Perwersyjny przewodnik po ideologiach (2012)

The Pervert's Guide to Ideology
Reżyseria: Sophie Fiennes
Scenariusz:

Geniusz, szaleniec, klown, radykalny lewak - tak mówi się o Slavoju Žižku, jednym z najciekawszych i najpopularniejszych myślicieli naszych czasów. Ten filozof, psychoanalityk, autor ponad kilkudziesięciu książek, traktujących o popkulturze, polityce, ekonomii, czy militarnych konfliktach jest także wytrawnym znawcą i miłośnikiem kina. Dał temu wyraz w głośnym dokumencie "Z-Boczona historia kina".

Po 6 latach od premiery tamtego filmu Žižek wraca do współpracy z reżyserką Sophią Fiennes, by tym razem w prowokacyjny sposób spojrzeć na naszą rzeczywistość i kształtujące ją ideologie. Žižek przygląda się im pod lupą i punktuje to, co mają nam do zaproponowania: liberalizm, komunizm, nazizm, kapitalizm i katolicyzm. Uświadamia, jak każda z tych ideologii manipuluje naszymi pragnieniami i marzeniami. A wszystko to zilustrowane jest błyskotliwie i prowokacyjnie dobranymi fragmentami takich klasyków kina, jak m.in. "Szczęki", "Brazil", "M.A.S.H", czy "Titanic".

"Perwersyjny przewodnik po ideologiach" to inteligentna, dowcipna i erudycyjna analiza wszelkich -izmów, kształtujących nasze systemy wierzeń i zachowań. Najbardziej pobudzający intelektualnie film ostatnich lat. (mat. dystr.)

Obsada:

Zwiastun:

Długi, ale bardzo przyjemny - inteligentny, zabawny i pełen filmowych odwołań - dyskurs o naturze ideologii. Raczej do wielokrotnego oglądania, bo jest tak napakowany ideami, że po pół godzinie człowiek nabiera chęci, żeby robić notatki. A i znajdzie się parę filmów do umieszczenia na wishliście.

W filmie padają odważne tezy, pytanie czy prawdziwe. Warto przeczytać: http://kompromitacje.blogspot.com/2014/01/jesli-boga-nie-ma.html

W jakim sensie prawdziwe? A może ważniejsze, że pobudzające do myślenia? (edit: jednak nie będę produkować hejtu, wyrzuciłam większą część mojej wypowiedzi).

Dzięki za odpowiedź. Spróbuję się odnieść. Po pierwsze disclaimer: nie jestem znawcą Żiżka. Jawi mi się jako pozytywny wariat, jakich lubię, choć może zbytni lewak (przynajmniej tak uważałem jeszcze kilka lat temu). Mam wrażenie (ale nie mam dowodów), że jego twórczość oscyluje w stronę ilości a nie jakości, co zauważa ten bloger. Np. gdy Ż. omawiał apologetykę Chestertona, to miałem wrażenie, że omija sedno sprawy.

Sam film był ciekawy, choć wydał mi się wtórny wobec poprzedniej części. Nie jestem też znawcą psychoanalizy Lacana, do którego Ż. się często odwołuje. Byłem raz na seminarium, gdzie omawiano pisma Lacana: nie potrafię ocenić, czy ich treść jest prawdziwa, ale na pewno coś w niej jest, lektura pobudza intelektualnie/duchowo, choć krytycy zaliczają te pisma do "modnych bzdur" (wyszła książka pod takim tytułem).

"W jakim sensie prawdziwe?" Tezy czy też paradoksy Żiżka są moim zdaniem dyskusyjne. Np. że chrześcijaństwo jest bardziej ateistyczne od ateizmu, bo Jezus na krzyżu krzyczy "Boże, czemuś mnie opuścił", a więc chrześcijanie mają jeszcze większe poczucie samotności od "zwykłych" ateistów. Dla mnie to jest trochę za proste wyjaśnienie tego zdania; nie jestem teologiem, ale wydaje mi się, że wielu ludzi nad nim głowiło. W każdym razie zgadzam się, że film inspiruje do myślenia.

A co do tego blogera... Rozumiem, że można go odebrać jak Ty to zrobiłaś, ale z mojego punktu widzenia jeśli ktoś mówi/pisze prawdę (a tego ani Ty, ani ja, nie zakwestionowaliśmy), to formę, w jakiej to robi, trzeba mu wybaczyć. W każdym razie ja prędzej czy później staram się ją wybaczyć. Pozdrawiam.

No właśnie, właśnie... Zizek rzuca takie mocno kontrowersyjne teoryjki i raczej nie wszystkim trzeba wierzyć. Zresztą wiara i prawda to nie są najodpowiedniejsze słowa w tym kontekście. A tak w ogóle, to ja jeszcze tego filmu nie oglądałam. Widziałam poprzedni. Zrobiony z jajem i przymrużonym okiem. Nie musisz widzu wszystkiego łykać. Nie musisz sprawdzać każdego szczegółu (lepiej nie, w końcu tkwi w nich diabeł ;-)), czasem tak jak Ty poświęcasz nieprzyjemną formę na ołtarzu (nie mogłam sobie darować) tego, co nazywasz prawdą, tak ja powiem, że można poświęcić szczegół na rzecz ciekawszego większego obrazu. Niekoniecznie od razu prawdziwego. Ciekawego. Nie wiem, czy autor tego tekstu pisze prawdę czy nieprawdę. I nie interesuje mnie to szczególnie. Ciekawi mnie bardziej myśl niż data tekstu, z którego pochodzi (chyba, że ma to wpływ na treść tej myśli) i czy Zizek dobrze czy źle zinterpretował Dostojewskiego, a nawet czy w ogóle go czytał.

A propos Lacana. Ja czytałam tylko o jego teoriach, znam go z drugiej ręki, choć jak za chwilę zobaczysz, czy go znam, czy nie to rzecz dyskusyjna (ach, prawda!). Od deski do deski przeczytałam jedno mini opracowanie jego filozofii autorstwa... Zizka. Byłam zachwycona, bo Zizek fajnie pisze, a teorie Lacana pod jego piórem nie wydają się tak skomplikowane, za to są bardzo interesujące. Byłam tak zachwycona tą książczyną, że niedługo po pierwszym czytaniu postanowiłam jeszcze raz ją przeczytać (zawsze można coś więcej wyciągnąć, a ja nie byłam pewna czy wszystko zrozumiałam za pierwszym razem itd. itp.). I wiesz co? Wydała mi się oczywista. Filozofia Lacana wydała mi się wręcz banalna. Nieźle, co? Musiałam ją mocno wchłonąć. To było kilka lat temu, dziś pamiętam mocno 5/10 i nie umiałabym z nikim o tej filozofii porozmawiać.

Dobra, wyszedł post z serii "nie znam się, ale się wypowiem". ;-)

Z Lacanem to nie jest przypadkiem tak, że jest modny na uniwersytetach, bo nie wyszedł po polsku? Trochę tak jak kiedyś Maffesoli (ten od neotrybalizmu), który po wydaniu "Czasu plemion" został porzucony przez naukowy hipsterów ;) Chyba tu jest jeszcze ten problem, że tłumaczyć mogą tylko lacaniści (jakieś zamieszanie z prawami autorskimi, nie mogę teraz znaleźć potwierdzenia), a tych u nas nie ma zbyt wielu.

Jeszcze bardziej się nie znam, ale też napisałem ;)

-

Jakieś tam tłumaczenie polskie chyba jest, bo znajomy lacanista twierdził, że jest słabe :-) i trza czytać po angielsku/francusku. Ale co ja tam wiem? :-) Dzięki za odpowiedzi.

patryck
moch
tangerine
TylerDurden
kajettanus
maslo
gosialovsnow
chininadlanel
asthmar
dobrawrozka