Lśnienie (1980)

The Shining
Reżyseria: Stanley Kubrick

Jack przyjmuje posadę zimowego stróża w odciętym od świata eleganckim hotelu Overlook, dokąd przenosi się z żoną i synem. Jack nigdy tam nie był - a może jest inaczej? Odpowiedź na to pytanie przynosi mrożący krew w żyłach finał, w którym poznajemy niesamowitą tajemnicę hotelu.

Obsada:

Pełna obsada

Zwiastun:

Prawdopodobnie najlepszy horror wszechczasów.

Kubrick stawia sprawę jasno - ma zamiar straszyć. Nie przestaje od początku do końca, pomimo że w porównaniu z tym co kręci się dzisiaj, "Lśnienie" jest raczej bezkrwawe. Doskonały film i najczystsza forma horroru, z jaką miałam do czynienia.

All work no play makes Jack a dull boy

Klimatyczne, że aż strach – niektóre sceny śniły mi się w nocy. Chyba swojemu dziecku nigdy nie kupię rowerka na trzech kółkach. Role dobrane doskonale, a sami aktorzy chyba mieli problemy z psychiką po zakończeniu zdjęć.

Uwielbiam ten film, a zwłaszcza Jacka Torrance'a by Nicholson. Moim zdaniem to jego najlepsza rola. Jednym wyrazem twarzy potrafi tyle powiedzieć o tym, co czuje jego postać... Niesamowite.

E, wg mnie aktorsko to nie był wymagający film. Nicholson ma wygląd psychopaty i potrzebował tylko patrzeć nieruchomo w kamerę, aby publiczność kwiczała ze zgrozy.

Dla mnie najlepszą rolą Nickolsona jest Kukułcze gniazdo, ale Lśnienie też zostało docenione - odsyłam do najnowszego spinacza ;)

Nie przepadam za Nicholsonem ale zgadzam się, że w Kukułczym gnieździe grał całkiem dobrze.

Dla mnie całkiem przeciętny film. Niby horror, ale mnie nie straszy. Poza tym genialna gra Nicholsona - w zasadzie tylko z tego względu warto oglądnąć.

Cudowny film, jeden z lepszych horrorów, gdzie wykorzystano wszystkie subtelne zabiegi budujące perfekcyjną atmosferę. Jack Nicholson jest niezwykły, muzyka już legendarna, a sama historia oddaje honor Kingowi.

King był trochę wściekły na tę wersję "Lśnienia" - uważał, że wypacza sens książki. I w sumie miał rację, ale film jest i tak arcydobry.

ponoć Kubrick dzwonił do Kinga w środku nocy zadając dziwne pytania-_-

denna główna rola żeńska.

niezwykle denna

Ale i tak książka była lepsza... ;)

Spodziewałam się bardziej przemyślnej intrygi. Film przewinął się na moich oczach i nie wzbudził zanadto zainteresowania, co będzie za 5 minut

Thriller/horror doskonały. Może kiedyś napiszę notkę na jego temat, a teraz po prostu 10.

Nicholson jak zawsze powala

Świetny thriller Kubricka ze znakomitymi rolami, szczególnie Nickolsona. Oglądam go zawsze w wielkim napięciu. Mistrz po prostu.

Hitchcock wolał zaczyna od trzęsienia ziemi. Kubrick pokazuje, że lepsze efekty daje czasem powolne sączenie poczucia zagrożenia, by pod koniec uderzyć z całą mocą. Genialna reżyseria, świetne aktorstwo, niepokojąca muzyka i narastające szaleństwo. A scena z "twórczością" głównego bohatera jest absolutnie mistrzowska.

Chcesz dobrego horroru? Cofnij się 30 lat wstecz: ta produkcja to gwarantowane ciarki na plecach. Po obejrzeniu tego filmu na pewno spojrzysz na Nicholsona pytając - Czy on aby na pewno jest normalny? Tak mistrzowsko zagrał, że zaczynasz wierzyć, iż za rogiem czai się Jack chcący rozbić siekierą drzwi do Twojego pokoju. Grzechem jest nie zobaczyć tego dzieła!

Horror oczywiście genialny z super klimatem, ale ta słynna początkowa wpadka realizacyjna z helikopterem dziwi mnie u takiego perfekcjonisty.

Film jest przerażający. Jack Nicholson, to najlepszy aktor, którego widziałabym w roli Jacka Torrance'a. Mimo, że film obejrzałam jako pierwszy, książka również wywarła na mnie duże wrażenie. Polecam :)

Dałbym więcej ale nie lubię horroru jako gatunku.

Film przerażający i trzymający w napięciu do ostatniej sekundy. Psychodela. Najlepszy dowód na to, że dobry horror nie musi opierać się na pokazywaniu makabrycznych scen tortur. Wielki plus za aktorstwo!

Oglądałam w jedyny możliwy dla mnie sposób oglądania horrorów-siedząc przed kompem i zerkając na TV. W związku z tym pewnie sporo niuansów mi umknęło, ale i tak miałam straszliwe ciary na grzbiecie. Kompozytora miałam ochotę zamordować-muzyka była totalnie przerażająca i to ona robiła cały klimat. A te dwie małe były chyba inspirowane Ringiem. Na dodatek miny Nicholsona... Ten film dołącza do listy filmów które obejrzałam, dobrze oceniłam i solennie obiecałam sobie więcej na oczy nie widzieć.

Majstersztyk pod wględem koncepcji i realizacji. Oglądałem z opadem szczęki. Te hotelowe dywany i pędzący po nich Danny na swoim małym rowerku...

Te hotelowe dywany i pędzący po nich dzieciak to akurat pomysł, który Kubrick podpatrzył w "Milczeniu" Bergmana. Choć oczywiście wykorzystał go twórczo.

Milczenie to jedna z moich "mocnych" zaległości. Pewnie kiedyś obejrzę, choć mam coraz mniejszą ochotę na filmy...

Nie lubię tego filmu. Wybrałem go do porównania z książką, na maturze ustnej z polskiego i przerabiałem obraz tak często, że szaleństwo Jacka powoli zaczynało mi się udzielać.

szaleństwo udzielało ci się i bez niego. to pewnie to środowisko niebieskiego stolika

Zawsze byłem w części szaleńcem. Ale to już przeradzało się w obłęd

unikaj siekier.

Siekiery to moje.... ulubione ^_^

Twoje szaleństwo made my day ; ).
Swoją drogą co do pisania analiz porównawczych - u mnie efekt był odwrotny, zarówno dramat jak i film zyskały w moich oczach po dokładniejszym zgłębieniu (pisałam o naszej rodzimej Zemście), chociaż może dlatego, że miałam dosyć ciekawą literaturę przedmiotu.

ja pisałem o "Czasie Apokalipsy" i "jądrze ciemności". nigdy wcześniej ani później nie pogrążyłem się bardziej w ciemności i szaleństwie jak wtedy.... ale u mnie też oba dzieła zyskały

Dobra, wstyd przyznać, ale nie widziałam dotąd tego filmu ani nie przeczytałam nigdy książki. Film mam na liście pozycji do obejrzenia, ale do lektur obowiązkowych mam lekką awersję, nawet po czasie ; ).
Co do samego pisania prac, na szczęście moje wrażenia nie były aż tak traumatyczne. No może poza momentami, gdy kawa przestawała działać : D.

więc koniecznie obejrzy :)

Nie oglądam horrorów, bo nie lubię tego gatunku- ale ten obejrzałam i jest wybitny. Trzymał w napięciu, które powodowała głównie muzyka, bo scen strasznych nie było, a jak były to mało, muzyka powodowała, że każdy obraz stawał się straszny i podejrzany, jakby w każdej chwili miało nastąpić coś mrożącego krew w żyłach. Na tym arcydziele niewątpliwie można dostrzeć kubrikowskie elementy filmowe i jego sztukmistrzostwo.

To jeden z trzech moim zdaniem filmów, które zgniecione w latach premiery przez krytykę, w dużo dalszej przyszłości przeszły dziwną metamorfozę i stały się największymi arcydziełami gatunku. Dzisiaj chyba nikt nie zaprzeczy, że jeśli mowa o horrorze to Lśnienie jest ideałem. Jeśli chodzi o pozostałe tytuły to jest to według mnie Łowca androidów jako fantastyka naukowa i Dawno temu w Ameryce, czyli kino gangsterskie.

Mistrzostwo w każdym calu :)

Lśnienie to mroczne studium umysłu człowieka uwikłanego w walkę ze swoim demonem, swoją przeszłością i z tym, "co może się wydarzyć w złej wersji świata w/g głównego bohatera". Oderwane, wyizolowane i "zabezpieczone" górami, przestrzenią, dalej śniegiem środowisko możemy porównać do świata alternatywnego albo wirtualnego. Ciemne pytania o istnienie zła, wolnej woli i podążania właściwymi drogami/wyborami w życiu. Kubrick to mistrz budowania nastroju. Klimatyczny mag i wizjoner. Świetne kadry, Jack jak zwykle uroczo demoniczny aktorsko. Genialny, przekonujący, fascynujący.

ogladalam raz nawet niezly

Nie przypadł mi za bardzo do gustu, jak dla mnie fabuła nie najlepsza.

Jakoś mi nie przypadł do gustu. Obejrzeć obejrzałem, ale taki o. Nie zachwyca.

Zabawny

Niestety - albo może na szczęście - książka Kinga okazała się jak zwykle lepsza, w filmie pominięto dla mnie zbyt wiele ważnych wątków i wydarzeń. No ale tak to jest, jak się bierze za produkcję powieści mistrza literatury...

Tu akurat nie zgodzę się, bo to jedna z lepiej wrzuconych książek na ekran. Zresztą obok "Egzorcysty" Friedkina to chyba najlepszy filmowy horror.

Kubrick Pan, King cham. Gardzę Kingiem. Jak ten podrzędny pisarzyna drugiej kategorii śmiał obrazić jednego z najwybitniejszych reżyserów wszech czasów. Jak ta miernota śmiała krytykować takiego Mistrza.

Kubrick mistrz dreszczowców.

King to zwykły śmieć przy Kubricku. Fani Kinga to idioci.

Efunia
papuga
BeataWojtkowska
duzulek
Halfish
redo123
Borg87
jsbach
Danielito
Wcharabanc