Wilkołak (2010)

The Wolfman
Reżyseria: Joe Johnston

Lawrence Talbot (Benicio Del Toro) po długim pobycie w Stanach Zjednoczonych wraca do swojego rodzinnego domu w wiktoriańskiej Wielkiej Brytanii. Pewnego dnia zostaje ugryziony przez wilkołaka i zaczyna się zmieniać w potwora. (opis dystrybutora)

Obsada:

Pełna obsada

Zwiastun:

tylko hopkins ratuje ten film.niczym nie zaskakuje,a szkoda.

To nie jest dobry film. Podobały mi się efekty specjalne -- wilkołaki były w porzo. Dobre było też aktorstwo, ale tego się można było spodziewać po Hopkinsie i Del Toro. Znacznie gorzej w kwestii narracji -- akcja toczyła się za szybko, bez zastanowienia, trochę bez pomysłu, jakby reżyser bał się znudzić widza. Fatalny dobór dźwięków i muzyki nie pozwolił poczuć atmosfery grozy. Było raczej zabawnie z kilkoma dobrymi momentami, głównie w scenach akcji. Oglądało się bezboleśnie. Trochę szkoda.

Michuk, a tak z ciekawości, to co skusiło Cię na pójście do kina? Czyżbyś bardzo cenił dotychczasowe osiągnięcia rezysera takie jak Hidalgo, Jurrassic Park 3, czy Kochanie zmniejszyłem dzieciaki? ;)

@queerdelys mnie zmusiła...

w takim razie czy przynajmniej jest to materiał na BAD HORROR CLUB?

No właśnie niestety nie do końca. To nie jest zły film w znaczeniu takim jak złym filmem jest House of the Dead czy inne hity BAD HORROR CLUB. To po prostu zwyczajnie zły film, w dodatku w całkiem ładnej oprawie wizualnej i z niezłym aktorstwem. Bardziej zaprzepaszczona szansa na dzieło kultowe niż pretendent to Złotej Maliny.

no tak, tego się spodziewałem,. Z tego co zdązyłem ogarnąć to produkcja Universal, scenarzyści mają na koncie kilka mocnych tekstów (np. Se7en), producenci także mają na koncie raczej filmy przeciętne i przyzwoite niźli jakieś gnioty.

ja Cię zmusiłam?:P tak, zwal na mnie za zły film;p
a tak a propos recenzji, mi podobał się klimat tego filmu, chociaż za wiele go nie było. Niektóre zdjęcia były bardzo piękne, ale nikt nie raczył się na nich skupić. Aktorstwo, mając taką obsadę, moim zdaniem prezentowało się zupełnie przeciętnie, a nawet Emily Blunt nie była taka piękna. W tym tygodniu same złe filmy w kinie mi się trafiają.

Mój najulubieńszy aktor w gniocie? Nie cierpię takich sytuacji :/

Też tego nie lubię. Na pociechę przypominam sobie jak Michael Caine mówił w wywiadzie, że "Rój" był fatalnym filmem, ale za honorarium zbudował mamie dom. To mi przypomina, że "praca jak praca".

Dlatego nie mam najmniejszego żalu do Tony'ego :) Ba, nie mam też żalu do gwiazd robiących w reklamach (chociaż niektórzy mnie drażnią, zwłaszcza proszki do prania i inne środki czyszczące).
Dają kasę to gram, zwłaszcza, jeśli nie ma lepszych ofert. Zresztą Hopkins zaliczył już parę typowych blockbusterów (Maska Zorro, Aleksander), nie mówiąc o filmach genialnych, ale wciąż tylko rozrywkowych (Milczenie Owiec chociażby - to w końcu tylko thriller, któremu przypadkiem dałam 10 :) )

Mistrzem brania co popadnie w imię mamony jest Nic Cage. Tony to przy nim amator ;)

Smutne jest to, że nawet tak dobrzy aktorzy nie sprawili, że film lepiej się oglądało. Wręcz przeciwnie, fakt, że nie zrobili na mnie wrażenia uczynił ten film jeszcze gorszym. Przede wszystkim nudny, momentami niezamierzenie śmieszny.

Ogromny nakład finansowy na gwiazdorską obsadę i efekty specjalne oraz montaż nie przyniosło oczekiwanych rezultatów. Zaciekawiony fabułą byłem przez niecałą godzinę, później już tylko się nudziłem. Niby historia klasyczna i dobra, ale opowiedziana z jakimś takim fałszem. Żal.

Inna sprawa, że w momencie zalewu filmów wizjami romantycznych, honorowych wilkołaków, miło zobaczyć klasyczną, bezrozumną bestię.

Ostatnio zapoznawałem się z wersją ęxtended. Dość dużo dodanych scen, zwłaszcza na początku, pojawia się nawet Max von Sydow.

Remake usilnie starający się nawiązać do pierwowzoru z 1941r. Im dalej, tym więcej krwi i bebechów. Groteskowość łagodzi mroczny klimat wiktoriańskiej Anglii i cudna muzyka.

Szklanka1979
GARN
Michalwielkiznawca
groszek
Urbino
MureQ
typix
maciej_gad
czokolokospoko
PedroPT