Dwanaście małp (1995)

Twelve Monkeys
Reżyseria: Terry Gilliam

Jeden z założycieli słynnej grupy Monty Pythona – Terry Gilliam, stworzył film, który przynależy wprawdzie do gatunku science fiction, ale daleko wykracza poza stereotypy. Dzięki temu „12 małp” to film przyswajalny nie tylko przez miłośników fantastyki naukowej. Głównym wątkiem jest widmo globalnej katastrofy. Akcja zaczyna się w roku 2035. Świat ludzi przestał praktycznie istnieć po tym, jak w 1997 r. wybuchła epidemia o globalnym zasięgu. Wirus, który ją wywołał spowodował śmierć ponad 5 miliardów ludzi, zaś nieliczni, którzy przetrwali, pochowali się pod ziemię. Na powierzchni zaś zapanowały zwierzęta. Zbawicielem tych podziemnych homo sapiens ma być James Cole - nieco impulsywny kryminalista, który ma za zadanie przemieścić się w czasie do roku 1996, wrócić do momentu poprzedzającego wybuch epidemii i zdobyć wirusa, by współcześni mu naukowcy mogli opracować nań szczepionkę. Cole trafia jednak do roku 1990, gdzie miejscowi uznają go za psychicznie chorego i zamykają w zakładzie. Tu poznaje piękną panią psycholog, która zainteresowała się wariatem z przyszłości na tyle, że pomaga mu w tropieniu Armii 12 Małp, radykalnej ekologicznej organizacji, podejrzewanej przez Cole’a o wywołanie epidemii. Film niesamowity i warty obejrzenia

Obsada:

Pełna obsada

Zwiastun:

Nad filmami, których osią jest pętla czasu, nie należy dywagować zbyt wiele, bo inaczej człowiek wyląduje w pokoju obitym poduszkami. Bruce Willis udowadnia, że umie grać, a Gilliam zapewnia resztę.

Za mało zakręcony. Spodziewałem się prawdziwego schiza.

Brakuje suwaczka „plastyczność”. Terry Gilliam ma niesamowitą wyobraźnie.

Podobało Ci się "12 małp"? Obejrzyj "Brazil" tego samego reżysera!

Remake La Jetee, ktory w pewien sposob przeszedl mistrza. Cudowne dzielo Terrego Gilliama z doborowa obsadą.

Z chęcią bym obejrzał oryginał, tylko, z tego co mi wiadomo, w Polsce jest on dosyć nieuchwytny...

Mroczny, niepokojący, brudny i bardzo niejednoznaczny film. Drugie najlepsze dzieło Gilliama i druga najlepsza w karierze rola Willisa. Ale i tak ekran kradnie Pitt genialną rolą kompletnego świra. Choć kwestią otwartą jest, czy któryś z bohaterów świrem nie był.

Jakie są tytuły tych pierwszych najlepszych?.

Jak dla mnie najlepszy film Gilliama to "Brazil" (niespodzianka, prawda?), a najlepszą rolą Willisa jest Ernest Menville w "Ze śmiercią jej do twarzy" (wiem, tu się można kłócić).

"Brazil" nie jest zaskoczeniem, bo też tak uważam. Co do Willisa to stawiałbym raczej na "Szósty zmysł".

Nie lubię typu fabuły " jedyny wiedzący, któremu nikt nie wierzy i wszyscy uważają go za wariata", więc trochę mnie ten film wkurzał. Poza tym nie lubię jeszcze jednego - kiedy w połowie filmu domyślam się zakończenia. W związku z tym mimo świetnego aktorstwa i bardzo dobrych "technikaliów" wyżej niż 7 nie będzie

Lubię filmy o podróżowaniu w czasie. Wyśmienity Brad Pitt. Kawał z niego dobrego aktora, czego nie da się powiedzieć o mistrzu jednej miny, Willisie.

Zdecydowanie ktoś inny powinien dostać główną rolę... choć być może mam takie wrażenie przez to, że widziałam zbyt wiele filmów, w których Bruce Willis ujawnia swoje cierpiętnicze skłonności-.- Ale poza tym film naprawdę dobry.

duzulek
PanChmiiel
Danielito
clayman
jumolugig
avrewska
zann123x
KataCzy
jayb85
tomek221079