbrPI&feature;=related

Mimo wszystko nie skuszę się. Wolę poczekać na "Maczetę" Rodrigueza.

:)

The Expendables (znowu to muszę napisać, ale polskie tłumaczenie jest kretyńskie, expendables znaczy tyle co zbędni, spisani na straty, a nie "niezniszczalni") jest filmem zasadniczo na serio, ze strzelaninami, wybuchami etc. Ale jednak aktorzy często mrugają do nas okiem i to sprawia, że oglądało mi się przyjemnie. Np. Statham nabija się ze Stallone że jest już stary i wolny i musi go wyręczać. Albo Jet Li skarży się, że jest malutki i stąd rany w nim są (proporcjonalnie) dużo większe :)

Back to the future, a dokładniej do filmów akcji z lat osiemdziesiątych. Dwadzieścia lat temu bezsensowna przemoc super ludzi z absolutnie głupią fabułą mnie bawiła, dzisiaj już mniej. Ten film ma dużo pobocznych zalet z ekipą na czele, szkoda tylko, że wszystkie główne elementy z rolą Stallone'a i scenariuszem na czele są kiepściutkie. Może mam psychiczną blokadę przed daniem filmowi ze Stallonem więcej niż cztery, ale oglądało mi się chyba gorzej niż Rambo cztery.

Jest drętwo. Jest śmiesznie. Jest żenująco. Jest przewidywalnie. Jest tandetnie. I do tego jest wiele dziwnych wydarzeń, które nie mają prawa się wydarzyć.
Tak, to wielki powrót Sylvestera Stallone'a.
A powraca naprawdę w genialnej formie, dzięki obecności Tych Wszystkich Wielkich i Twardych Facetów.
Oczywiście wartości to ten film żadnej nie ma. Stallone chyba zdaje sobie z tego sprawę, o czym świadczy świetna scena w kościele.
Ale, ale... popcorn w jednej ręce, cola w drugiej i... jest zabawa!

Stallone, Willis i Schwarzenegger - panowie mają do siebie dystans i umieją się z siebie śmiać. Bo ten film to jedna wielka (auto)prześmiewa. Brawo!
Schwarzenegger, który nie ma czasu na żadne akcje, bo chce zostać prezydentem - wymiata! :)

Film Expendables bardzo słaby. Wyrosłem już chyba z filmów akcji z jak największymi wybuchami, bardzo ciasnymi ujęciami i kamerą, za którą nie mogę nadążyć. (Przy piwie i w grupie kumpli ten film powinien być zdecydowanie lepszy. Dodajcie +2 do mojej oceny, jeżeli chcecie go oglądać w takich warunkach).

Jasne, głupiutkie to, a wymienianie dziur w scenariuszu zajęłoby ładne kilka stron. Ale aktorzy mają dystans do siebie i postaci, efekty specjalne są bardzo dobre, walki nieźle zaplanowane, źli giną, dobro wygrywa, z drobną skazą, żeby nie było za ładnie. No i jest Tool, urocza postać. Cały film jest jedną wielką przesadą i o tym wie - olbrzymia zaleta. Oczywiście, jeśli się spróbuje go traktować poważnie, to gniot, ale kto traktuje takie obrazy serio?

Straszna kaszanka, choć scena ze Stallonem, Schwarzeneggerem i Bruce'm Willisem nawet zabawna, choć toporna.

Jeśli traktować to w kategorii pastiszu - rewelacyjne kino, subtelne puszczanie oka do widza. Poza tym kalka aż do bólu, wszystko już było, tutaj tylko zebrane w jedną całość okraszone nazwiskami znanych kinowych zabijaków.

Plakat do drugiej części robi jeszcze bardziej wstrząsające wrażenie ;)

Jest Van Damme, Stallone, Schwarzenegger, Willis i Chuck Norris, tylko Seagala brak oraz Bruca Lee...

Nie wiem dlaczego, ale plakat do "jedynki" wydaje mi się jednak bardziej cool. Nie ze względu na skład osobowy, tylko tak plastycznie.
A Seagala zabił przecież Maczeta... ;)

najlepszym streszczeniem filmu byłoby wypisanie obsady. Zresztą w podobym duchu zrealizaowano zajawki tego filmu

Oglądałem wczoraj, nic specjalnego, trochę naiwny i bez głębszych treści nawet jak na strzelankę...

Blue2012
KasiaKhadraoui
beznazwybez
GARN
Gromodzierzca
Michalwielkiznawca
AnnaSak
liongotie
KornelNocon
aherok