Piąty element (1997)

The Fifth Element
Reżyseria: Luc Besson
Scenariusz:

W ciągu każdych 5000. lat Zło Absolutne nawiedza Wszechświat w celu zniszczenia wszystkiego, co żyje. Przed wiekami w obronie wszechświata stawali Mondoshawanowie - dobroczynni kosmici, którzy wynaleźli skuteczną broń przeciw Złu i ukryli ją na Ziemi, w egipskiej świątyni, gdzie przeleżała całe stulecia. Broń ta składa się z pięciu elementów, z których cztery są przechowywanymi w specjalnych pojemnikach żywiołami natury: ziemią, ogniem, wodą i powietrzem. Niech pozostanie tajemnicą, co (a może raczej, kto) jest tym piątym, najważniejszym elementem...

Obsada:

Pełna obsada

Zwiastun:

Po Nikicie od Bessona nie spodziewalem sie juz niczego dobrego, a tutaj pozytywne zaskoczenie. Nie wiem czemu ten film mi sie podoba, ale podoba mi momentami nawet bardzo - przynajmniej do momentu, w którym nie przeszedł w tępą intergalaktyczną strzelankę. I chociaż nie dotrwałem do końca, daję porządne 7 za porządna rozrywkę. Koniec mógł mnie czymś zaskoczyć czy raczej standardzik?

Końcówka standardowa, no może z niewielkim zaskoczeniem, czym jest ten piąty element. Jako pastisz Piąty element w miarę się sprawdza. Bardzo polecam Wielki błękit albo Leona zawodowca tego twórcy.

Leon jest dla mnie nieco słabszy niż Piąty Element, i te naciągane 7 dostał, ale totalnie nie rozumiem zachwytów nad tym filmem. Na Wielki Błękit poluję od jakiegoś czasu w kinie, mam nadzieję, że w końcu trafię, dzięki ;-)

oj tam, oj tam... :) fajnie wpleciona walka w śpiew niebieskiej.

Uwielbiam ten film - chyba tylko za efekty specjalne.

Głupie jak Star Wars ale urocze jak Milla Jovovich. Przynajmniej nie bierze się na serio i sympatycznie się ogląda.

Nie wiem dlaczego ale podobał mi się ten film. Nie bijcie :)

Wbrew pozorom genialny film. Elementy składowe: doskonałe dialogi, celebracja liczb, zwiazki przyczynowo-skutkowe oraz to, ze glowny bohater i glowny zly nigdy sie nie spotykaja.

Można obejrzeć, ale po co? Najwyżej dla lukrowanej fantastyki przygodowej. Świetny tylko epizod ze śpiewem Plavalaguny oraz z Oldmanem, kiedy krztusi się nagle.

Film całkiem nieźle zrobiony, przyjemnie się ogląda.

uwielbiałam kiedyś ten film!! w swoim czasie był genialny!!wielki sentymennt!

Ten film jest po prostu piękny, poetycki i z humorem.

Bez ambicji, bez pretensji. Czasem niewiele więcej potrzeba.

Zabawa bez zahamowań. Luc Besson tym filmem zdradza się z tym, że czasem coś "bierze".

Bardzo interesujący pastisz kina science fiction. Szczególnie humorystyczna jest scenografia i charakteryzacja. Bruce Willis w swoim żywiole.

Arcydzieło kiczu!

Dosyć ciekawy film.

niezapomniany Willis i niebieskoskora diwa, muzyka perfekcyjnie dopasowana, film zgrabnie nakrecony, pelen wartkiej akcji:) no i rudowlosa Milla, zdecydowanie warto!

A mi się podobał Chris Tucker jako Ruby Rhot mistrz !

To było coś nowego w czasach kiedy ten film wszedł na ekrany.. było w nim coś nowego świeże spojrzenie na film...ale mówiąc szczerze średnio odpowiada..

Dla mnie świeży był głównie strój Milli Jovovich. Film mi się podobał, z bliżej niezidentyfikowanego powodu, ale nazywanie go powiewem świeżości to chyba niczym nie poparta teza.

Argumentu się nie popiera, to argument popiera coś.
Tak, czepiam się.

Słusznie. Ja się czepiam więc warto i mnie się przyczepić :>

kończąc wypowiedź tak jak zamierzałam- mówiąc szczerze średnio odpowiada mi ta tematyka...w sensie świat w przyszłości... a pisząc o świeżości miałam na myśli nowe spojrzenie na tego typu temat- ja się czepiać nie będę- pamiętam, że tak to wówczas odbierałam, lecz każdy ma swoje zdanie - wiadomo- ile ludzi - tyle wyobraźni i tyle opinii....

Może nie tyle świeży, co przewiewny i odświeżający :P

A ja słyszałem że scenariusz do tego filmu Besson napisał w wieku kilkuastu lat, niestety nie wiem czy to plotka czy fakt.

Luc Besson jest świetnym scenarzystą.. uwielbiam jego historie szczególnie film ANGEL- A :) nie tylko za fabułę, ale też za przepiękne zdjęcia autorstwa Thierrego Arbogasta...

Najlepsza scena z filmu - Aria w wykonaniu niebiesko-skórej kosmitki

Luc Besson jakiego lubię. Mam duży sentyment do tego filmu i może stąd taka wysoka ocena, ale myślę że mimo wszystko to naprawdę dobry film.

mój ulubiony! Bruce Willis dobry acz nieczuły z happy endem, Milla Jovovich nienaturalnie niewinna, choć też nie dokońca i najlepszy na świecie Gary Oldman jako pan zły! Po prostu cudo ze świetnymi dialogami i aktorstwem.

gary oldman stworzony do roli

miło się ogląda - nie mozna oderwac oczu

Takie se. Niekoniecznie dory tylko ta Milla... :-)

Można rzec - nasze kino familijne. Ilekroć spieramy się o to, co wspólnie obejrzymy, kończy się na "Piątym elemencie" :-) To jedyny film, w którym Bruce Willis jest idealnie obsadzony i nienudny. Świetne role, błyskotliwie opowiedziane.

Dobra rozrywka i dobre kino

Ja nie wiedziałem, że ten film jest taki stary. Oglądałem go setki razy. Efekciarska produkcja, którą lubię.

Niestety oprócz kilku scen (np. w operze) niezbyt mi się podobał. Ani nie bawił, ani nie intrygował. Nudny po prostu i jeszcze taki kiczowaty...

Lubię ten filmik może nie jest najbardziej wybitny i gra samych aktorów nie zaskakuje ale uwielbyam się przy nim wypoczywac :-D

Genialny film, polecam wszystkim. Pełen zadziwiających akcji :)

oglądałem świetna sprawa!

niedawno oglądałem leciało w tv, super film

bardz dorbyr film

Bardzo dobry film.

Wjeżdza piąty element.

mój ulubiony

PanChmiiel
MRZVA
Yompl
luciussulla
Upaithricfe
Theomachypv
majkeeeel
naseo
aswaa
tomekmoniek