Prawdziwy romans (1993)

True Romance
Reżyseria: Tony Scott
Scenariusz:

Miłośnik komiksów i Elvisa Presleya - Clarence żyje z dnia na dzień czekając na wielką miłość. Gdy poznaje Alabamę, od razu wie, że to jest to. Alabama jest dziewczyną na telefon, a jej alfons to wyjątkowo wredny typ. Clarence pragnąc uwolnić ukochaną od mrocznej przeszłości, rozprawia się z draniem, przy okazji zgarniając walizkę kokainy. Zakochani ruszają do Kalifornii, by upłynnić towar. Tymczasem ich tropem podąża już FBI i ludzie mafii pragnący odzyskać swoją kokainę.

Obsada:

Pełna obsada

Zwiastun:

Ten film to przykład tego jak czasami porządny scenariusz może ratować przeciętną reżyserię i pozostawić widza z uczuciem satysfakcji po seansie.
Jakby ktoś nie wiedział to autorem scenariusza do tego obrazu był sam Quentin Tarantino. To powinno wystarczyć za rekomendację i niech wystarczy.

Uwielbiam t

Genialna scena przesłuchania ojca i wykład o Sycylijczykach ;)

Prawdopodobnie najlepsza komedia romantyczna akcji będąca jednocześnie parodią obu tych gatunków. W tej samej kategorii co Kiss Kiss Bang Bang. Chętnie obejrzałbym ten film nakręcony również przez Tarantino.

Pierwszy scenariusz Quentina (pomimo tego, że zmodyfikowany przez reżysera), świetnie ukazuje większość charakterystyczne cechy jego kina. Gra aktorska na najwyższym poziomie (Arquette, Slater), włącznie z krótkimi scenami (Hopper, Pitt, Kilmer). Jeden z tych filmów, który pozornie jest jednymz wielu, ale jak się zgłębić, wykonany perfekcyjnie.

Robię się na starość wybredny czy co, ale ten film mnie nie kręci. Przewidywalny, wulgarny, mało zabawny.
Dobre role Oldmana, Arquette i Rubinka.

Świetna obsada, niesamowita historia. Fani Tarantino muszą znać ten film ;)

Jak dla mnie to film kompletny. Uwielbiam! i nie wstydzę się tego mówić głośno ;)

Tarantinowskie - historia, scenariusz i brutalność plus przegenialne aktorstwo. Uwielbiam w tym filmie Arquette, Walkena i Pitta. I ten cudowny motyw Hansa Zimmera You're So Cool! Naprawdę warto obejrzeć

Wspomnień czar. Ale 20 lat później zostało z filmu niewiele....

To chyba jedyny film Tarantino, który mnie nie zmęczył i nie zirytował. Zaraz zaraz... to nie do końca Tarantino? To wszystko tłumaczy.

clayman
avrewska
bartje
beznazwybez
GARN
dag
dag
MonikaMazurkowna
liongotie
MureQ