Thor: Mroczny świat (2013)

Thor: The Dark World
Reżyseria: Alan Taylor

"Thor: Mroczny świat" to kontynuacja przygód Thora, który nie ustaje w walce o ocalenie Ziemi i pozostałych Ośmiu Królestw przed tajemniczym, starszym niż wszechświat wrogiem. Po wydarzeniach z filmów "Thor" i "Avengers", Thor próbuje zaprowadzić porządek w kosmosie, ale starożytna rasa, dowodzona przez mściwego Malekitha powraca, by zepchnąć wszechświat w ciemność. Stając do walki z wrogiem, którego nie może pokonać nawet Asgard pod wodzą Odyna, superbohater musi udać się na niebezpieczną wyprawę, podczas której ponownie zjednoczy siły z Jane Foster i poświęci wszystko, by ratować nas wszystkich. (opis dystrybutora)

Obsada:

Pełna obsada

Zwiastun:

Dobra zabawa (filmy Marvela oglądane w pełnej sali pozostają zabawniejsze od większości komedii, jakie widziałam, włącznie z obejrzanym ostatnio Grand Budapest Hotel), ale fabuła się sypie, plus Ecclestona ledwo widać spod makeupu /maski /czegokolwiek

Spójrzmy prawdzie w oczy - Hiddleston kradnie Thory na podobnej zasadzie, na jakiej Ledger ukradł "Mrocznego rycerza", i z części na część robi to coraz skuteczniej. Kiedy akurat jego nie ma na ekranie, kradnie je promieniujący powagą Idris Elba. Dopiero w tych chwilach, w których obaj są poza kadrem, Thor może sobie porządzić. Portman znów marnuje się w roli paprotki. Może być, jeśli macie popcorn. P.S. Nadal nie rozumiem, dlaczego Erik biegał goło. Do instalacji sprzętu nie było to chyba konieczne.

Było konieczne, element komiczny sam się nie pojawi! No dobra, pojawiło się ich mrowie a mrowie (wszystko wskazuje na to, że większość nieproszona) i tylko dla tego "Thor" nadaje się do oglądania.

Każdy taki film to element komiczny sam w sobie, ale latanie goło to już trochę przesada. Czego natomiast ja nie rozumiem, to dlaczego oceniłeś tego "Thora" wyżej niż "Avengers" i "X-Men pierwszą klasę".

"Avengers" i "X-meni" przebili granicę dwóch godzin, do której jestem w stanie znosić badziewie ;)

Przecież w "Thorze" jest taka parada atrakcji, że nie mogłem przejść obojętnie, Elfy mówiące po elficko-chorwacku, nieśmiertelne sienkiewiczowskie trio Danusia-Jagienka-Zbyszko, portal do wszechświatów w Greenwich (witamy w imperium, nad którym nigdy nie zachodzi słońce), no i główne zło w postaci krwi menstruacyjnej (sorry, ale Freud byłby tym całym eterem zachwycony). Słowem, dzieje się jak rzadko kiedy :D

Ja to bardzo bym chciała, żeby zamiast na kolejny film o powstaniu ktoś wysupłał te 25 baniek na rodzimą produkcję superbohaterską ze Swarogiem w roli głównej. Myślę, że byłaby nie mniej zabawna, może tylko bez krwi menstruacyjnej (brrrr...), no i bez Hiddlestona (niestety).

U nas takie pogaństwo nie przejdzie ;) Filmy wojenne też zwykle są superbohaterskie, tylko obsada ma mniej fikuśne wdzianka.

umbrin
MisterAntyFilister
TheShowStopper
Blue2012
SuperMarker
beznazwybez
GARN
param
niebieskiptak