Thor (2011)

Reżyseria: Kenneth Branagh

Akcja filmu rozgrywa się zarówno we współczesnej przestrzeni ziemskiej, jak i tajemniczej krainie Asgard, z której Thor, władający ogromną siłą, ale arogancki w zachowaniu bohater zostaje wygnany za zachowanie, mające doprowadzić do rozbudzenia starego konfliktu. Miejscem zsyłki Thora jest Ziemia, na której superbohater, pozbawiony swojej szczególnej mocy, musi żyć jak zwykły śmiertelnik. Kiedy jednak jeden z najbardziej niebezpiecznych czarnych charakterów wysyła swoje mroczne siły, aby zaatakowały Ziemię, Thor ma okazję sprawdzić w działaniu, co oznacza bycie super herosem. (Opis dystrybutora)

Obsada:

Pełna obsada

Zwiastun:

Lekki film do obejrzenia zagryzając czipsy i popijając piwo. Jak dla mnie ocena taka tylko ze względu na postać Thora i sentyment do komiksów. Reszta może jedno oczko odjąć.

Cały dzień marudziłam mężowi, obejrzałam film, zrelaksowałam się pięknie i marudzić przestałam :D

Aż mam ochotę obejrzeć. :>

Plastikowy młot i wilkołaki. Flaki i krew. Pięknie, pięknie! Branagh to chyba zrobił wyłącznie dla kasy!

Ładne obrazki, kolorowe. To naprawdę reżyserował Kenneth Branagh?

super film

lekko i przyjemnie, najslabszy punkt filmu - epizod z S.H.I.E.L.Dem, chodzacy wikingowie po miasteczku - dosc sztuczny widok

Że Kenneth Branagh chciał się sprawdzić na odcinku fantasy, to jeszcze rozumiem. Że Anthony Hopkins chciał dorobić do emerytury, również wybaczam (zwłaszcza, że większość filmu leży i cicho łka ze wstydu). Ale co tu robi Natalie Portman to już nie bardzo wiem. Będąc u szczytu kariery aktorskiej, nie powinna marnować swojego talentu na takie koszmarne plastikowe filmidła.

Myślałem, że deus ex machina wyszedł z mody kilka ładnych lat temu, scenarzyści tego filmu zupełnie się tym nie przejęli. Poza tym to absolutnie przeciętna historyjka mająca tyle wspólnego z nordyckimi mitami (na każdym poziomie) co hamburger z McDonalda z krową. Dobrze, że Natalie Portman wystąpiła w "Czarnym łabędziu", bo po obejrzeniu "Thora" nie domyśliłbym się, że potrafi grać. Plusem jest to, iż najnowszy obraz Branagha nie denerwuje, można to obejrzeć - od ekranu nie odrzuca.

zmarnowana obsada -- Portman w roli zdjęcia, Elba w roli słupa, Hopkins w roli zwłok

Z taką obsadą i takim reżyserem mogłoby to być coś wspaniałego, gdyby nie smutny fakt, że mamy do czynienia z ekranizacją komiksu. Nie daję rady potraktować poważnie superherosa-nordyckiego boga, zresztą ten film mi nie pomaga, mieszając niezbyt zgrabnie szekspirowski rodzinny dramat z komedią o kretynce, która znalazła na pustyni ciacho uważające się za władcę piorunów. I ani pysznie przerysowany Hiddleston jako Loki, ani mój ulubiony Stellan jako dyżurny Skandynaw nie są mnie w stanie przekonać.

redo123
umbrin
Arbutrons
nikanika
Leska87
Montago
Varmo
Okot
jayb85
TheShowStopper