Idol (1998)

Velvet Goldmine
Reżyseria: Todd Haynes

Lata 70. W muzyce króluje glam rock. Jego przedstawiciele szokują strojem i zachowaniem. Film opowiada historię Briana Slade′a, jego wzloty i upadki.

Obsada:

Pełna obsada

Zwiastun:

Lubię drag i kocham Oscara Wilde'a, ale w tym filmie chyba jest za dużo piosenek. To wygląda na telefysk Michaela Jacksona, dużo muzyki, ale jest tez fabuła i dialogi

A co to "drag"? To l.poj. od "dragi", czy raczej ma coś wspólnego z "drag queen"?

miałam na myśli drag queen

Odgrzałam sobie ostatnio i nadal robi pozytywne wrażenie. Brokat sypie się kilogramami a nad wszystkim unosi się duch Wilde'a. Jeden wielki, seksowny teledysk.

Strasznie długi ten teledysk. Gdyby nie słaby scenariusz byłby to świetny film, nie mam specjalnie nic do zarzucenia poza tym, że historia się wlecze i niezbyt angażuje. Taki film idealny do telewizji, przerwa na reklamy by tu dobrze robiła. Fajne nawiązanie do Wilde'a. Niech mi ktoś wyjaśni fenomen Christiana Bale'a, kolejny film, który imo byłby lepszy bez niego. Z trójki aktorów wiodących prym na ekranie, on jest najsłabszy.

Ten film jest znakomity. Jak ktoś nigdy nie wgłębił się w glam rock, choć trochę nie orientuje się w tym gatunku i nie zna żadnego glam rockowego wykonawcy, to wiadomo, że nic z tego filmu raczej nie wyniesie. Choć akurat Haynes wyszedł dużo dalej poza ilustrację gatunku, by pokazać pewien rodzaj oszustwa, jakim karmi się popkultura jako taka, że wszystko de facto sprowadza się do wykalkulowanej kreacji, bunt jest sztuczny, etosu i idei nie ma etc.

Dla mnie dobry film potrafi skutecznie opowiadać o nieznanych widzowi zjawiskach. Dobrym przykładem takiego filmu jest "Wyjście przez sklep z pamiątkami", o street arcie wiedziałem bardzo mało, mimo to oglądało się świetnie, czego o "Velvet Goldmine" powiedzieć nie mogę, ale to może zasługa mojej ignorancji ;)

polnocny
pajestka
artlover
gustawkonrad
jango
michuk
aiczka
nevamarja
got3n
izeq