Trzy kolory: Czerwony (1994)

Trois couleurs: Rouge
Reżyseria: Krzysztof Kieślowski

Valentine, młoda modelka, potrąciła podczas jazdy psa. Zabiera go ze sobą i poszukuje jego właściciela. Okazuje się, że jest nim emerytowany sędzia, który spędza czas podsłuchując rozmowy telefoniczne. Valentine jest oburzona tym, co robi mężczyzna, niepostrzeżenie zostaje jednak wciągnięta w znajomość z nim, która przeradza się w przyjaźń.

Obsada:

Pełna obsada

Zwiastun:

Wspaniałe zakończenie wspaniałej serii - i jak zawsze świetna muzyka Preisnera. Warto obejrzeć, choćby z ciekawości jak potoczyły się dalsze losy Karola, Dominique, Julie i Oliviera (tak, to nie pomyłka, bohaterów "Niebieskiego" i "Białego").

O przypadku, braku komunikacji i relatywizmie. Ale to oczywiście znaczne uproszczenie. Najlepszy film Kieślowskiego i jeden z najlepszych w historii kina.

Końcówka tego filmu jest powalająca. Kieślowski zastosował prościutki zabieg, ale wyjątkowo mu się to udało. Poza tym bardzo interesujące doświadczenie - historia w sumie tak oklepana, że ciężko bardziej. Młoda naiwna dziewczyna, stary gbur i rodząca się między nimi przyjaźń. Ciekawe było obserwowanie, co z tego sztandarowego tematu optymistycznych filmów dla całej rodziny robi reżyser taki, jak Kieślowski. + oczywiście kilka wątków pobocznych w tym jeden moim zdaniem lekko nadprzyrodzony...

Gęsty od emocji, fascynujący "Czerwony" był z pewnością trudnym przeciwnikiem dla "Pulp fiction" na festiwalu w Cannes w roku 1994. Nie dziwię się oburzeniu krytyków. Ale nie dziwię się też werdyktowi przyznającemu Palmę Tarantino, bo chociaż Kieślowski z Piesiewiczem dali pokaz niezwykłego kunsztu i intelektu, to QT zaprezentował żywioł kina w czystej postaci. Nie przekonuje mnie do końca przedstawione w "Czerwonym" mistyczne powtórzenie życia jednego z bohaterów. Poza tym - czapka z głowy.

Widzę droga Esme, że mamy bardzo podobne zdanie na temat tej trylogii :)

MRZVA
RobinHa
wolus
milali
zann123x
fallout77
domino49
rcz
rcz
niesiolowska
zur887