Toy Story 3 (2010)

Reżyseria: Lee Unkrich
Scenariusz:

W końcu nadszedł ten dzień, Andy wreszcie przestaje bawić się swoimi zabawkami i opuszcza dom, by rozpocząć nową przygodę w collegu. Woody, Buzz, Jessie i spółka od teraz muszą radzić sobie zupełnie sami.

Obsada:

Pełna obsada

Zwiastun:

Film całkowicie godny poprzednich dwóch bardzo dobrych części. Zabawne gagi i świetne wykonanie, jest to również pierwszy film który widziałem w 3D. Tak jak pierwsze Toy Story było pierwszym filmem na którym byłem w kinie (;

Na tle mocno postmodernistycznego Shreka i olśniewającego 9, Toy Story 3 to prosta historyjka o zabawkach. Może właśnie tej prostocie zawdzięcza swoją siłę - widz na czas spokojnie zaangażować się w film. Bywa strasznie, bywa smutno, ale bywa też zabawnie i niegłupio. Chyba właśnie o to chodzi. A czy Twoje dziecko było już w kinie? ;)

Toy Story 3 bardzo fajny i jeszcze bardziej przereklamowany (szczególnie przez niejakiego kocia ;-)). To jednak z gruntu film dla dzieci i daleko mu do takiego np. Wall-E. Nie ma w nim głębi.

Zabawne - dokładnie takie zdanie (a nawet gorsze) mam o WALL-E: może fajny, ale dla dzieci, romans i ekologia to banalnie łatwe cele. Tymczasem tu mamy o przemijaniu, cenie wierności, o zachowaniu w obliczu podmuchu śmierci (dosłownie) - katalog spraw dla bardzo dorosłych, przy czym wszystko w kostiumie zabawkowym, który nie osłabia przesłania, tylko dodaje warstewkę humoru.

Pierwsza połowa filmu WALL-E to dla mnie cudowne studium samotności, dzięki ograniczeniu środków wyrazu zbliżające się wręcz do poezji. Gdyby akcja urwała się w momencie opuszczenia Ziemi przez tytułowego bohatera, film zasługiwałby na Oscara. Jednak wtedy dzieciaki nie byłyby zadowolone, więc dokręcono drugą połowę, zabawną i trzymającą w napięciu ale z głupiutkim przesłaniem.

Wydaje mi się, że każda część Toy Story opowiadała o przemijaniu, a Trójka robi to zdecydowanie najgorzej. Bardzo szybko fabuła koncentruje się na walce z dyktaturą Pluszowego Misia, co jak dla mnie z motywem przemijania nie miało wiele wspólnego.

Obiektywnie patrząc, możliwe że najlepsza część serii. Kolejny dowód że najlepsze filmy dla dzieci nie są tylko dla dzieci.

Po obejrzeniu trzeciej części Toy Story już wiem, że zabawkowa trylogia to jedna z najlepszych filmowych trylogii ever. Niestety "trójka" nie nadaje się dla małych dzieci ze względu na bardzo mroczną atmosferę i dużą ilość międzyzabawkowej przemocy.
Dla dorosłych miłośników poprzednich części pozycja obowiązkowa.

I jak mało która trylogia (i to realizowana przez lata!) jest zaskakująco równa poziomem. Wprawdzie uważam, że najpierw świetna jedynka, potem ciut gorsza dwójka, a na finał rewelacja, to tylko względne etykietki, a nie zupełnie inne klasy kina jak w "Shreku", "Matriksie" czy "Mad Maksie" (o "Władcy pierścieni" nie mam obiektywnego zdania, ale tam też nie miałem poczucia równego poziomu).

Trójka Shreka to był przeciętniak faktycznie, o Matriksie się nie wypowiem, bo po pierwsze już jedynka to dla mnie słabizna, a po drugie kolejnych części nie widziałem. Trójka Mad Maksa, zgoda, słabsza była wyraźnie.
Władca widzi mi się lepiej, ale na trzeciej części na pewno momentami się nudziłem (szczególnie w trakcie długaśnych scen batalistycznych), a do tego tylko pierwszą część cenię naprawdę wysoko.
Dla mnie do tej pory najlepszą trylogią jest Obcy (bo czwórki nie uznaję :) ). Lubię też serię Taxi, ale tu też występuje potworek z liczbą IV. Wychodzi na to, że Toy Story to trylogia doskonała.

Gdybym miała z 5 lat, niesamowicie bym się bała, poza tym godzinami siedziałabym w ukryciu, czekając aż zabawki się poruszą...Teraz tylko dziwię się, jak Barbie się nie zorientowała, że Ken jest gejem przed coming outem;)

Filmowy strzał w serce kinomana. Dopiero "trójka" udowadnia jak mocno się człowiek zżywa z bohaterami, których poznał w latach 90. "TS 3" to 100 minut Bergmana w wersji animowanej - "kamera" nie opuszcza twarzy głównych bohaterów, a oni sami przeżywają egzystencjalne dylematy (jeśli nikt nas nie chce, to czy istniejemy?) i próbują uratować plastikowe tyłki. Finał tej walki zwala z nóg: scena w piecu zatrzymuje akcję serca widza, a ostatnie 5 minut to najbardziej wzruszający kinowy moment roku.

Nie zachwyciła. Przyzwoity, ale brakowało iskry. Animacja też przyzwoita i nic więcej :/

Jedna z najlepszych produkcji!

redo123
Anka2004
wolus
nikanika
angelgirl
Varmo
skarlx
Zinciu
chaos
lamijka