X-Men Geneza: Wolverine (2009)

X-Men Origins: Wolverine
Reżyseria: Gavin Hood
Scenariusz: ,

Pierwszy z nowej serii widowiskowych filmów akcji, ukazujący korzenie najsłynniejszego z X-Menów – tajemniczego Wolverine'a, który postanawia wyjaśnić zagadkę swego pochodzenia.

Obsada:

Pełna obsada

Zwiastun:

Rozczarował mnie. Strasznie nijaki, prosty, zero krwi. Nawet efekty specjalne nie robiły wrażenia, czasem aż śmieszyły. Na plus jedynie zgoność tego filmu z X-menami Singera. Straszny montaż. Dobra muzyka.

Absurdalna próba połączenia sprzecznych historii 'Origin' z 'Weapon X' oraz bezsensownych pomysłów producenta daje w rezultacie nudną sekwencję wybuchów, walk i warczenia, tym bardziej żałosną, że chęć uzyskania klasyfikacji PG13 z historii mrocznej i bezwzględnej postaci zrobiła nijaką bajeczkę.

Film taki sobie. Generalnie to poza zbieżnością z komiksami (chociaż częściową), to nie bardzo jest sens go oglądać. Efekty specjalne... w Jurassic Park były lepsze ;P

Bardzo pozytywnie zostałem zaskoczony przez ten obraz, oczekiwałem bajeczki w stylu x-men 2, a otrzymałem solidny film akcji, z całkiem sensowną i ciekawa historią.

Naprawdę świetny film. Same intro filmu, pokazujące udział Wolverine'a i Victora w wielu wojnach, jest niesamowite pod względem zastosowanych efektów specjalnych. Gdzieniegdzie widać wyraźną różnicę między rzeczywistymi postaciami, dekoracjami, a komputerową animacją, np. w kwestii pazurów głównego bohatera.

Film pozostawił po sobie zdecydowanie dobre wrażenie. Przyjemnie się oglądał i nawet przez chwilę nie nudził.

Nawet w kategorii efekciarskiej nie wybija się ponad średnią (scenariusz idealnie przeciętny, walki nudnawe, efekty nie powalają, szablon braci niewykorzystany). Ponieważ takie filmy można chyba oceniać z przymrużeniem oka, to punkt albo dwa wyżej za przynależność do "kobiecego kina akcji"*.
* Przez co rozumiem wydmuszki z przystojnymi, dobrze zbudowanymi panami latającymi półnago po ekranie i fabułą, nieprzeszkadzającą w ich podziwianiu. Męskim odpowiednikiem są pewnie "Wanted".

Nie pomyślałam o tym w ten sposób, a przecież faktycznie sporo tutaj klaty Jackmana :) Filmy z Angeliną, poza może "Oszukaną", świetnie się sprawdzają jako dopełnienie. :)

Myślę, że scena z wodospadem przejdzie do klasyki kobiecego kina. ; - )

Masz rację, Angelina partycypowała też w końcu w "Tomb raiderze", a przecież tenże "Tomb raider" w oryginale jest typową grą estetycznie skierowaną w stronę mężczyzn, w przeciwieństwie do, na przykład, "Devil may cry", gdzie panie też mają sporo przyjemności z patrzenia w ekran. ; - )

Wracając do filmów - może jakiś ranking KKAków trzeba zrobić?

Można nad tym pomyśleć. Podoba mi się pomysł, bo jest seksistowski, ale w drugą stronę niż zazwyczaj. Jak wymyślę parę tytułów, zmajstruję z nich spinacz - oczywiście liczę na pomoc :)

Z filmów/seriali, które ewidentnie zostały zrobione tylko po to, żeby móc się napatrzeć na pięknych chłopców, to mi od razu parę anime do głowy przychodzi... Jeśli się lubi prezentowany w nich typ urody. Ale my o filmach, więc może ekranizacja Final Fantasy? Fabuła baaardzo pretekstowa (jeśli się zna gry, to chociaż sentyment wzbudza), ale panowie śliczni.* Jeden z tych filmów, które mają u mnie dwa razy więcej gwiazdek, niż są warte, raz, że oparte są na grze (gry, literatura i muzyka to moje najukochańsze dziedziny [pop]kultury, filmy zaś zgoła odwrotnie), dwa, że właśnie KKAk. Bohaterowie może i ubrani, ale w taki sposób, że to nie przeszkadza.

Co jeszcze... Z oglądanych niedawno to "Dorian Gray", może niewiele akcji i rozbierania, ale aktor przystojny, dzięki charakteryzacji jeszcze ładniejszy, a ta moda XIX wieczna! Płaszcze uwielbiam zawsze i wszędzie, ten zaś, w którym Dorian biegnie do metra, to cudo po prostu. Koszula, w której występuje na obrazie, też świetna. Film słaby, nawet podwajając liczbę punktów za koszulę i płaszcz.

Hm. Niewiele tego. "Władca pierścieni" wg mnie nie podpada, ale może dałoby się podciągnąć, bo to chyba kwestia gustu. "Matrix" ma ładne płaszcze, ale bohaterów, może poza Neo, nie. Bondy nie wchodzą, bo James zwykle ubrany. Książę Persji był chyba, wbrew grze, ubrany, chociaż panów było sporo, bicepsów też trochę, więc jeśli ilość przechodzi w jakość... Ekranizacje komiksów, poza Wolverinem, chyba mało kobiece. Zmierzchów nie widziałam, bo nie byłam w stanie zdzierżyć choćby zapowiedzi, a podobno tam jakaś klata się pojawia, ktoś się poświęcił i wie?

* Oglądanie go pod innym kątem niż czekania na 10 minut Sephirotha/swojej najładniejszej postaci i czytania książki w międzyczasie - musi być męczące. Jak znajdę chwilę, to może uda mi się jakąś notkę a la hiperfangirl (też ciekawe zjawisko, swoją drogą - szalenie seksistowskie właśnie, ale w drugą stronę) o tym popełnić.

Si, ciuchy Doriana dają radę. Skoro kwalifikujemy też za ciuchy, to zdecydowanie "Sherlock Holmes" - strój z niebieskimi lenonkami jest totalnie szałowy, no i punkt za gołą klatę.

Zmierzch - nie widziałam New Moon, ale jeśli w filmie pojawia się cokolwiek z plakatu dołączonego do notki Queerdelys (http://queerdelys.filmaster.pl/notka/new-moon/) to można dołączyć do listy.

I oczywiście "Terminator". Bardzo mi przykro, ale oprócz paru kultowych tekstów z całego filmu zapamiętałam głównie to, że Arnold pojawia się tam całkiem goły. To jest chyba obliczone na neutralizację damskiej hetero a może i męskiej homo części publiczności.

*Czekam na notkę. ;)

Rozesłałąm wici po znajomych i jedna z nich dorzuciła jeszcze "Tytusa Andronikusa" z 1999 roku.

Z Sherlockiem się zgadzam, a "Terminatory" to można wszystkie hurtem zaliczyć.

Sądząc po fanfikach i popularności yaoi, to damskiej heretoro publiczności najbardziej zależy na dużej ilości słodkich, ślicznych chłopców, których będzie można w fandomie dowolnie parować i ustawiać w sytuacjach niedwuznacznych, acz wyidealizowanych. FF:AC to pod tym względem niebo, w ogóle Japończycy tutaj biją tzw. Zachód na głowę, co i nie dziwota, bo stworzyli gatunek, slash to prawie podróka.

O, to może "Constantine", aczkolwiek z zastrzeżeniem, więc możesz odrzucić - scen nago za bardzo nie ma, ale jest kilka takich, za które fangirls/fanfictionistki/wielbicielki yaoi dałyby się pokroić. Chłopiec tak urokliwy, że kusi demony.

* Notka najwcześniej w weekend, w tygodniu roboczym zbyt zalatana jestem.

Jak dla mnie - bardzo solidne kino rozrywkowe, zdecydowanie lepsze niż "X-Men" czy "X-Men 2". Nakręcone bardziej jak film walki niż film o supermocach, dynamiczne, z fajnymi ujęciami. Nawet drugoplanowi bohaterowie mają odrobinę charakteru a nie tylko wypełniają tło, jak Storm czy Cyclops w "X-menach".

umbrin
jumolugig
MisterAntyFilister
jayb85
Blue2012
KasiaKhadraoui
jurrock
Nhocu
KarolBer